"Nie jestem hakerem, jestem kolekcjonerem." Opublikował nagie zdjęcia Lawrence i innych gwiazd, teraz zabrał głos

Dalszy ciąg afery Jennifer Lawrence Człowiek, który wykradł zdjęcia aktorek, podkreśla, że nie jest hakerem Osoba, która wykradła nagie zdjęcia Jennifer Lawrence odezwała się pierwszy raz od wybuchu afery. "Ktoś chce mnie namierzyć" - żali się na forum 4Chan. "Nie było tak, że wziąłem pieniądze i uciekłem. Zablokowano mnie. (...) Ktoś próbuje mnie namierzyć" - między innymi takie zdania możemy przeczytać w pierwszym, od czasu wybuchu afery, wpisie osoby, która opublikowała nagie zdjęcia gwiazd. Skandal wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek. Do sieci wyciekły nagie zdjęcia gwiazd, w tym zdobywczyni Oscara - Jennifer Lawrence. Haker wykradł prywatne fotki z iCloud zsynchronizowanego z telefonem aktorki, a następnie zaczął udostępniać je w internecie. Zdjęcia pojawiły się na jednym z wątków forum 4Chan, po czym osoba, które je opublikowała przez dłuższy czas w ogóle się nie odzywała. Wcześniej zapowiedziała, że pokaże więcej zdjęć w zamian za bitcoiny - internetową walutę. Niedawno na 4Chan pojawił się długi wpis. "Nie było tak, że wziąłem pieniądze i uciekłem. Zaczęło robić się dziwnie, od kiedy opublikowałem próbki" - czytamy wypowiedź tej osoby. Twierdzi, że ktoś zablokował jego konto i długo próbował to naprawić. Dostawał też na swojego maila prośby o zdjęcia od prywatnych osób, ale w końcu żadnej nic nie przesłał: "Ludzie chcą wszystko za darmo. Tak, dostałem 120 dolarów za bitcoiny, ale kiedy weźmie się pod uwagę, ile czasu poświęciłem na zdobycie tych zdjęć (nie jestem hakerem, jestem kolekcjonerem) i ile mnie to kosztowało (zapłaciłem m.in. bitcoinami), to otrzymałem dużo mniej niż to, na co liczyłem" - żali się sprawca całego zamieszania. "Kolekcjoner", za swoje słabe "zyski" obwinia innych użytkowników 4Chan, którzy podawali swoje konta, by wpłacać na nie bitcoiny. Dodał, że dzieją się "dziwne rzeczy": "Ktoś próbuje mnie namierzyć, znaleźć. Dostaję dziwne maile. Wystraszyło mnie to i zniknąłem na kilka godzin". Oprócz Jennifer Lawrence, "kolekcjoner" ma nagie zdjęcia około 100 gwiazd: Kim Kardashian, Joanny Krupy, Winony Ryder, Kirsten Dunst, Rihanny czy Mary-Kate Olsen.

"Nie było tak, że wziąłem pieniądze i uciekłem. Zablokowano mnie. (...) Ktoś próbuje mnie namierzyć" - między innymi takie zdania możemy przeczytać w pierwszym, od czasu wybuchu afery, wpisie osoby, która opublikowała nagie zdjęcia gwiazd.

Skandal wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek. Do sieci wyciekły nagie zdjęcia gwiazd, w tym zdobywczyni Oscara - Jennifer Lawrence. Haker wykradł prywatne fotki z iCloud zsynchronizowanego z telefonem aktorki, a następnie zaczął udostępniać je w internecie. Co gorsze, dysponuje też filmem, na którym widać, jak gwiazda uprawia seks oralny. Rzecznik Jennifer Lawrence, która na skandalu może stracić najwięcej, potwierdza autentyczność zdjęć. Zaznacza także, że zostały już podjęte pierwsze kroki w celu ustalenia i złapania sprawcy całego zamieszania.

To rażące naruszenie prywatności. Odpowiednie służby już zajęły się sprawą i oskarżą każdego, kto będzie publikować skradzione zdjęcia Jennifer Lawrence - powiedział rzecznik aktorki.

Zdjęcia pojawiły się na jednym z wątków forum 4Chan, po czym osoba, które je opublikowała przez dłuższy czas w ogóle się nie odzywała. Wcześniej zapowiedziała, że pokaże więcej zdjęć w zamian za bitcoiny - internetową walutę. Niedawno na 4Chan pojawił się długi wpis.

Nie było tak, że wziąłem pieniądze i uciekłem. Zaczęło robić się dziwnie, od kiedy opublikowałem próbki - czytamy wypowiedź tej osoby.

Twierdzi, że ktoś zablokował jego konto i długo próbował to naprawić. Dostawał też na swojego maila prośby o zdjęcia od prywatnych osób, ale w końcu żadnej nic nie przesłał:

Ludzie chcą wszystko za darmo. Tak, dostałem 120 dolarów za bitcoiny, ale kiedy weźmie się pod uwagę, ile czasu poświęciłem na zdobycie tych zdjęć (nie jestem hakerem, jestem kolekcjonerem) i ile mnie to kosztowało (zapłaciłem m.in. bitcoinami), to otrzymałem dużo mniej niż to, na co liczyłem.

"Kolekcjoner", za swoje słabe "zyski" obwinia innych użytkowników 4Chan, którzy podawali swoje konta, by wpłacać na nie bitcoiny. Jednak to nie tylko oni się mu narazili:

To też z powodu sceptyków. Udowodniłem, że mam prawdziwe zdjęcia, ale ludzie chcieli więcej i więcej za darmo.

Dodał, że dzieją się "dziwne rzeczy":

Ktoś próbuje mnie namierzyć, znaleźć. Dostaję dziwne maile. Wystraszyło mnie to i zniknąłem na kilka godzin.

Zakończył tym, że u niego jest już "późno" i "wróci rano".

Actress Jennifer Lawrence arrives at the 71st annual Golden Globe Awards in Beverly Hills, California January 12, 2014.  REUTERS/Danny Moloshok  (UNITED STATES - Tags: Entertainment)(GOLDENGLOBES-ARRIVALS)REUTERS/DANNY MOLOSHOK

Oprócz Jennifer Lawrence, "kolekcjoner" ma nagie zdjęcia około 100 gwiazd: Kim Kardashian, Joanna Krupa, Winona Ryder, Kirsten Dunst, Rihanna, Mary-Kate Olsen.

Jax