"Piersi masz zrobione?". Mamy pomagają synom znaleźć żonę w nowym reality show. Za nami 1. odcinek [RECENZJA]

"Widziałam chamstwo w jego oczach".

Czterech młodych, przystojnych mężczyzn szuka żony. Sporo do powiedzenia w tym temacie będą miały ich... mamy. Kto będzie miał rozstrzygający głos? Czy kandydatki zaakceptują, że w sercu wybranego mogą być tą drugą? Przekonamy się w nowym reality show TVN-u, "Kto poślubi mojego syna". Jego gospodynią została Agnieszka Jastrzębska.

Artur ma 24 lata. Lubi się przytulać i jest nieco szalony. Chce szarą myszką i dynamit w jednym. Nie lubi sprzątać, ale może gotować. Chce zostać mistrzem świata w fitnessie. Robi kurs instruktora kulturystyki. Z matką rozmawia jak z kumplem.

Konrad, 26-letni mistrz Polski w wioślarstwie. Jego mama, Beata chciała zostać komandosem (!). Ich wspólną pasją jest strzelanie. Lubi, jak mama zrobi mu kanapkę albo herbatę. Szuka dziewczyny niższej od siebie, najlepiej brunetki (jak mama). Interesuje się sportem i polityką.

Pawełek - tak go nazywa nadopiekuńcza mama Danuta - ma 30 lat i uwielbia kucharzyć (piecze smaczne ciastka), z mamą opowiadają sobie o wszystkim. Bez oporów rozmawiają o seksie. Pawełek ma kolekcję pluszowych przytulanek.

Patryk. Złota rączka i kucharz. Oczko w głowie mamy Ewy ("Nie jestem maminsynkiem!"). Mama ma oponiaka. Kiedy Patryk dowiedział się o tym, stał się wobec niej jeszcze bardziej opiekuńczy.

Ta czwórka (właściwie ósemka), ma nadzieję, że przygoda w programie skończy się małżeństwem. W oparciu o przekazane przez uczestników preferencje, produkcja programu każdemu z nich starannie wybrała 10 kandydatek na żonę. W trakcie kolejnych odcinków show będą, z mniejszą lub większą pomocą mam, odsiewać kolejne, aż zostanie ta jedyna. Czym to się skończy? Przekonamy się.

<< ZOBACZ ZDJĘCIA UCZESTNIKÓW >>

Kto poślubi mojego synaArtur i Marzanna Dworowscy / Kapif

Na razie poznaliśmy uczestników. Uczestnicy poznali kandydatki. Jak na castingu, dziewczyny po kolei wchodziły i prezentowały się jury złożonemu z syna i matki. Standardowe pytania: Całujesz się na pierwszej randce? Jakie czytasz książki? Twoje ulubione danie? Niespełnione nadzieje na niestandardowe odpowiedzi. Dominuje stres. Wszyscy są zestresowani, na szczęście nie boją się do tego przyznać. Może to jednak on sprawia, że pierwszy odcinek był trochę sztywny. Można wybaczyć. To jak wieczorek zapoznawczy. Jacy jesteśmy naprawdę, pokazujemy dopiero na drugiej albo trzeciej randce, kiedy nie krępuje nas wieczorowa suknia albo zakładany na specjalne okazje krawat. Dajmy uczestnikom czas na rozkręcenie się.

Głównym bohaterem pierwszego odcinka był Artur. Kamera pokazała wszystkie 10 dziewczyn, spośród których Artur miał odrzucić 4. Jedna, Gosia, bardzo mu się spodobała.

Widziałam chamstwo w jego oczach - powiedziała potem Gosia na boku do kamery.

Inna kandydatka, Sandra, zwracała uwagę regularnym kształtem piersi.

Zrobione? - zapytała bez ogródek mama.
Tak, zrobione - odparła bez wahania Sandra.
No, nie... sztuczne - westchnęła zrezygnowana mama.

Myślicie, że kandydatka przeszła? Tak!

Gdyby wszystkie odcinki były takie jak pierwszy, widzów zabiłaby nuda. Ot, coś na kształt archaicznej "Randki w ciemno", tyle że brak parawanu, za którym byłyby schowane kandydatki. Z przebitek na kolejne odcinki wiemy jednak, że produkcja zadbała o to, żeby ani uczestnicy, ani widzowie programu nie nudzili się. Będą imprezy, sceny łóżkowe (cokolwiek to znaczy), pierwsze cielesne interakcje, nawet nagość. Uda się to posklejać w sensowne, a przede wszystkim ciekawe reality show? Przekonamy się. Pierwszy odcinek nie zwalił z nóg, ale na tyle zainteresował, że na pewno obejrzymy drugi. Trzeci? Pożyjemy... zobaczymy (albo i nie).

alex