Maślak przyznał, że był ministrantem. Wojewódzki: Miałeś trudne sytuacje z księżmi?

Rafał Maślak pochodzi z Gorzycy, niewielkiej miejscowości liczącej około 300 mieszkańców. Wciąż lubi tam wracać, ale też dostrzegł, jak bardzo zmienił mu się światopogląd, odkąd mieszka w Warszawie.
Ministrant Maślak Maślak przyznał, że był ministrantem. Rafał Maślak w programie Kuby Wojewódzkiego opowiedział nieco o swej rodzinnej Gorzycy i przyznał, że zmienił światopogląd po przeprowadzce do Warszawy. Rafał Maślak pochodzi z Gorzycy, niewielkiej miejscowości liczącej około 300 mieszkańców. Wciąż lubi tam wracać, ale też dostrzegł, jak bardzo zmienił mu się światopogląd, odkąd mieszka w Warszawie. Rafał Maślak w programie Kuby Wojewódzkiego opowiedział nieco o Gorzycy, o tym, jak świetnie się tam wypoczywa choćby dlatego, że wieś jest niemal całkowicie odcięta od świata. Jednocześnie przyznał jednak, że bariera komunikacyjna powoduje, że mieszkańcy Gorzycy hołdują tradycyjnemu światopoglądowi. Przyznał też, że dopóki sam tam mieszkał, poglądy miał podobne do tych, jakie wyznawali rodzina i sąsiedzi. - Mój pogląd na niektóre sprawy zmienił się, kiedy przeprowadziłem się do Warszawy. Poruszmy temat gejów i lesbijek. Na początku myślałem: "na stos" - opowiadał Wojewódzkiemu. - Widzę, że będziesz głosował na Dudę - odpowiedział gospodarz programu. - Przyznaję, że totalnie zmieniłem zdanie. Kiedy przeprowadziłem się tutaj, poznałem wspaniałych ludzi, którzy są gejami, poznałem koleżanki, które są lesbijkami. To są fantastyczni, inteligentni ludzie i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że tak mało wiem - mówił Maślak. Dodał, że jego wcześniejsza opinia na temat mniejszości seksualnych jest powszechna w wiosce, z której pochodzi: - Panują stereotypy: rodzina, kościół. Facet powinien założyć rodzinę... - Byłeś ministrantem. Miałeś trudne sytuacje z księżmi? - dopytywał Wojewódzki. - Czasami rozmawiałem na mszy, ale nic poza tym - odpowiedział. Dodał też, że bycie ministrantem stanowiło formę atrakcji, jedną z nielicznych dostępnych w Gorzycy. Drugą atrakcję stanowiła straż pożarna. - Na wioskach nie ma nic innego. Jest kościół, straż i w zasadzie to wszystko - tłumaczył Maślak.

Rafał Maślak w programie Kuby Wojewódzkiego opowiedział nieco o Gorzycy, o tym, jak świetnie się tam wypoczywa choćby dlatego, że wieś jest niemal całkowicie odcięta od świata. Jednocześnie przyznał jednak, że bariera komunikacyjna powoduje, że mieszkańcy Gorzycy hołdują tradycyjnemu światopoglądowi. Przyznał też, że dopóki sam tam mieszkał, poglądy miał podobne do tych, jakie wyznawali rodzina i sąsiedzi.

Mój pogląd na niektóre sprawy zmienił się, kiedy przeprowadziłem się do Warszawy. Poruszmy temat gejów i lesbijek. Na początku myślałem - na stos - opowiadał Wojewódzkiemu..
Widzę, że będziesz głosował na Dudę - odpowiedział gospodarz programu.
Przyznaję, że totalnie zmieniłem zdanie. Kiedy przeprowadziłem się tutaj, poznałem wspaniałych ludzi, którzy są gejami, poznałem koleżanki, które są lesbijkami. To są fantastyczni, inteligentni ludzie i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że tak mało wiem.

Maślak dodał, że jego wcześniejsza opinia na temat mniejszości seksualnych jest powszechna w wiosce, z której pochodzi.

Panują stereotypy: rodzina, kościół. Facet powinien założyć rodzinę...
Byłeś ministrantem. Miałeś trudne sytuacje z księżmi? - dopytywał Wojewódzki.
Czasami rozmawiałem na mszy, ale nic poza tym.

Dodał też, że bycie ministrantem stanowiło formę atrakcji, jedną z nielicznych dostępnych w Gorzycy. Drugą atrakcję stanowiła straż pożarna.

Na wioskach nie ma nic innego. Jest kościół, straż i w zasadzie to wszystko - tłumaczył Maślak.

Zapytany przez Wojewódzkiego, czy jako ministrant zrobił coś "drastycznego" przyznał, że zdarzało się podpić wina przywiezionego przez księdza. Tego wina ksiądz przywoził symboliczne ilości, więc czyn Maślaka-ministranta nie wydaje się aż tak "drastyczny".

Rafał MaślakTVN/X-News

alex

Więcej o: