Tabloidy grzmiały, że Mozil przeklinał i wyrzucił fankę z koncertu. Odpowiedział oświadczeniem i nagraniem sytuacji. Mamy to wideo

To miał być "skandal" i dowód na "chamskie zachowanie celebryty". Czesław Mozil wyrzucił z sali fankę. Artysta oraz świadkowie przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń niż ta, którą w ostatnich dniach lansowały tabloidy. Jest też nagranie.

"SKANDAL na koncercie Czesława Mozila. Wokalista WYKLINAŁ Polaków!", "Czesław Mozil kazał fance "wypie****ać" z koncertu!" - w tak ostrych słowach w wielu polskich portalach internetowych opisywano sytuację, do której doszło podczas koncertu Czesława Mozila 23 stycznia w Liverpoolu. Według tej relacji miał on w wulgarny sposób mówić o Polakach, a gdy jedna z fanek zaprotestowała, wyrzucił ją sali.

Zupełnie inaczej sytuacja jawi się na nagraniu, które udostępnił nam muzyk. Mozil faktycznie wyprosił w ostrych słowach kobietę z sali, lecz widać, że ta wcześniej, mimo kilku upomnień ze sceny i uwag ze strony innych widzów, przeszkadzała w koncercie. Siedziała w pierwszym rzędzie, głośno rozmawiała, a w pewnym momencie zadzwonił jej telefon - i odebrała. Mozilowi puściły nerwy, gdy zagrał pierwsze nuty utworu "Solo Act", który nazywa "swoją spowiedzią", a zachowanie kobiety się nie zmieniało.

Jest mi bardzo przykro, ale bardzo cię proszę, wypie**alaj - mówił ze sceny Mozil. W tym czasie dało się słyszeć z widowni głosy fanów, popierających artystę.

Mozil na swoim Facebooku przedstawił swoją wersję zdarzenia w specjalnym oświadczeniu, które publikujemy w całości:

Jak zacząłem koncert w Liverpoolu, była totalna cisza i skupienie. 130 osób siedzących i stojących, w milczeniu i z wielką uwagą słuchało występu.
Od pierwszego kawałka nie mogłem się skupić, bo dziewczyny po mojej lewej stronie były bardzo pijane i bardzo głośno rozmawiały ze sobą, co jakiś czas wulgarnie się zachowując. Wielokrotnie zwracałem im uwagę i prosiłem, żeby uszanowały innych na sali. Wiele razy ludzie komentowali ich żenujące zachowanie.
W "Solo Akcie" przedstawiam swoje życie na emigracji i to jak je przeżyłem jako dziecko. To bardzo intymne spotkania dla mnie i moich fanów, którzy też są emigrantami. Podczas tych koncertów wielokrotnie zdarzało się, że ludzie byli bardzo wzruszeni, płakali a później mówili mi, że te teksty są bardzo prawdziwe, że oni je rozumieją, że ktoś, kto nie był na emigracji, nie skuma, o co w tym chodzi.
Już wiele razy w życiu zlekceważyłem sytuacje, gdzie powinien był zareagować. Ja jestem dla swoich fanów i biorę na klatę to, że z wielką przyjemnością powiedziałem kobiecie, żeby wypierdalała, bo kilka razy wcześniej prosiłem ją i jej koleżankę o szacunek wobec innych. Jak w pewnym momencie podczas spokojnej piosenki zadzwonił telefon jednej z tych dziewczyn, a ona go odebrała i głośno manifestując, zaczęła rozmawiać w pełnej sali, która była w pełnym skupieniu, to mnie szlag trafił.
Gdy śpiewam "Solo Akt" mam światło na ludzi żeby mieć z nimi kontakt, żeby czytać ich reakcje. Jak widzę, że jedna osoba przeszkadza całej reszcie, to moim obowiązkiem jest, żeby zareagować. I tak zrobiłem. Był to finalnie jeden z najbardziej udanych koncertów na trasie.

Dotarliśmy także do uczestnika koncertu w Liverpoolu, który sytuację opisuje w podobny sposób, co Mozil.

Dwie panie siedziały w pierwszym rzędzie. Bardzo głośno rozmawiały. Najprawdopodobniej sporo wypiły. Ludzie mieli już dość ich zachowania i wielokrotnie prosili je, aby była ciszej, na nic się to zdało. Sam Czesław także kilka razy prosił o ciszę, w końcu nie wytrzymał. Pozostali widzowie byli mu wdzięczni - mówi gość koncertu.

Podczas całej trasy koncertowej Mozil, wraz z zespołem, nie zatrzymywał się w hotelach, lecz nocował u przedstawicieli Polonii. Podczas koncertów oraz spotkań z Polakami na emigracji cały czas obecna była kamera, która rejestrowała ich, często długie i bardzo intymne rozmowy. Z tych materiałów powstanie pełnometrażowy film dokumentalny "Wiwat Polonia!"

karo