Ruszył 10. sezon "Kuchennych rewolucji". Był akcent międzynarodowy, ale najlepsze zostało na koniec: właściciel oszukał Gessler

Co się wydarzyło w pierwszym odcinku 10 sezonu?

10. sezon programu ruszył z przytupem i od razu z akcentem międzynarodowym. Nie zabrakło też skrzętnie skrywanej tajemnicy.

W pierwszym odcinku nowego sezonu "Kuchennych rewolucji" Magda Gessler odwiedziła "Gościniec myśliwski" w Gdańsku, specjalizujący się w daniach z dziczyzny. Prowadzi go Greg, który po wielu latach przyjechał z USA, by w Polsce rozkręcić biznes. Jakież było zdziwienie restauratorki, gdy zaraz po wejściu przywitała ją Chinka i to po angielsku. Gdy Gessler zwróciła jej uwagę na to, ze nie mówi po polsku, ta przeprosiła, także po angielsku. Gessler to się nie spodobało.

Dlaczego "excuse me". Jesteśmy w Polsce, powinniśmy mówić po polsku - zganiła ją.
Mówię "dzień dobry" i "zapraszam" - broniła się Chinka.

Wkrótce okazało się, 31-letnia Nicole jest w lokalu menedżerką. Efekt jej pracy nie był jednak zadowalający, bo w restauracji brakowało klientów. Gessler drążyła temat.

Ile pani Chinka zarabia? - zapytała właściciela.
2500 - odpowiedział - Operuje Facebook. Pisze na nim po angielsku.
Może jest niepotrzebna? - zasugerowała Gessler.

KUCHENNE REWOLUCJEMICHAL STAWOWIAK/ X-news

Greg w końcu posłuchał sugestii Gessler i zwolnił kobietę. Nie obyło się jednak bez małej afery.

Jeśli zwalnia mnie, bo jestem Chinką, to nie mogę tego zaakceptować - mówiła do kamery.

Gessler nie spodobała się także kuchnia w lokalu - wszystkie dania były przystrojone tak samo, a do niektórych dodano zadziwiająco drogie dodatki - np. świeże liście laurowe. Przeraziła się także od dawna nie wietrzonymi wnętrzami, w których czuło się kurz.

W głowie Gessler wyklarował się już plan na rewolucję. Tym razem jednak zaproponowała Gregowi nietypowy "deal" - zasugerowała, by zamiast menedżera zatrudnił wspólnika, który będzie miał realny interes w tym, by wyprowadzić lokal z kryzysu. Zaprosiła nawet swojego ucznia Bogdana, który jest gdańskim restauratorem i zasugerowała, że to właśnie jego kandydaturę można by rozpatrzeć. Restauratorka okroiła także menu, nie zmieniła jednak specjalności Gościńca. I tak możemy w nim skosztować: tartę z pasztetem z dziczyzny i sosem camberland, polędwicę z jelenia oraz ruskie pielmieni z baraniną. Uroczysta kolacja wypadła nad podziw dobrze, wszystkie dania wyszły wyśmienicie.

Facebook.com/Gościniec MyśliwskiFacebook.com/Gościniec Myśliwski

Gdy jednak Gessler po 6 tygodniach powróciła, lokal wciąż świecił pustkami. Greg zwierzył się Gessler, że nie mógł w tym czasie znaleźć wspólnika, a do spotkania z poleconym przez Magdę człowiekiem nawet nie doszło. W tym wypadku największy problem okazał się zamieciony pod dywan. Greg ukrył bowiem przed Gessler fakt, że ma jeszcze jednego wspólnika - swojego kuzyna Stefana. Gessler wygadał się szef kuchni. Restauratorce to się nie spodobało.

Dlaczego ja nie wiem, że jest ten Stefan? Co on robi, czego ty nie możesz? Jutro go tu nie ma! Kasujesz wszystkie związki z tym panem, bo odejdzie ci załoga. To dlatego nie możesz znaleźć wspólnika! - zarządziła.

Nie dowiedzieliśmy się, czy posłuchał. Gessler sama powątpiewała, czy przemiana tej restauracji może się udać.

Jest ogromny problem, właściciel mija się z prawdą i nie mówi mi o swoich prawdziwych problemach - oceniła.

Wygląda na to, że Gessler, która do tej pory zawsze wykrywała kłamstwa właścicieli, tym razem dała się zwieść. Sam właściciel pozytywnie ocenia jednak rewolucję.

Mam około 20-30 procent klientów więcej. Czekam na weekend po emisji i trochę się stresuję. Ale goście reagują bardzo pozytywnie na zmiany - powiedział w rozmowie z Gazetawroclawska.pl.

Wygląda więc na to, że prawdziwy finał tej rewolucji dopiero się rozegra.

Facebook.com/Gościniec MyśliwskiFacebook.com/Gościniec Myśliwski

Vic