'Kuchenne rewolucje' prawie jak 'Trudne sprawy'. "Od półtora roku nie rozmawiam z tatą"

Gdzie diabeł nie pomoże tam pośle... Gessler? Najnowszy odcinek programu upłynął pod znakiem kłótni rodzinnych, którym miała zaradzić restauratorka.

Magda Gessler tym razem miała pomóc właścicielom lokalu Dzikie wino w Redzie. Nie trzeba było dużo czasu, by wydać wstępną diagnozę: konflikt rodzinny. Właścicielami lokalu było rodzeństwo: Marcin i Asia. Ich matka marzyła o tym, by dzieci miały coś swojego i pomogła im wybudować lokal i założyć restaurację. Niestety budowa pochłonęła zbyt duże koszty, a prawdziwe problemy zaczęły się wtedy, gdy ich matka zmarła. Zarządzanie w restauracji przejął ich ojciec, z pomocą przyszła mu jego nowa partnerka. Efekty ich wsparcia były mizerne.

Trudna sytuacja jeszcze bardziej zaogniła konflikt rodzinny. Szczególnie córka i nowa partnerka ojca nie pałały do siebie sympatią.

Nasz tata stwierdził, że jest w stanie poprowadzić restaurację lepiej niż my. Stąd w lokalu pojawiła się Maria - mówiła córka, Asia. - Pani Maria nie zna się na gotowaniu, na zarządzaniu, nie potrafi funkcjonować z ludźmi, doprowadza do kłótni - dodała.

Pani Maria, jak można się było domyślić, miała inne zdanie na ten temat. Efekt był jednak taki, że ojciec przestał rozmawiać z dziećmi.

Dochodzi do nas na okrągło, że wszystko jest naszą winą. Od półtora roku nie rozmawiam z tatą. Nic takiego nie zrobiliśmy, żeby z nami nie rozmawiać - żaliła się córka.

Gdy lokal przestał przynosić zyski, najbardziej ucierpieli na tym pracownicy, którzy od wielu miesięcy nie dostali wypłat. Stanisław nie był jednak chętny, by niewygodna dla niego prawda ujrzała światło dzienne i namawiał kucharza, by nie przyznawał się Gessler, ile pieniędzy nie zostało mu wypłacone.

Nie piszcie za dużo, całej prawdy, pisz jedną czwartą - sugerował kucharzowi.

Kuchenne rewolucjePIOTR MIZERSKI / TVN/ X-news

Sumy, jakie właściciel był winny pracownikom, naprawdę robiły wrażenie. W końcu się wydało. Właściciel był winny kucharzowi 16 tys zł, menedżerce 15 tysięcy, a innym pracownikom po kilka tysięcy zł. Kucharz przyznał, że chciał odejść z restauracji już rok temu, ale wciąż liczył na to, że zaległa wypłata zostanie my wypłacona.

Żeby tego było mało, prawdziwym podjudzaczem rodzinnego konfliktu okazała się partnerka Stanisława, Maria, która nastawiała ojca przeciwko dzieciom.

Zależy im tylko na tym majątku - szeptała do niego.

Na problemy finansowe Gessler zareagowała błyskawicznie - zagroziła, że nie poprowadzi rewolucji, jeżeli właściciel nie ureguluje długów. Stanisław jednak nie poczuwał się do odpowiedzialności.

Czuje się jak bankomat, który musi zapłacić długi dzieci - komentował.

Jakimś cudem pieniądze, a przynajmniej ich część się znalazły - "mamy przyjaciół, udało się znaleźć pieniądze" - tłumaczył tajemniczo Stanisław. Gessler poradziła mu, by "zabrał Marię pod pachę i zniknął", a prowadzenie restauracji oddał w ręce dzieci. Tak też się stało. Nowa restauracja odtąd ma nazywać się "Świnka i Rybka". Jak sama nazwa wskazuje, ma serwować potrawy z wieprzowiny i z ryb. Do kuchni wrócił syn Stanisława, Marcin, który okazał się wyśmienitym kucharzem. Na uroczystej kolacji nie zabrakło wzruszeń. Córka twierdziła, że dzięki Gessler odzyskała ojca i znów zaczęła z nim rozmawiać, a syn docenił swoich pracowników.

Gdy Gessler po 4 tygodniach wróciła na "inspekcję", sytuacja nie wyglądała już tak różowo. Okazuje się, że nie wystarczy kilka dni rewolucji, by scalić skłóconą rodzinę - poszło znów o pieniądze. Stanisław twierdził, że chciał przepisać restaurację w całości na dzieci, zapomniał jednak wspomnieć Gessler, że za owo przepisanie zażądał od nich 150 tysięcy zł. Jak rodzina zamierza sobie z tym poradzić - nie wiadomo, dzieci zapewniły jednak, że rozwiązanie tego problemu biorą na siebie.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

A co o tych "Rewolucjach" sądzą internauci? Jeden z nich miał skojarzenie z innym znanym programem.

Z tego odcinka wyszły trochę takie "Trudne sprawy". Więcej gadania o relacjach rodzinnych niż gotowania - pisał na profilu programu na Facebooku.

Komentarze na profilu  Kuchenne rewolucjeFacebook.com/Kuchenne rewolucje

Być może dzięki programowi karierę zrobi kucharz i właściciel - 35-letni Marcin. Jedna z fanek dostrzegła jego niewątpliwą urodę i urok osobisty.

Komentarze na profilu  Kuchenne rewolucjeFacebook.com/Kuchenne rewolucje

Vic