"MasterChef Junior": Pierwszy w Polsce finał! Tytuł trafił do... "Otworzę restaurację, to jest pewne"

Do finału pierwszego w Polsce "MasterChefa Juniora" trafili 12-letni Kuba Tomaszczyk i 11-letnia Natalia Paździor. Tytuł powędrował do Natalii. To ona zgarnęła statuetkę, czek na 15 tys, zł i wyjazd z rodziną na wakacje. Dziewczynka ma już plany na bliższą i dalszą przyszłość. "Otworzę restaurację, to jest pewne" - mówiła.

W niedzielę rozegrał się finał pierwszego w Polsce "MasterChefa Juniora". W finałowym odcinku znów pojawili się wszyscy młodzi uczestnicy programu. Zanim jednak poznaliśmy najlepiej gotujące dziecko w Polsce, rozegrała się nietypowa konkurencja. Nastąpiła swoista zamiana ról - tym razem to nie uczestnicy mieli gotować, tylko jurorzy - Michel Moran i Mateusz Gessler - zaś polecenia mieli im wydawać uczestnicy programu podzieleni na 2 grupy. Dla jurorów to była doskonała okazja do wygłupów, z której zresztą ci skrzętnie skorzystali. I tak Michel na polecenie grupy "weź coś do mieszania" wziął czajnik (!), a Mateusz "ukradł" ze stołu konkurenta puree.

Może Michel i Mateusz świetnie się bawili, ale my na balkonie nie - stwierdziła nieco obrażona Gosia.

Anna Starmach początkowo stwierdziła, że lepszą sarnę przyrządził Mateusz Gessler, po chwili jednak on i jego grupa zostali zdyskwalifikowani z powodu wspomnianej wcześniej "kradzieży puree" ze stołu Morana. Ostatecznie to właśnie Moran wygrał tę konkurencję.

Wreszcie nadszedł czas na najważniejszą konkurencję. Dwoje finalistów: 12-letni Kuba Tomaszczyk i 11-letnia Natalia Paździor mieli za zadanie przyrządzić menu degustacyjne złożone 5 dań i to w zaledwie 2,5 godziny. Zaserwowane zarówno przez Natalię jak i Kubę dania naprawdę przyprawiały o zawrót głowy. I tak Natalia przygotowała: na przystawkę zimną: roladkę z figą, na przystawkę ciepłą przegrzebki z salsą z mango, jako danie główne rybne podała pstrąga z mulami w sosie szafranowym, na danie główne mięsne comber z królika z kurkami w sosie  maślano-winnym z "najprostszymi kluseczkami świata", a na deser sorbet jabłkowo-gruszkowy zamrożony w ciekłym azocie z polewą krówkową. Brzmi jak menu wyrafinowanej światowej restauracji, prawda? Tego samego zdania byli także jurorzy.

Degustacyjne menu Kuby prezentowało się równie imponująco. Oto ono: jako przystawka zimna - carpaccio z piersi kaczki, przystawka ciepła - krewetki w sosie pomidorowym i warzywa blanszowane, jako danie główne rybne - łosoś w papilocie i purée marchewkowe, jako danie główne mięsne - stek z polędwicy wołowej z sosem winnym i wreszcie na deser - tiramisu malinowe.

Choć w poprzednich odcinkach programu jurorom zdarzyło się coś łagodnie skrytykować, tym razem rozpływali się w pochwałach nad umiejętnościami finalistów. I mieli ku temu powody. Jednogłośnie stwierdzili, że każde danie z powodzeniem można by zaserwować w 5 gwiazdkowej restauracji. Jednak to Natalia wyróżniała się odwagą i chęcią do eksperymentowania w kuchni. Zaskoczyła już pierwszą przystawką, roladką z figą:

Danie doskonałe, świeże, nieprzekombinowane, nowoczesne - chwaliła Starmach.

Jednak to druga przystawka (przegrzebki z salsą mango) przyprawiła jurorkę o zawrót głowy.

Aż mnie zatkało, nie mam słów - stwierdziła.

Jeśli chodzi o Kubę, jurorom najbardziej podobał się jego łosoś pieczony w papierze i technika, którą wykazał się chłopiec. Każdy z finalistów podawał danie tylko na jednym talerzu, z którego jadło 3 jurorów. Gdy doszło do próbowania combra z królika przyrządzonego przez Natalię, Starmach nie wytrzymała:

Popełniliśmy błąd w finale - oni powinni po 1 daniu [dla każdego z nas] przygotować, bo my się nim dzielimy - ogłosiła.

Ostatecznie pierwszym w Polsce "MasterChefem Juniorem" została Natalia Paździor. To ona zgarnęła statuetkę, czek na 15 tys, zł i wyjazd z rodziną na wakacje.

To jest niemożliwe, że jestem pierwszym polskim "MasterChefem Juniorem", moje marzenia się spełniły, o tak. To najważniejszy i najlepszy dzień w moim życiu - cieszyła się.

Kuba, który zajął II miejsce, nie mógł jednak czuć się pokrzywdzonym - na niego czekały równie atrakcyjne nagrody. Otrzymał czek na 10 tys. zł oraz robot kuchenny i zegarek. A poza tym:

Nagrodą jest to, że mogliśmy tu uczestniczyć - dodał.

Na koniec nie zabrakło wzruszających momentów - na Natalię czekała niespodzianka - na finał programu przyjechał jej tata, którego ostatni raz widziała na święta Bożego Narodzenia.

Pracuję za granicą, wyjechałem tam za chlebem. Cieszę się, że z całą rodziną pojedziemy do ciepłego kraju - mówił tata zwyciężczyni.

Pierwszy w Polsce "MasterChef Junior" budził kontrowersje m.in. ze względu na to, że małoletni uczestnicy do przyrządzonych przez siebie potraw wielokrotnie używali alkoholu. Tego składnika nie zabrakło także w finale programu - Natalia do sorbetu użyła m.in. dodatku żubrówki. ("To dla Michela" - tłumaczyła), a Kuba przyrządził sos winny. Jednak przede wszystkim młodzi uczestnicy zaskakiwali dojrzałością wypowiedzi i wysokim poziomem przyrządzonym przez siebie dań, których nie powstydziłby się niejeden dorosły szef kuchni. Właśnie na kontraście opierał się zresztą ten program - dzieci "wrzucone" w sytuację dorosłych - co owszem było kontrowersyjne, ale także przyciągało przed telewizory, a nie oszukujmy się, że o to właśnie chodzi w programach rozrywkowych.

A jak Wam się podobał finał programu? Kto powinien go wygrać?

BP