Pierwsza okładka i wywiad po kolizji. Liszowska wypina piersi i ogłasza: Trzeba być pokornym

Aktorka po raz pierwszy od czasu kolizji.
Liszowska przeprasza "Incydent się wydarzył, do czego się przyznaję i nad czym ubolewam" - Incydent się wydarzył, do czego się przyznaję. Konsekwencje prawne - jakiekolwiek będą - są absolutnie słuszne - mówi Liszowska w rozmowie z "Grazią". 1 września Joanna Liszowska spowodowała kolizję samochodową. W chwili zdarzenia miała 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Aktorka unikała mediów, ale wydała oficjalne oświadczenie w sprawie. Dziś, po ponad dwóch tygodniach od zdarzenia, zdecydowała się opowiedzieć o nim na łamach kolorowej prasy. Wcześniej wywiadów udzielała dość chętnie. Mówiła o ciekawych projektach zawodowych, rodzinie, a najczęściej o diecie i akceptacji swojego ciała. Dziś rozmawia na temat, który poruszył całą Polskę. Aktorka, będąc pod wpływem alkoholu, spowodowała kolizję. Oprócz zarzutu kierowania samochodem po pijanemu, Liszowska otrzymała 6 punktów karnych i 400 złotych mandatu za spowodowanie kolizji. Nie chce unikać odpowiedzialności. - Incydent się wydarzył, do czego się przyznaję i nad czym ubolewam. Konsekwencje prawne - jakiekolwiek będą - są absolutnie słuszne. Wszystkie inne historie powstałe wokół tego wydarzenia stworzyli obcy ludzie niemający żadnego pojęcia o mnie i o moim życiu - mówi Joanna Liszowska w rozmowie z "Grazią". Liszowska zaraz po kolizji stawiła się na planie swojego nowego show, "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". Dziś wyznaje, że jako profesjonalistka nie wyobraża sobie innego postępowania. Osobiste problemy nie mogę według niej mieć żadnego wpływu na pracę. - Nie można uciekać przed problemami, trzeba stawić im czoło. Nie powinny jednak rzutować na pracę. Co mamy do wykonania, musi być wykonane w pełni profesjonalnie. Od kolizji, którą aktorka spowodowała pod wpływem alkoholu, minęły już ponad dwa tygodnie. Jak opowiada, wyciągnęła z sytuacji ważne wnioski. Przede wszystkim to, że są obok niej ludzie, na których może liczyć. Przypomnijmy, że w obronie aktorki stanęły m.in. Agnieszka Popielewicz i Katarzyna Skrzynecka. - Tak trudne chwile zacieśniają więzy z najbliższymi i uświadamiają, ile dla siebie znaczymy. Nigdy nie wyrażę wdzięczności tym wszystkim, którzy okazali mi serce i mieli dla mnie dobre słowo. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wielu życzliwych ludzi mnie otacza, dla których - mimo mojego błędu - pozostałam tą samą kobieta, którą znali, tą samą matką dla swoich dzieci i tym samym człowiekiem... I tylko człowiekiem. Redakcja dwutygodnika "Grazia" podkreśla, że wywiad i sesja zdjęciowa zostały przygotowane przed zdarzeniami z 1 września. Aktorka dodała później kilka wypowiedzi na ten temat i wyraziła zgodę na publikację.

1 września Joanna Liszowska spowodowała kolizję samochodową. W chwili zdarzenia miała 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Aktorka unikała mediów, ale wydała  oficjalne oświadczenie w sprawie. Dziś, po ponad dwóch tygodniach od zdarzenia, zdecydowała się opowiedzieć o nim na łamach kolorowej prasy.

Wcześniej wywiadów udzielała dość chętnie. Mówiła o ciekawych projektach zawodowych, rodzinie, a najczęściej o diecie i akceptacji swojego ciała. Dziś rozmawia na temat, który poruszył całą Polskę. Aktorka, będąc pod wpływem alkoholu, spowodowała kolizję. Oprócz zarzutu kierowania samochodem po pijanemu, Liszowska otrzymała 6 punktów karnych i 400 złotych mandatu za spowodowanie kolizji. Nie chce unikać odpowiedzialności.

Incydent się wydarzył, do czego się przyznaję i nad czym ubolewam. Konsekwencje prawne - jakiekolwiek będą - są absolutnie słuszne. Wszystkie inne historie powstałe wokół tego wydarzenia stworzyli obcy ludzie, niemający żadnego pojęcia o mnie i o moim życiu - mówi Joanna Liszowska w rozmowie z "Grazią".

Liszowska zaraz po kolizji stawiła się na planie swojego nowego show, "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". Dziś wyznaje, że jako profesjonalistka nie wyobraża sobie innego postępowania. Osobiste problemy nie mogą według niej mieć żadnego wpływu na pracę.

Nie można uciekać przed problemami, trzeba stawić im czoło. Nie powinny jednak rzutować na pracę. Co mamy do wykonania, musi być wykonane w pełni profesjonalnie.

Od kolizji, którą aktorka spowodowała pod wpływem alkoholu, minęły już ponad dwa tygodnie. Jak opowiada, wyciągnęła z sytuacji ważne wnioski. Przede wszystkim to, że są obok niej ludzie, na których może liczyć. Przypomnijmy, że w obronie aktorki stanęły m.in. Agnieszka Popielewicz i Katarzyna Skrzynecka.

Tak trudne chwile zacieśniają więzy z najbliższymi i uświadamiają, ile dla siebie znaczymy. Nigdy nie wyrażę wdzięczności tym wszystkim, którzy okazali mi serce i mieli dla mnie dobre słowo. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wielu życzliwych ludzi mnie otacza, dla których - mimo mojego błędu - pozostałam tą samą kobietą, którą znali, tą samą matką dla swoich dzieci i tym samym człowiekiem... I tylko człowiekiem.

Redakcja dwutygodnika "Grazia" podkreśla, że wywiad i sesja zdjęciowa zostały przygotowane przed zdarzeniami z 1 września. Aktorka dodała później kilka wypowiedzi na ten temat i wyraziła zgodę na publikację.

aga