Ten skandal to nie tylko afera z Jolie. Rasistowskie żarty z Obamy, Hart nazwany "zachłanną dz****". A Clooney? On to wszystko przewidział

Wszyscy skupili się na "minimalnie utalentowanej" Jolie i to ona została show-biznesową twarzą afery. A gdzie jest reszta?! Rudin i Pascal obrazili w końcu nie tylko ją, ale nawet Obamę. Dostaje się wszystkim gwiazdom współpracującym z Sony. Wszystkim oprócz Clooneya, bo on przewidział atak hakerów już dawno temu.
Clooney to wszystko przewidział Ten skandal to nie tylko afera z Jolie. Rasistowskie żarty z Obamy, Hart nazwany "zachłanną dz****". Wszyscy skupili się na "minimalnie utalentowanej" Jolie i to ona została show-biznesową twarzą afery. A gdzie jest reszta?! Rudin i Pascal obrazili w końcu nie tylko ją, ale nawet Obamę. Dostaje się wszystkim gwiazdom współpracującym z Sony. Wszystkim oprócz Clooneya, bo on przewidział atak hakerów już dawno temu. Wyciek prywatnych maili pracowników Sony Pictures szeroko komentowany jest w mediach szczególnie za sprawą Angeliny Jolie nazwanej przez Scotta Rudina w rozmowie z Amy Pascal "minimalnie utalentowanym, rozpieszczonym bachorem". Ta sprawa nie kończy się jednak na jednym urażonym ego. Lista pokrzywdzonych jest o wiele dłuższa, ale zacznijmy od początku. Może najpierw kilka słów o samym Rudinie? Słynny producent filmowy ("Kapitan Phillips", "To nie jest kraj dla starych ludzi", "The Social Network", "Moneyball" - wymieniać mogę bez końca!) widzom kojarzy się z dobrym kinem, ale ludziom z branży współpracować z nim niełatwo od dawna. Rudin swego czasu dostał nawet niezbyt pochlebny tytuł "najgorszego szefa Nowego Jorku". Lista powodów, dla których go otrzymał, była naprawdę długa. Jego pięcioro (tak, pięcioro) asystentów musiało znosić wszelkie humory, rzucanie w nich różnymi przedmiotami, dziwaczne zachcianki i niemożliwe do spełnienia żądania. Jednego wypchnął nawet z jadącego ulicą samochodu. Zresztą, co tu dużo gadać. Oglądaliście "Szkołę Buddy'ego" z Kevinem Spacey? Tajemnicą poliszynela jest, że podobno postać despotycznego, momentami niezrównoważonego psychicznie producenta filmowego, w którego wcielił się aktor, wzorowana była właśnie na Rudinie. Gdy już wiemy, z jakim człowiekiem mamy tutaj do czynienia, przejdźmy do odtajnionych maili pomiędzy nim a członkinią zarządu Sony Pictures, Amy Pascal (swoją drogą byłej asystentki Rudina). Podczas gdy najgłośniej mówi się o epitetach, jakimi określił jedną z największych gwiazd Hollywood, mało słychać o powodach, dla których to zrobił. A więc, o co tu w ogóle chodziło? Otóż zarówno Jolie, jak i Rudin, pracowali właśnie nad swoimi nowymi filmami (Rudin nad filmem biograficznym o Stevie Jobsie, Jolie nad "Cleopatrą") i pech chciał, że oboje zapragnęli, by reżyserem ich nowych obrazów został David Fincher. Rudin "dostał" go pierwszy, więc niepocieszona Jolie odezwała się w tej sprawie do Pascal, która to najkrócej rzecz ujmując jest "głową" Sony. Co z tego wynikło? Jolie miała dostać to, czego chciała. Warto zwrócić tu uwagę na fakt, że najważniejsza osoba w całym studiu Sony Pictures ulega pod naciskiem i zachciankami aktorki. Właśnie TO tak poruszyło Rudina. - Jolie ma obsesję. Musi kontrolować wszystko, dosłownie wszystko. Jeśli czegoś chce, to to dostaje. Oddaje się tej "grze" bardziej niż wszyscy inni, wykonuje strategiczne ruchy, wszystko jest dobrze przemyślane. Ta "gra" to również pogrywanie ludźmi, manipulowanie nimi. I właśnie to robiła z Amy Pascal. Na dodatek zadziałało - zauważa blogerka LaineyGossip. A po tym, jak maile ujrzały światło dzienne i sprawa stała się publiczną, Jolie na pewno nie skończy tylko na tym. Mimo że zarówno Rudin, jak i Pascal, oficjalnie przeprosili za swoje słowa, spotkanie Pascal z Jolie w środę, nie wyglądało dobrze - od aktorki biło chłodem. Jak wspominałam, afera z wyciekiem danych i prywatnej korespondencji pracowników Sony nie uderzyła jednak tylko w Jolie. Dostało się również Adamowi Sandlerowi, którego filmy nazwane zostały "szmirą", a to i tak nic w porównaniu z tym, co powiedziano o Kevinie Harcie. Aktor, któremu Sony właśnie wypłaciło gażę w wysokości 3 milionów dolarów za jego najnowszy film (najprawdopodobniej chodzi o "Think Like a Man Too") nie zgodził się na promowanie produkcji za pomocą swoich kanałów social-media. Za każdy post na Twitterze (na którym ma ponad 14 milionów followersów) czy Instagramie, żądał kolejnych pieniędzy. I oczywiście - Sony mogło się tym zdenerwować, ale mogliby również ująć swoją irytację nieco zgrabniej. - Nie chcę mówić, że jest zachłanną dziwką, ale jest zachłanną dziwką - możemy przeczytać w korespondencji producenta wykonawczego Sony Clinta Culpeppera, (znów) Amy Pascal oraz dyrektora generalnego Sony Entertainment, Michaela Lyntona. Teraz jeden z najciekawszych, moim zdaniem, bohaterów afery mailowej - George Clooney. Jego maile do Sony również może przeczytać dziś każdy śmiertelnik. Z tą różnicą, że Clooney wypadł w nich świetnie (jak mogłoby być inaczej?). Aktor we wrześniu tego roku odezwał się do Pascal w sprawie filmu, nad którym pracowali. Obraz nosi tytuł "Hack Attack" (cóż za ironia losu!) i opowiada o jednym z największych skandali ostatnich lat związanym z Rupertem Murdochem i tabloidem "News of the World". Wracając do Clooneya - już sam tytuł wiadomości mówi wszystko: "Wiedząc, że ta wiadomość zostanie zhakowana". - Ale będziemy mieć przy tym ubaw! Stawki są większe niż przy "Obywatelu Kane". Jestem bardzo podekscytowany możliwością pracy nad tym filmem. A teraz do wszystkich, którzy tego słuchają... Jestem synem dziennikarza. Wszystko będzie podwójnie sprawdzone... Chodźcie ze swoimi pozwami, frajerzy! Jakieś pytania do pana Clooneya? Ja nie mam żadnych! Nie byłoby dobrej afery bez wątku politycznego. Ta ma więc swój własny. I uderza w "samą górę", a dokładniej w prezydenta Stanów Zjednoczonych, Baracka Obamę. W innych opublikowanych w sieci mailach, Pascal i Rudin czynią komentarze pod jego adresem. Dotyczą one... koloru skóry polityka. Konwersacja zaczyna się od rozmyślań nad tematami do rozmów z Obamą, z którym Pascal miała spotkać się na przyjęciu zorganizowanym przez prezesa DreamWorks Animation, Jeffreya Katzenberga. Rudin: Czy sfinansuje jakieś nasze filmy. Pascal: Wątpię. Może zapytam go, czy podobał mu się "Django"? Rudin: "Zniewolony" Pascal: Albo "Kamerdyner". Albo "Myśl jak facet" Rudin: "Prawdziwa jazda". Założę się, że uwielbia Kevina Harta. Gdy wyżej wymieniona rozmowa wyciekła, Rudin i Pascal wydali oficjalne oświadczenia z przeprosinami. Powiedziałem szereg rzeczy, które w miały być zabawne, ale w świetle dziennym i przemyśleniu ich na chłodno wiem, że były tak naprawdę bezmyślne i pozbawione jakiejkolwiek wrażliwości, a przede wszystkim - w ogóle nieśmieszne. Wszystkich, których nimi uraziłem, bardzo przepraszam. Grupa hakerów o nazwie Strażnicy Pokoju (GOP) 24 listopada włamała się na serwery studia Sony Pictures. Jak się okazało, wszystko było spowodowane jednym filmem - przestępcy żądali wycofania komedii "Wywiad ze Słońcem Narodu" opowiadającej o spisku na życie Kim Dżong Una, przywódcy Korei Północnej. Na stronie github.com grupa opublikowała list, w którym ostrzegała, że jeśli Sony "natychmiast nie przestanie pokazywać filmu o terroryzmie, który może zakończyć regionalny pokój i wywołać wojnę", będą ujawniać skradzione dane firmy oraz osób w niej zatrudnionych, w tym oczywiście gwiazd kina. Nie wiem, jak Wy, ale ja zacieram ręce i czekam na więcej, bo tak ciekawie w zagranicznym show-biznesie nie działo się już dawno. Agnieszka Bielecka

Wyciek prywatnych maili pracowników Sony Pictures szeroko komentowany jest w mediach szczególnie za sprawą Angeliny Jolie nazwanej przez Scotta Rudina w rozmowie z Amy Pascal "minimalnie utalentowanym, rozpieszczonym bachorem". Ta sprawa nie kończy się jednak na jednym urażonym ego. Lista pokrzywdzonych jest o wiele dłuższa, ale zacznijmy od początku.

Może najpierw kilka słów o samym Rudinie? Słynny producent filmowy ("Kapitan Phillips", "To nie jest kraj dla starych ludzi", "The Social Network", "Moneyball" - wymieniać mogę bez końca!) widzom kojarzy się z dobrym kinem, ale ludziom z branży współpracować z nim niełatwo od dawna. Rudin swego czasu dostał nawet niezbyt pochlebny tytuł "najgorszego szefa Nowego Jorku". Lista powódów, dla których go otrzymał była naprawdę długa. Jego pięcioro (tak, pięcioro) asystentów musiało znosić wszelkie humory, rzucanie w nich różnymi przedmiotami, dziwaczne zachcianki i niemożliwe do spełnienia żądania. Jednego wypchnął nawet z jadącego ulicą samochodu.

Zresztą, co tu dużo gadać. Oglądaliście "Szkołę Buddy'ego" z Kevinem Spacey? Tajemnicą poliszynela jest, że podobno postać despotycznego, momentami niezrównoważonego psychicznie producenta filmowego, w którego wcielił się aktor, wzorowana była właśnie na Rudinie.

Ethan Coen, Scott Rudin i Joel CoenEthan Coen, Scott Rudin i Joel Coen fot. BOB CHARLOTTE / PR PHOTOS

Gdy już wiemy, z jakim człowiekiem mamy tutaj do czynienia, przejdźmy do odtajnionych maili pomiędzy nim a członkinią zarządu Sony Pictures, Amy Pascal (swoją drogą byłej asystentki Rudina). Podczas, gdy najgłośniej mówi się o epitetach, jakimi określił jedną z największych gwiazd Hollywood, mało słychać o powodach, dla których to zrobił. A więc o co tu w ogóle chodziło? Otóż zarówno Jolie, jak i Rudin, pracowali właśnie nad swoimi nowymi filmami (Rudin nad filmem biograficznym o Stevie Jobsie, Jolie nad "Cleopatrą") i pech chciał, że oboje zapragnęli, by reżyserem ich nowych obrazów został David Fincher. Rudin "dostał" go pierwszy, więc niepocieszona Jolie odezwała się w tej sprawie do Pascal, która to najkrócej rzecz ujmując jest "głową" Sony. Co z tego wynikło? Jolie miała dostać to, czego chciała. Warto zwrócić tu uwagę na fakt, że najważniejsza osoba w całym studiu Sony Pictures ulega pod naciskiem i zachciankami aktorki. Właśnie TO tak poruszyło Rudina.

Jolie ma obsesję. Musi kontrolować wszystko, dosłownie wszystko. Jeśli czegoś chce, to to dostaje. Oddaje się tej "grze" bardziej niż wszyscy inni, wykonuje strategiczne ruchy, wszystko jest dobrze przemyślane. Ta "gra" to również pogrywanie ludźmi, manipulowanie nimi. I właśnie to robiła z Amy Pascal. Na dodatek zadziałało - zauważa blogerka LaineyGossip.

A po tym, jak maile ujrzały światło dzienne i sprawa stała się publiczną, Jolie na pewno nie skończy tylko na tym. Mimo że zarówno Rudin, jak i Pascal, oficjalnie przeprosili za swoje słowa, spotkanie Pascal z Jolie w środę, wyglądało jak na zdjęciu poniżej. Przyznajcie sami, że nawet z fotki od aktorki bije chłodem.

Angelina Jolie i Amy PasalAngelina Jolie i Amy Pascal fot. EastNews

Jak wspominałam, afera z wyciekiem danych i prywatnej korespondencji pracowników Sony nie uderzyła jednak tylko w Jolie. Dostało się również Adamowi Sandlerowi, którego filmy nazwane zostały "szmirą", a to i tak nic w porównaniu z tym, co powiedziano o Kevinie Harcie. Aktor, któremu Sony właśnie wypłaciło gażę w wysokości 3 milionów dolarów za jego najnowszy film (najprawdopodobniej chodzi o "Think Like a Man Too") nie zgodził się na promowanie produkcji za pomocą swoich kanałów social-media. Za każdy post na Twitterze (na którym ma ponad 14 milionów followersów) czy Instagramie, żądał kolejnych pieniędzy. I oczywiście - Sony mogło się tym zdenerwować, ale mogliby również ująć swoją irytację nieco zgrabniej.

Nie chcę mówić, że jest zachłanną dziwką, ale jest zachłanną dziwką - możemy przeczytać w korespondencji producenta wykonawczego Sony Clinta Culpeppera, (znów) Amy Pascal oraz dyrektora generalnego Sony Entertainment, Michaela Lyntona.

Teraz jeden z najciekawszych, moim zdaniem, bohaterów afery mailowej - George Clooney. Jego maile do Sony również może przeczytać dziś każdy śmiertelnik. Z tą różnicą, ze Clooney wypadł w nich świetnie (jak mogłoby być inaczej?). Aktor we wrześniu tego roku odezwał się do Pascal w sprawie filmu, nad którym pracowali. Obraz nosi tytuł "Hack Attack" (cóż za ironia losu!) i opowiada o jednym z największych skandali ostatnich lat związanym z Rupertem Murdochem i tabloidem "News of the World" (więcej tutaj). Wracając do Clooneya - już sam tytuł wiadomości mówi wszystko: "Wiedząc, że ta wiadomość zostanie zhakowana".

Ale będziemy mieć przy tym ubaw! Stawki są większe niż przy "Obywatelu Kane". Jestem bardzo podekscytowany możliwością pracy nad tym filmem. A teraz do wszystkich, którzy tego słuchają... Jestem synem dziennikarza. Wszystko będzie podwójnie sprawdzone... Chodźcie ze swoimi pozwami, frajerzy!

Jakieś pytania do pana Clooneya? Ja nie mam żadnych!

George ClooneyGeorge Clooney fot. AWAY! / PR PHOTOS

Nie byłoby dobrej afery bez wątku politycznego. Ta ma więc swój własny. I uderza w "samą górę", a dokładniej w prezydenta Stanów Zjednoczonych, Baracka Obamę. W innych opublikowanych w sieci mailach, Pascal i Rudin czynią komentarze pod jego adresem. Dotyczą one... koloru skóry polityka.

Konwersacja zaczyna się od rozmyślań nad tematami do rozmów z Obamą, z którym Pascal miała spotkać się na przyjęciu zorganizowanym przez prezesa DreamWorks Animation, Jeffreya Katzenberga.

Rudin: Zapytaj, czy sfinansuje jakieś nasze filmy
Pascal: Wątpię. Może zapytam go, czy podobał mu się "Django"?
Rudin: "Zniewolony"
Pascal: Albo "Kamerdyner". Albo "Myśl jak facet"
Rudin: "Prawdziwa jazda". Założę się, że uwielbia Kevina Harta.

Gdy wyżej wymieniona rozmowa wyciekła, Rudin i Pascal wydali oficjalne oświadczenia z przeprosinami.

Powiedziałem szereg rzeczy, które miały być zabawne, ale w świetle dziennym i przemyśleniu ich na chłodno wiem, że były tak naprawdę bezmyślne i pozbawione jakiejkolwiek wrażliwości, a przede wszystkim - w ogóle nieśmieszne. Wszystkich, których nimi uraziłem, bardzo przepraszam.

Grupa hakerów o nazwie Strażnicy Pokoju (GOP) 24 listopada włamała się na serwery studia Sony Pictures. Jak się okazało, wszystko było spowodowane jednym filmem - przestępcy żądali wycofania komedii "Wywiad ze Słońcem Narodu" opowiadającej o spisku na życie Kim Dżong Una, przywódcy Korei Północnej. Na stronie github.com grupa opublikowała list, w którym ostrzegała, że jeśli Sony "natychmiast nie przestanie pokazywać filmu o terroryzmie, który może zakończyć regionalny pokój i wywołać wojnę", będą ujawniać skradzione dane firmy oraz osób w niej zatrudnionych, w tym oczywiście gwiazd kina.

Nie wiem, jak Wy, ale ja zacieram ręce i czekam na więcej, bo tak ciekawie w zagranicznym  show-biznesie nie działo się już dawno.

Agnieszka Bielecka

POLUB NAS

Więcej o:
Komentarze (7)
Ten skandal to nie tylko afera z Jolie. Rasistowskie żarty z Obamy, Hart nazwany "zachłanną dz****". A Clooney? On to wszystko przewidział
Zaloguj się
  • trzyszcz

    Oceniono 145 razy 67

    Ależ się Agnieszka Bielecka podnieciła tym co napisała. I jeszczena koniec przed orgazmem jęczy - "Nie wiem, jak Wy, ale ja zacieram ręce i czekam na więcej, bo tak ciekawie w zagranicznym show-biznesie nie działo się już dawno."

    Nie tylko ten biznes jest porypany, ale i dziennikarze piszący o nim też. Może nawet bardziej, bo to oni nakręcają całą sprawę, dopełniają szambo i podają publice do wąchania.

    Rzyg!

  • tell_me_more

    Oceniono 10 razy 8

    Bardzo dobrze napisany artykul, kliknelam tak sobie, a doczytalam do konca (rzadko to robie).
    Trzyszczami sie nie przemowac, bo oni tak maja ze trzyszcza (debilem jestes bzw trzyszczu, sorry, ale dla mnie trzeba miec pokopane w glowie, zeby zamieszczac durne negatywne komentarze).

  • kontodoplotka

    Oceniono 3 razy 3

    Szkoda, że tylko z jednej wytwórni i tylko filmowej, a np. z branży gier, muzycznej albo paliw czy zbrojeniowej ?

  • Em Clavier

    Oceniono 2 razy 2

    Świetne teksty i wbrew pozorom zabawne, choć powinni podać się do dymisji nadęte pawiany ;))

  • Gość: Kultura śmierci naciera

    0

    Kultura śmierci w natarciu. Trzymajmy się rozumu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX