Agnieszka Frykowska - teraz jest Friccą

Agnieszka Frykowska zmieniła swoją artystyczną "ksywę". Od kiedy kraj ujrzał ją podczas "miłosnej sceny" w "Big Brotherze" - uchodziła za "Frytkę". To już przeszłość. Frykowska - "znana z tego, że jest znana" - chce zerwać na zawsze z tamtym wizerunkiem - zdradza w "Super Ekspressie". Teraz można na nią wołać "Fricca". Przypominamy Adze, że to znaczy (delikatnie mówiąc) "wariatka", jak to ma pomóc w jej pozytywnej przemianie?

 

Ale Frykowska jest już dorosłą, bo 29-letnia kobietą, więc chyba wie, co robi. Czemu zrywa z dawnym "pseudo"? Po pierwsze, bo chce odżegnać się od "Frytki", która "romansowała w wannie" z "Kenem" w "Big Brotherze".

Mam dość. To zamknięty etap. Dziś jestem inną kobietą. Nie jakąś fikcyjną "Frytką" z "Big Brothera". Wtedy byłam nieświadomą, małą dziewczynką. Zagrały emocje i były prawdziwe. Nie chodziło o to, że byłam jakąś puszczalską. Chemia zadziałała i koniec. Nie będę się z tego tłumaczyła.

Po drugie (tak to wygląda) - Agnieszka zmienia "ksywkę", bo na dawnej słabo zarabia. Zapytana, czy zdarzają się chwile, że nie ma co do garnka włożyć, Frykowska odpowiada ze łzami w oczach.

Powiedzmy, że zdarzają się takie chwile.

"Fricca" odmieni twoje życie Agnieszko, zbijesz na tym majątek.

 

 

Więcej o: