"Lubi, jak na nią krzyczę, ale w łóżku". W tym odcinku "MasterChefa" kucharze mieli nieoczekiwanych pomocników

"Zwijaj to jak dywany, kiedy wychodzisz trzepać" - między innymi takie "porady" słyszeliśmy w dzisiejszym odcinku "MasterChefa".

Jakież było zdumienie kucharzy, kiedy weszli do kuchni i zobaczyli swoje stanowiska zajęte. Zdumienie było tym większe, że były one zajęte przez... członków ich rodzin: matki, mężów, żony. Po kilku tygodniach rozłąki był czas, żeby się wyściskać, a potem... wiadomo, trzeba się było wziąć do pracy. Bliscy mieli pomóc kucharzom w przygotowaniu sushi.

Na Wigilię robimy sushi, na Święta Wielkanocne robimy sushi, w sumie na każdą ważną okazję robimy sushi - żartował Piotr Pielichowski.
Moja mama chyba nawet nie wie, jak smakuje sushi - zaśmiała się Karina Zuchora.
<< CO SIĘ DZIAŁO W ODCINKU >>

Krótka lekcja poglądowa w wykonaniu sushi mastera i kucharze przystąpili do samodzielnego składania potrawy. Żeby było trudniej, robili to na zmianę z członkami rodzin. Mąż Dominiki Wójciak, jak sam przyznał, świetnie sprawdza się w kuchni przy odkorkowywaniu wina, jednak bardziej skomplikowane czynności przerastają go. Dawid, najmłodszy i jeden z najbardziej utalentowanych kucharzy tej edycji gotował z mamą. Przy okazji dowiedzieliśmy się, jak się do niego zwraca.

Teraz, kiedy Dawidka nie ma, tato gotuje zupy - przyznała mama podczas prezentacji przygotowanego przez nich sushi, świetnie ocenionego, zresztą.
Przepraszam, jak pani powiedziała?
Dawidek.
Proszę cię - szepnął zawstydzony "Dawidek".

Mleko się rozlało.

Dawidek, już jest przechrzczony, będzie Dawidkiem - zawyrokowała Karina.

MasterChefTVN/X-News

Do Mariusza Szweda przyjechała żona. "Sterował" nią za pomocą głośnych komend.

Leć po chochlę, żebyś mogła to sobie odcedzić... k*rwa, trzeba było jeszcze lepsze buty założyć. Zostaw to, zostaw to! - krzyczał za żoną, która biegała po kuchni w szpilkach.

I ciąg dalszy komenderowania.

Szybko, bo się pali por. Wyciągasz, wyciągasz!
Nie krzycz na mnie! - żona wreszcie zdobyła się na protest.
Nie krzyczę, tylko podkreślam powagę... już, bez oleju, mocniej!
Mariusz!

Potem było jeszcze gorzej.

Dzisiaj w nagrodę dostaniesz loda - "pochwalił" ja za sprawne obranie ogórka.
Mariusz!! Nie krzycz! Jak mam go zawinąć? - zapytała nie mogąc sobie poradzić z matą do sushi.
Zwijaj to jak dywany, kiedy wychodzisz trzepać - palnął, a żonę zamurowało.

Nas też...

Kiedy podszedł do nich Michel Moran, żona poskarżyła się na krzyki.

Ona lubi, jak na nią krzyczę, tylko zapomniałem, że lubi w łóżku - żenady ciąg dalszy.

Żona była wyraźnie zawstydzona. Odwróciła wzrok.

MasterChefTVN/X-News

Nie było najmniejszych wątpliwości, że u nich w kuchni to mąż jest władcą absolutnym, może nie tylko tam.

Mariusz, posprzątaj trochę... - poprosiła go nieśmiało.
Ty będziesz sprzątała - odparł krótko i zdecydowanie.

Bez względu na to, jak się w tym małżeństwie przedstawia relacja władzy, sushi przygotowane w takiej atmosferze zostało dobrze ocenione przez jury.

Mamy więcej plusy, niż minusy - pochwalił Moran, uroczo kalecząc język polski.

Mariusz w nagrodę pocałował żonę.

alex

Więcej o:
Skomentuj:
"Lubi, jak na nią krzyczę, ale w łóżku". W tym odcinku "MasterChefa" kucharze mieli nieoczekiwanych pomocników
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX