Rober Kozyra o Joannie Moro: Uwierzyła, że potrafi śpiewać. Jej występ był jak początek Kabaretonu

Miażdżąca krytyka.
Kozyra o Joannie Moro Miażdżąca krytyka. Kozyra o Joannie Moro: Tak zidentyfikowała się z graną przez siebie postacią, że uwierzyła, iż potrafi śpiewać. Jej występ był jak początek Kabaretonu. Od czasu feralnego występu Joanny Moro na tegorocznym Festiwalu w Opolu o aktorce nie mówi się inaczej, jak tylko krytykując jej niezbyt udane wykonanie "Człowieczego losu". Także były szef Radia ZET i były juror "Mam talent!", Robert Kozyra, dołączył do tego grona. - Podziwiam Joannę Moro, że do tego stopnia zidentyfikowała się z graną przez siebie postacią, że uwierzyła, iż potrafi śpiewać. Próbowała nieudolnie naśladować sposób śpiewania Anny German, ale ponieważ nie potrafiła zaśpiewać czysto ani jednego dźwięku, jej występ był jak początek Kabaretonu, a nie koncertu, w którym mają zaśpiewać najlepsi - komentuje Robert Kozyra. Kozyra wyśmiał też plany aktorki, które wiązała ze śpiewaniem. Moro planuje wydać bowiem płytę z piosenkami Anny German we własnym wykonaniu. - Jeśli prawdą jest, że wybiera się w trasę koncertową, bo nagrała płytę, to współczuję słuchaczom, a panią Joannę podziwiam, że potrafi stać na scenie, nie czując żenady. Myślę, że jej występem mogła zachwycić się tylko Mandaryna - powiedział w rozmowie z Plotek.pl Robert Kozyra. Odnosząc się do słów Kozyry, warto wspomnieć, że Joanna Moro zawsze miała dobre zdanie o swoich umiejętnościach wokalnych. - Jako aktorka umiem śpiewać, umiem tańczyć, umiem grać na instrumentach. Nie jestem piosenkarką, nie uważam, że śpiewam jakoś wybitnie. Ja śpiewam jako aktorka, śpiewam emocjami - powiedziała w programie Kuby Wojewódzkiego. Na potwierdzenie swoich słów, zaśpiewała acapella fragment piosenki Anny German. Na ten miniwystęp publiczność Wojewódzkiego zareagowała entuzjastycznie. Jednak w serialu mimo szczerych chęci aktorki, nie zdecydowano się wykorzystać jej głosu w piosenkach "białego anioła". Zamiast śpiewu Moro widzowie usłyszeli śpiew ukraińskiej piosenkarki, ponieważ ma bardziej zbliżony tembr głosu do Anny German niż polska aktorka.

Od czasu feralnego występu Joanny Moro na tegorocznym Festiwalu w Opolu o aktorce nie mówi się inaczej, jak tylko krytykując jej niezbyt udane wykonanie "Człowieczego losu". Także były szef Radia ZET i były juror "Mam talent!", Robert Kozyra, dołączył do tego grona.

Podziwiam Joannę Moro, że do tego stopnia zidentyfikowała się graną przez siebie postacią, że uwierzyła, iż potrafi śpiewać. Próbowała nieudolnie naśladować sposób śpiewania Anny German, ale ponieważ nie potrafiła zaśpiewać czysto ani jednego dźwięku, jej występ był jak początek Kabaretonu, a nie koncertu, w którym mają zaśpiewać najlepsi - komentuje Robert Kozyra.

Joanna Moro KAPiF

Kozyra wyśmiał też plany aktorki, które wiązała ze śpiewaniem. Moro planuje wydać bowiem płytę z piosenkami Anny German we własnym wykonaniu.

Jeśli prawdą jest, że wybiera się w trasę koncertową, bo nagrała płytę, to współczuję słuchaczom, a panią Joannę podziwiam, że potrafi stać na scenie nie czując żenady. Myślę, że jej występem mogła zachwycić się tylko Mandaryna - powiedział w rozmowie z Plotek.pl Robert Kozyra.

Odnosząc się do słów Kozyry, warto wspomnieć, że Joanna Moro zawsze miała dobre zdanie o swoich umiejętnościach wokalnych.

Jako aktorka umiem śpiewać, umiem tańczyć, umiem grać na instrumentach. Nie jestem piosenkarką, nie uważam, że śpiewam jakoś wybitnie. Ja śpiewam jako aktorka, śpiewam emocjami - powiedziała w programie Kuby Wojewódzkiego.

Na potwierdzenie swoich słów, zaśpiewała acapella fragment piosenki Anny German.

Na ten miniwystęp publiczność Wojewódzkiego zareagowała entuzjastycznie. Jednak w serialu, mimo szczerych chęci aktorki, nie zdecydowano się wykorzystać jej głosu w piosenkach "białego anioła". Zamiast śpiewu Moro, widzowie usłyszeli śpiew ukraińskiej piosenkarki, ponieważ ma bardziej zbliżony tembr głosu do Anny German niż polska aktorka.

karo