Piekielny hotel: Rozenek zlekceważona. "Nigdy nie byłam w domu publicznym, ale wyobrażam sobie, że tak wygląda"

Prowadzącej nie spodobały się pokoje przypominające dom publiczny. Tym razem napotkała jednak wyjątkowo upartego przeciwnika.
Zlekceważona Rozenek Piekielny hotel: Rozenek zlekceważona. W "Piekielnym hotelu" Małgorzata Rozenek odwiedziła hotel Wiatrak w Pułtusku. Przybytek zdecydowanie nie przypadł jej do gustu. W "Piekielnym hotelu" Małgorzata Rozenek odwiedziła hotel Wiatrak w Pułtusku. Właściciel podjął się prowadzenia obiektu, wziął 100 tysięcy zł kredytu i miał nadzieję, że wystarczy odnowić tylko pokoje, a interes sam zacznie się kręcić. Niestety, jego gust był daleki od ideału i w konsekwencji wymalowane pokoje bardziej pasowałyby do domu publicznego. Małgorzata Rozenek tradycyjnie już zaczęła od krytyki i to dość ostrej. Jednak prawdziwa bomba wybuchła, gdy zobaczyła pokój, który wybrał dla niej właściciel - po oczach biły różowe ściany, a do położenia się na łóżku miały zachęcać pikowania. - Nigdy nie byłam w domu publicznym, ale wyobrażam sobie, że tak wyglądają - ogłosiła. Problem jednak w tym, że Rozenek tym razem napotkała na wyjątkowo opornego przeciwnika. Właściciel nie tylko krytyki nie przyjmował, ale i jawnie ją negował. - Wszystkie pokoje są bardzo ładne - uparcie twierdził właściciel. - Są brzydkie i tanie, to widać - twierdziła z kolei Rozenek. - Nie, to jest pani odczucie, ja to inaczej widzę - to słowa właściciela. Rozenek razem z ekspertami wymyślili, by wysprzątać (jak się okazało) prawie stuletni wiatrak i zrobić w nim pokazowy apartament - z łóżkiem i kanapą. Ta sztuka udała się ekspertom nad wyraz. Po remoncie - pokój w wiatraku prezentował się naprawdę zachęcająco. W hotelu wprowadzono też symboliczną minirecepcję. Rozenek była dumna z tej metamorfozy, jednak właściciel nie mógł jej darować jej wybuchów gniewu. - Dziękuję, ale po co te krzyki były na początku? - dopytywał.

W "Piekielnym hotelu"Małgorzata Rozenek odwiedziła hotel Wiatrak w Pułtusku. Właściciel podjął się prowadzenia obiektu, wziął 100 tysięcy zł kredytu i miał nadzieję, że wystarczy odnowić tylko pokoje, a interes sam zacznie się kręcić. Niestety jego gust był daleki od ideału i w konsekwencji wymalowane pokoje bardziej pasowałyby do domu publicznego. Małgorzata Rozenek tradycyjnie już zaczęła od krytyki i to dość ostrej. Gdy zobaczyły brudną toaletę, wykrzyknęła:

Was powinien zamknąć sanepid! To toalety na dworcu już lepiej wyglądają. Czy pan czuje, jak tu śmierdzi? - pytała mężczyznę, który miał ją zaprowadzić do pokoju.

Jednak prawdziwa bomba wybuchła, gdy zobaczyła pokój, który wybrał dla niej właściciel - po oczach biły różowe ściany, a do położenia się na łóżku miały zachęcać pikowania.

Nigdy nie byłam w domu publicznym, ale wyobrażam sobie, że tak wyglądają - ogłosiła. - Czy pan jako klient by się nie czuł zlekceważony? - dopytywała pracownika.

Piekielny HotelTVN/ X-news

Problem jednak w tym, że Rozenek tym razem napotkała na wyjątkowo opornego przeciwnika. Właściciel nie tylko krytyki nie przyjmował, ale i jawnie ją negował. Jego dyskusja z Rozenek mogłaby służyć jako przykład "trudnego przypadku" studentom na zajęciach ze sztuki negocjacji.

Wszystkie pokoje są bardzo ładne - uparcie twierdził właściciel.
Są brzydkie i tanie, to widać - twierdziła z kolei Rozenek.
Nie, to jest pani odczucie, ja to inaczej widzę - to słowa właściciela.

I tak w kółko. Trzeba jednak przyznać, że Rozenek długo nie chciała zrezygnować ze swojej broni - krzyczała na właściciela, nazywała go "laleczką" i "leniem", gdy nie chciał wykonać jej polecenia i posprzątać i krytykowała za brak pomysłowości. Kulminacja przyszła wtedy, gdy zobaczyła wnętrza wiatraka stojącego obok hotelu - od którego wziął swoją nazwę. Rozenek była wściekła, że właściciel zrobił w nim "graciarnię", zamiast wykorzystać jego potencjał. Gdy spojrzała na ogromny drewniany wiatrak, zastanowiło ją coś jeszcze.

Oryginalny wiatrak, z którego jest wieku? - zapytała właściciela.
Z II Wojny Światowej - odpowiedział.

Gdyby drewniany, utrzymany w dobrym stanie wiatrak miał kilka wieków - naprawdę byśmy się zdziwili i chyba można by wtedy mówić o cudzie.

Hotel WiatrakFacebook.com/WIATRAK - HOTEL

Wreszcie Rozenek spuściła nieco z tonu - gdy emocje, które sama z taką zapalczywością rozniecała, w końcu opadły, ogłosiła, by się "uspokoić" i przejść do działania. Rozenek razem z ekspertami wymyślili, by wysprzątać (jak się okazało) prawie 100-letni wiatrak i zrobić w nim pokazowy apartament - z łóżkiem i kanapą. Ta sztuka udała się ekspertom nad wyraz. Po remoncie - pokój w wiatraku prezentował się naprawdę zachęcająco.

W hotelu wprowadzono też symboliczną mini recepcję. Rozenek była dumna z tej metamorfozy, jednak właściciel nie mógł jej darować jej wybuchów gniewu.

Dziękuję, ale po co te krzyki były na początku? - dopytywał.

A co internauci sądzą o metamorfozie tego hotelu? Większość była zachwycona przemianą 100-letniego wiatraka, jednak nie zabrakło też pytań praktycznych. Niektórym nie spodobała się szafka imitująca kontuar recepcji, zastanawiał też fakt, czy w wiatraku jest miejsce na łazienkę. Skoro pojawiają się takie głosy, to chyba znak, że program odnosi sukces - klienta interesuje przede wszystkim funkcjonalność wprowadzonych pomysłów. Kolejny już raz pojawiły się też komentarze, że Rozenek powinna przyhamować ze swoimi emocjami.

Komentarze Piekielny Hotel TVNFacebook.com/Piekielny Hotel TVN

Vic

Pobierz nową aplikację Plotek.pl Buzz na telefony z Androidem

POLUB NAS