W "Kuchennych" już dawno nie było tylu emocji. Gessler zmieniła nazwę restauracji, teraz internauci wytykają jej błąd

"Emocji cała masa ( moich też)... Łzy i radość!!!!!" - napisała na FB chwilę przed nowym odcinkiem Magda Gessler. Jak obiecała, tak właśnie się stało. Dawno nie byliśmy świadkami takich scen.

Już w pierwszych minutach mieliśmy zarys sytuacji rodzinnej właścicieli "Karczmy Śląskiej" w Dąbrowie Górniczej. Monika i Tadeusz poznali się 5 lat temu, oboje byli kelnerami. Postanowili założyć restaurację. Córki Moniki z poprzedniego związku czuły się zepchnięte na dalszy plan.

Kłócimy się. Taka zazdrość była, że mama cały czas spędzała z nim.

Na dodatek restauracja przynosi same straty. W "Karczmie" nuda, brak klientów, wszystko zaniedbane, właściciele załamani. A córki tylko podkreślały, że były przekonane, że tak właśnie będzie. Tak rodzinny biznes stał się źródłem konfliktów. I do tego obrazu nędzy i rozpaczy trafiła Magda Gessler.

Uuu, mam problem. Przykro mi, ale tu powietrza nie ma. To ja zostanę na ogródku - stwierdziła od razu po przekroczeniu progu restauracji.

Dalej nie było lepiej:

Karta jest masakryczna, przypomina akt zgonu - narzekała.

Złe wrażenie tylko wzmocniły podane Gessler dania:

Jest straszne! To wszystko daje odór. Ale ohydne! Ten sos jest najgorszym sosem, jaki jadłam. Jakaś masakra. Ludzie nie mają pojęcia o gotowaniu i zakładają knajpy. I to jest dramat - mówiła.

Magda Gessler nie miała wielkich nadziei co do rewolucji. Po pierwszej wizycie komentowała, że potrzebna jest praca od zera. Na kolejna wizytę Tadeusz był bojowo nastawiony:

Nie może tak robić - żeby przyjść i kogoś zgnoić i wyjść. Mnie wku*wiła. Kieliszek ginu sobie walnąłem, żeby się uspokoić. I dzisiaj jej wszystko powiem. Dziś nie popuszczę Albo pani Magda wyjdzie, albo my wyjdziemy.

Nie było jednak tak źle. Magda Gessler na spokojnie rozmawiała z właścicielami. I wzięła się za porządki na sali restauracyjnej i w kuchni. Nie wszyscy byli chętni do pomocy - młodsza córka Moniki była wściekła.

Ja tu nie przyszłam do pracy, ja tu przyszłam, bo mnie prosili - po czym przewróciła krzesło i uciekła.

Nie chciała ani przeprosić, ani się uspokoić.

Się robi diabeł z niej. Nie możemy sobie z nią poradzić - mówił Tadeusz.

Magda GesslerScreen z TVN/X-News

Między wami stosunki są chore, tu jest taki syf, jeśli chodzi o ludzkie stosunki, że, niestety, ta restauracja nigdy nie będzie prosperować - zawyrokowała Gessler. - Co to jest dobra restauracja? To jest miejsce, w którym chce się być, bo jest dobra energia, dobre jedzenie. Tu jest tak ogromny dramat rodziny, że żaden kęs nikomu nie będzie smakował - dodała.

Rewolucja jednak szła do przodu. Gessler już miała swój plan:

Ta restauracja będzie miała bardzo ograniczone menu, ponieważ wy jesteście ograniczeni w swojej wiedzy. Będzie się nazywała "Pyza Śląska". Każdy będzie zamawiał sobie kopę pyz, do tego różne sosy.

Na tym nie skończyła - wzięła całą rodzinę na obiad, sprawiła, że spędzili razem kilka godzin. To zdecydowanie poprawiło atmosferę. Ale nie na długo. Nad województwem śląskim akurat przechodziły nawałnice. Ulewa spowodowała powódź w kuchni. Wszyscy byli załamani. Gessler nawet zarządziła "koniec rewolucji na dzisiaj". Na szczęście przestało padać i można było zacząć gotować. Gdy przyszła pora na kolację, wszystko było gotowe. Posiłek okazał się wielkim sukcesem. Wzruszona właścicielka dziękowała Magdzie Gessler.

Mówiłam, że będzie dobrze? Ja muszę pokrzyczeć, was poustawiać, bo macie taką bidę, bo nie ma kogo, żeby wami pokierował - odpowiedziała jej szczęśliwa Gessler.

Przed wizytą kontrolną Magda Gessler była pełna obaw - a tu już na wstępie duże zaskoczenie: w "Pyzie" było mnóstwo gości. Drugi plus: bardzo ładna karta dań. I było coraz lepiej:

Jedzenie jest przepyszne, bardzo domowe, fantastyczne. Rzadko mi się zdarzyło zjeść coś z takim apetytem - zachwalała Gessler dania.

Facebook.com/KarczmaSlaska

Komentarze odwiedzających restauracje po rewolucji są różne:

żenada! kluski śląskie z silikonem...:D... wiem bo byliśmy tam dzisiaj..niestety ;) ...uwaga na kelnerów bo próbują orżnąć człowieka na rachunku:D... w sałatce szukaliśmy mięsa ... ale udało sie...znaleźć jakieś wiórki polędwicy .... :D...byliśmy tam dwa razy ..pierwszy i ostatni :) - czytamy na blogu mojpodroznik.blogspot.com.
Pyza Śląska byłem jadłam super polecam:-D
Smaczne jedzonko i wspaniali właściciel:-) - chwalą inni.

Za to pod wpisem na FB Magdy Gessler, wiele osób zwraca restauratorce uwagę, że błędnie nazwała lokal i pomyliła regiony Polski. Faktycznie - Dąbrowa Górnicza leży w Zagłębiu Dąbrowskim, które graniczy z Górnym Śląskiem. Choć to przecież nic strasznego, że w Dąbrowie znalazła się restauracja ze śląskim jedzeniem, wielu internautów nie może tego przeżyć:

Dąbrowa G to Zagłębie a nie Śląsk to nas obraża.
Pani Magdo Droga, Dąbrowa to nie Śląsk, tylko Zagłębie, to różnica jak Szkocja i Anglia... :) ale mimo wszystko gratuluje wytrwałości.
Wszyscy Ślązacy maja takiego pierd..ca na swoim punkcie? Dąbrowa Górnicza to woj. śląskie, stąd wiele osób utożsamia ją ze Śląskiem, bez wnikania w szczegóły, gdzie przebiega granica między Górnym Śląskiem a Zagłębiem Dąbrowskim.
Nie wiem, jak taka osoba jak Pani Magda Gessler, która podróżuje po świecie, może pomylić regiony Polski i nazywać Zagłębie -naszym kochanym Śląskiem?! Niewybaczalne!! Nic dziwnego, że nie potrafią tam gotować potraw śląskich - bo nie mają pojęcia o tradycji śląskiej. Więc z łaski swojej proszę nas Ślązaków nie obrażać i nie wciskać nam zagłębia w naszą kuchnię, bo do tego im jest bardzo daleko !!

Komentarze pod wpisem Magdy GesslerFacebook.com/MagdaGessler

Są tez pretensje do słowa "pyzy":

Pyza śląska??? to tak, jakby powiedzieć "czarny śnieg" lub "biała sadza". U nos sie jy kl ski a niy jakeś "pyzy"... - czytamy na Sosnowiec.gazeta.pl.
Pyza Śląska w Dąbrowie to tak jak Sosnowieckie Smaki w Rudzie Śląskiej.

Faktycznie jest o co się burzyć? Odwiedzicie "Śląską Pyzę"?

Abc