Bohaterowie show zaprosili kandydatki na żony do swoich domów. Tylko jedna z mam nie miała nic przeciwko nocnym schadzkom. Podała też powód

"Może jedna będzie ze mną spała?" - wyraził nadzieję jeden z uczestników programu.

"Mam nadzieję, że mama nie będzie pilnowała mojej sypialni i będę mógł robić, na co mam ochotę" - bohaterowie show "Kto poślubi mojego syna" i kandydatki na żonę wreszcie pod jednym dachem.

Stawka wzrasta. W tym odcinku panowie pożegnali po dwie kandydatki na żony, oczywiście, po konsultacjach z mamami. Pozostałe zaprosili na tydzień do swoich domów. To moment krytyczny, zarówno dla synów, jak i dla matek. Oczywiście z różnych powodów. Panowie mieli nadzieję na zbliżenie się do dziewczyn, matki z kolei miały nadzieję, że zbliżenie będzie następowało w akceptowanym przez nie tempie. Ogólnie deklarowały pilnowanie cnoty swoich synów.

Będę starała się obserwować, delikatnie, subtelnie. Mieć baczenie jednak zamierzam, ponieważ myślę, że one są tak różne i tak potrafią mnie zaskoczyć, że różne sytuacje tutaj mogą być - zapowiedziała Marzanna, mama Artura.
Dla mnie najbardziej ekscytujące w tym, że będę miał cztery dziewczyny w domu jest to, że... będę miał cztery dziewczyny w domu! - cieszył się Artur.

Mama Pawła od razu zamierzała ustalić relację władzy. Pościel dziewczyny same miały sobie przygotować, "żeby nie myślały, że przyjechały na wakacje".

Ja na pewno swojej sypialni im nie oddam.
Może jedna będzie ze mną spała? - zapuścił sondę Paweł.

Mama zdecydowanie była przeciwna pomysłowi.

;Kto polubi mojego syna; odcienk 4, stopklatki; fot.: TVN X-news/TVN

Ewa, mama Patryka, znała go aż nadto. Kiedy syn zapytał ją, gdzie położy dziewczyny, odpowiedź była precyzyjna:

Jak najdalej od ciebie.

Nie zabiła jednak w Patryku optymizmu.

Mam nadzieję, że mama nie będzie pilnowała mojej sypialni i będę mógł robić, na co mam ochotę - mówił potem do kamery.

Mama jednak zapowiedziała, że zamierza pilnować, czy dziewczyny w nocy nie będą wędrować do pokoju Patryka.

Na tym tle Beata, mama Konrada, okazała się wyjątkiem. Miała nad wyraz dużo wyrozumiałości dla gorącej krwi i temperamentu młodych ludzi pod jej dachem. Szybko też wyjaśniło się, dlaczego.

Jeżeli jakakolwiek dziewczyna będzie wykorzystywać noce, to ja w życiu też noce wykorzystywałam i Konrad jest ich efektem. Co prawda nie chciałabym takiego efektu po tych nocach, czyli najpierw chciałabym, żeby był idealnym mężem, a potem idealnym ojcem, ale to są dorośli ludzie - mówiła.

Sens tej wypowiedzi jest aż nadto czytelny: mama Konrada nie ma nic przeciwko nocnym schadzkom pod warunkiem, że nie skończą się ciążą, w każdym razie przedwcześnie.

alex