"Świntuszę non stop." "Uważam, że mój głos jest skrzekliwy." Miała do siebie duży dystans i nie bała się mówić, co myśli. Za to ją kochamy

Była bezpośrednia, spontaniczna, dowcipna, błyskotliwa i zawsze wiedziała, co powiedzieć. Potrafiła rozbroić rozmówcę jednym zdaniem. Była jedną z najpopularniejszych polskich gwiazd, mimo że jak ognia unikała salonów. Najlepiej czuła się w Gdyni z ukochana rodziną. Taka właśnie była Anna Przybylska i za to zawsze będziemy ją kochać.

Wywiadów udzielała rzadko, ale każdy z nich to kopalnia szczerych, czasami poważnych, czasami niesamowicie dowcipnych wypowiedzi. Wśród polskich gwiazd trudno było o osobę z większym poczuciem humoru i dystansem do siebie. W zeszłym roku Joanna Horodyńska skrytykowała stylizację Anny Przybylskiej z festiwalu Open'er.

Sama sukienka nawet i z trampkami mogłaby się obronić. Natomiast z tego włochatego potwora, który zaatakował Anię, nie zrobiłabym nawet wycieraczki pod drzwi, a co dopiero stroju do noszenia - napisała w "Party" Joanna Horodyńska.

Chodziło o tę stylizację:

Anna Przybylska East News

Piękna aktorka odpowiedziała wtedy stylistce na swój, dowcipny sposób. Na Instagramie zamieściła takie zdjęcie.

Hoooorooodyyyńskaaaa RATUJ!!!!! Znowu mnie zwierz napadł!!!! - napisała.

Anna Przybylska Screen z Instagram.com

W wywiadzie dla "Playboya" przyznała, że lubi świntuszyć i przeklinać.

To fakt, świntuszę non stop. A do tego sporo przeklinam. Wiem, że nie wypada. Ale mnie to naprawdę odstresowuje. I uwielbiam rozbawiać ekipę.

Na tym wyznaniu się nie skończyło - aktorka chętnie opowiedziała taki oto dowcip:

Blondynka ubrała się na bal maskowy. Cała na biało: białe włosy, biała szminka, paznokcie, kiecka, buty, biały puder na buzi. Zgarnęła wszystkie nagrody. Wreszcie ją pytają: "Ty, blondynka! A za co się przebrałaś?". "Jak to za co? Za ząb!". (Ania wskazuje dłonią poniżej pępka) "A tu jest próchnica!" (śmiech).

Uznawano ją za jedną z najseksowniejszych Polek. A ona głośno nie bała mówić się o tym, że ma cellulit. W 2009 roku w programie Kuby Wojewódzkiego żartowała, że musi nosi duże majtki:

Dupsko już nie takie, trzeba czymś je trzymać.

Nie przepadała też za swoim głosem:

Podobno mężczyźni lubią mnie słuchać (śmiech). Ale ja siebie samej nie, bo uważam, że mój głos jest skrzekliwy. Agnieszka, moja siostra, jak mi chciała dokuczyć, mówiła: "Ty nigdy nie będziesz śpiewać, nigdy nie zrobisz kariery, bo masz głos jak pijak spod budy z piwem" - mówiła w "Gali".

Anna Przybylska KAPiF

We wspomnianym wcześniej odcinku show Wojewódzkiego, podarowała Kubie na aukcję swoje zdjęcie - i nie, nie była to piękna fotografia z jakiejś sesji. Aktorka podpisała zdjęcie: "Ja bez retuszu" - przedstawiało ją na rowerze i z grubą warstwą kremu do opalania na twarzy.

To jest a propos tej seksbomby i tego, że zawsze nienagannie wyglądam. Okazuje się, że nie - żartowała.

Jej występy u Kuby należą zresztą do jednych z najzabawniejszych. Było widać, że mieli do siebie słabość i po prostu się lubili.

Zakochana jestem absolutnie w tobie. Przede wszystkim w twoim mózgu. Kawałek jego co wieczór tak possać... Kawałeczek! Ja bym sobie go moczyła w szklance - żartowała Anna Przybylska w 2009 roku.

Nie unikała takich bezpośrednich wypowiedzi, nie bała się przyznać, że ktoś się jej podoba - bo dla niej zawsze jasne było jedno: partner i dzieci na pierwszym miejscu. Tu nie było skandali ani żadnych plotek - Anna Przybylska i Jarosław Bieniuk tworzyli wspaniałą i zgodną rodzinę.

Może to takie banalne, ale my się z Jarkiem na wskroś uwielbiamy, a przy tym to mój prawdziwy kumpel. Wieczorem, gdy dzieciaki już śpią, rozmawiamy sobie: 'No i co, Misiu-Pysiu. Jak było na treningu?'. A kłócimy się jak klasyczne rodzeństwo. Mój syn i córka przez cztery godziny razem się bawią, potem się pokłócą o jakąś duperelę, a za chwilę znowu się bawią. Między nami jest dokładnie tak samo. Nawet jeżeli gdzieś tam się potkniemy, nie możemy bez siebie żyć. Jarek mnie kocha ponad wszystko i uwielbia ten obiad podany pod nos, kiedy wraca, a po obiedzie kawę z pianką. Jestem pedantką, u mnie wszystko musi być pod sznurek - mówiła w "VIVIE!".

To jedna z naszych ulubionych sytuacji ze zgraną parą:

Aktorka nigdy nie unikała poważnych tematów. W niejednym wywiadzie podejmowała temat śmierci. Ta wypowiedź, z 2010 roku, jest jedną z najbardziej przejmujących:

Dziś jestem szczęśliwa, mam fajnego faceta, mężczyźni się za mną oglądają, dużo gram, ale za chwilę wszystko może się zawalić i będę palce gryźć. Boję się trochę tej starości. Boję się umierania... Bardzo się boję. Wiem, że śmierć jest nieunikniona, całe życie się z nią oswajamy. Ale może dlatego, że mam rodzinę, nie potrafię pogodzić się z myślą, że ktoś będzie po mnie płakał. Ja umieram i mam święty spokój, ale po mnie zostaje żal matki czy rozpacz dziecka. To jest irracjonalne, ale często myślę o tym, jak bardzo skaleczyłabym swoje dzieci, gdybym przedwcześnie umarła. One już nigdy nie byłyby tymi samymi beztroskimi, pogodnymi dziećmi co teraz. Czuję się wtedy strasznie. Dlatego w skrytości liczę na to, że zostanę leciwą babcią wielkiej rodziny, choleryczną i temperamentną, ale też pogodną i rezolutną, która wszystkim pomaga, opiekuje się wszystkimi i ich wspiera - mówiła w 2010 roku w "Gali".

My na zawsze zapamiętamy ją jako roześmianą, poprawiającą wszystkim humor, jak sama o sobie mówiła, chłopczycę, bez reszty zakochaną w swoich dzieciach i partnerze.

Anna Przybylska z dziećmi Viva!

mte