Pamiętacie uczestniczkę "MasterChefa", która płakała przez mamę? Przyznała: Ona nie owija w bawełnę

Wszystkie wiążą swoją przyszłość z gastronomią.

Już za kilka godzin wielki finał drugiej edycji "MasterChefa". Będzie on o tyle wyjątkowy, że do ścisłego finału dotarły wyłącznie kobiety. Będzie to "babski finał" - jak celnie określiła to w ostatnim odcinku Maria Ożga (zob.: Półfinał "MasterChefa". Odpadła jedna z najbardziej wyrazistych postaci). W niedzielę rano gościem programu "DDTVN" były wszystkie trzy finalistki programu: Maria Ożga, Beata Śniechowska i Diana Volokhova. Oczywiście nie mogło zabraknąć pytania o słynną już sytuację, w której Śniechowską na antenie skrytykowała jej własna mama (Zobacz: To dopiero wspierająca matka! Pyta córkę w "MasterChefie": Najgorsza jesteś? A ta w płacz! [HIT INTERNETU]).

Moja mama nie owija w bawełnę - przyznała Śniechowska. - Jeżeli coś mi nie wyszło, mówiła po prostu: to nie jest smaczne, nie jest to dobre, aczkolwiek ja jestem osobą, która nie żywi urazy i z każdej sytuacji staram się wyciągnąć jakieś pozytywy. I tutaj pierwsza taka pozytywna sytuacja, to było niesamowite wsparcie od internautów. Dostałam setki maili od ludzi, którzy naprawdę przeżyli to razem ze mną - mówiła Śniechowska. - Doszło do oczyszczającej atmosfery i chyba dobrze, że ta sytuacja miała miejsce, ponieważ mogę teraz śmiało powiedzieć, że po tej naszej rozmowie, już poza kamerami, atmosfera się oczyściła i mama mi kibicuje, wspiera mnie i zrozumiała, jak ważne są moje marzenia w życiu i że to chodzi o moje marzenia, a nie o aspiracje mamy.

Śniechowska, doktorantka w Instytucie Klimatyzacji i Ogrzewnictwa na Politechnice Wrocławskiej, przedkłada marzenia nad karierę naukową.

"MasterChef" to był niewątpliwie przerywnik w moim przewodzie doktorskim i teraz wróciłam na uczelnię, żeby zakończyć przewód, a z zakończeniem przewodu kończę ten etap życia i radykalnie zmieniam branżę.

Maria Ożga na co dzień jest księgową.

Generalnie stereotyp księgowej jest taki, że siedzi przy biurku, jest zwykłym gryzipiórkiem, nie ma poczucia humoru, a ja jestem księgową przyszłości. Uwielbiam gotować, to jest moje hobby, relaksuję się przy tym - powiedziała Ożga.

Program być może pozwoli jej rzucić księgowość i w pełni poświęcić się swojemu hobby.

Zawsze było moim marzeniem, żeby zabawić się w restaurację - przyznała.

Diana Volokhova również liczy, że program umożliwi jej spełnienie marzeń, choć zamierza dochodzić do nich drobnymi kroczkami.

Cukiernia zawsze była moim marzeniem. Jednak jest to na tę chwilę za dużo, myślałam o minipiekarni, żeby zacząć od czegoś małego i mam nadzieję, że już wkrótce będzie. Całe życie gotuję, odkąd pamiętam, od dwunastego, trzynastego roku życia. To było jednak hobby, "MasterChef" sprawił, że stało się ono moim zawodem, a przede wszystkim, że znam teraz język polski, którego nie znałam, wcześniej rozmawiałam po angielsku, tak więc dużo "MasterChef" zmienił w moim życiu. Mam teraz dużo znajomych w Polsce, znalazłam zajęcie... wszystko, wszystko zmieniło się u mnie.

W niedzielę o godzinie 20 na TVN obejrzymy zmagania wszystkich trzech finalistek. Która z nich według Was powinna wygrać? Zagłosujcie w naszej sondzie!

Maria Ożga, Diana Volokhova, Beata Śniechowska TVN/ x-news

alex

Która finalistka powinna według Ciebie wygrać?
Więcej o:
Skomentuj:
Pamiętacie uczestniczkę "MasterChefa", która płakała przez mamę? Przyznała: Ona nie owija w bawełnę
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX