Wielokrotne orgazmy zniszczyły jej życie. Popełniła samobójstwo!

Tragiczna historia.

Mogłoby się wydawać, że orgazm to jedna z tych rzeczy, której człowiek nigdy nie ma dość. Jakby jednak wyglądało nasze życie, gdyby ta krótka chwila rozkoszy powtarzała się ciągle i ciągle na nowo? Brzmi jak dobry sen? Jednak w praktyce oznacza to raczej koszmar. I to tak straszny, że jedną kobietę popchnął do najgorszego - do samobójstwa.

 

Gretchen MolannenScreen z Facebook.com

 

Gretchen Molannen od 16 lat cierpiała na rzadkie schorzenie - syndrom permanentnego podniecenia seksualnego, który objawia się nieustannym pobudzeniem seksualnym oraz wielokrotnymi orgazmami w ciągu dnia. Są one na tyle częste i intensywne, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. O swoim dramacie na tydzień przed samobójczą śmiercią, Gretchen Molannen opowiedziała reporterce "Tampa Bay Times".

Miałam tak inne życie zanim ta bestia mną owładnęła - powiedziała gazecie.

W listopadzie 1996 Gretchen w planowała już swoją karierę tłumaczki. Płynnie posługiwała się językiem hiszpańskim, francuskim i niemieckim. Poznała nowego chłopaka. Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Nagle zaczęła odczuwać gwałtowne seksualne pobudzenie seksualne w najmniej odpowiednich sytuacjach: gdy jechała samochodem, podczas obiadu z rodziną, jak robiła zakupy w drogerii.

Byłam przerażona. Nie wiedziałam, co mam zrobić, nie mogłam w żaden sposób przezwyciężyć rosnącego podniecenia - powiedziała w wywiadzie dla "Tampa Bay Times".

Jedyną ulgę przynosiła masturbacja, jednak wychowana w luterańskiej wierze Molannen brzydziła się nią. Lekarze, których odwiedzała, także rozkładali bezradnie ręce. Zalecali jej okłady z lodu i abstynencję. W tajemnicy przed rodziną i przyjaciółmi odwiedzała kolejnych specjalistów: urologów, ginekologów, gastrologów, neurologów. Jak podaje "Tampa Bay Times", oddała się nawet hipnozie i kuracji farmakologicznej - bez rezultatów.

Powoli zaczęło się sypać jej życie. Kolejni mężczyźni u jej boku nie dawali sobie rady z jej chorobą, nie rozumieli jej. Jak podaje Dailymail.co.uk, ze swoim ostatnim facetem uprawiała seks cztery razy do roku, ponieważ po każdym stosunku Gretchen długo dochodziła do siebie. Nie potrafiła zgodzić się na intymną bliskość, ta pogarszała jeszcze jej dolegliwości. Jednego dnia potrafiła mieć nawet około 50 orgazmów.

To był najgorszy dzień w moim życiu. Myślałam, że umrę - powiedziała w "Tampa Bay Times".

W gruzach legły też jej plany zawodowe. Nie mogła podjąć żadnej normalnej pracy. Ubiegała się więc o rentę, jednak urząd nie chciał uwierzyć w jej chorobę. Chłopak płacił z nią podatki, nie miała własnych środków do życia - podaje Dailymail.co.uk. W końcu zdecydowała się opowiedzieć o wszystkim w gazecie.

Według Dailymail.co.uk artykuł o niej ukazał się już po śmierci Molannen. Gretchen w sobotę 1 grudnia popełniła samobójstwo, w swoim domu w Spring Hill na Florydzie. Jej ciało znaleziono w poniedziałek.

zuz