Rankiem 26 kwietnia 1999 roku Jill Dando udała się do swojego starego domu, by zabrać kilka dokumentów. 37-latka nie zdążyła jednak przekroczyć progu. Po kilkunastu minutach ciało dziennikarki odnalazł jej sąsiad. Policja momentalnie rozpoczęła śledztwo. Funkcjonariusze nie wiedzieli jednak, że na pozór łatwa do rozwiązania zagadka kryminalna stanie się jedną z najsłynniejszych i najbardziej tajemniczych spraw w ich kraju. Czy po 27 latach i jednym, uniewinnionym skazanym dowiemy się wreszcie, kto zabił Jill Dando?
W 1999 roku Dando była jedną z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek BBC. Urodzona w 1961 roku w Weston-super-Mare kobieta rozpoczęła medialną karierę jeszcze w rodzinnych stronach. W 1985 roku drzwi przed ambitną Jill otworzyło BBC Radio Devon. Prędko młodą dziennikarką zainteresował się jednak newsroom w Londynie. Dando trafiła więc do stolicy, gdzie przez kolejne lata zdobywała doświadczenie i wspinała się po szczeblach kariery. W ostatnich latach przed śmiercią była prezenterką wiadomości oraz współprowadzącą programu "Crimewatch" - show poświęconemu prawdziwym sprawom kryminalnym, w którym prezentowano rekonstrukcje zbrodni oraz proszono widzów o pomoc m.in. w ustaleniu tożsamości sprawców.
W sferze prywatnej Dando również się wiodło. Była zaręczona z ginekologiem Alanem Farthingiem, z którym to planowała ślub. 26 kwietnia 1999 roku dziennikarka opuściła dom ukochanego i udała się do swojego wcześniejszego miejsca zamieszkania przy Gowan Avenue w Fulham, by zabrać z niego kilka dokumentów. Jill stanęła przed drzwiami domu o godzinie 11:32. To właśnie wtedy została zaatakowana od tyłu i zastrzelona. Napastnik oddał jeden strzał w głowę dziennikarki. O godzinie 11:47 ciało Dando odnalazł jej sąsiad, który zadzwonił po pogotowie. Życia kobiety nie udało się uratować. Policja od razu ruszyła za śledztwem.
Dando zginęła od kuli z pistoletu półautomatycznego kalibru dziewięć milimetrów. To właśnie ta kula miała być jedynym dowodem w sprawie. Policja nie dotarła do bezpośrednich świadków, nie ustaliła motywu i nie znalazła samego narzędzia zbrodni. W poszukiwaniu podejrzanych wzięła pod uwagę przede wszystkim mężczyzn powiązanych w ostatnich latach z Jill: jej byłego partnera, producenta telewizyjnego Boba Wheatona, strażnika przyrody Simona Basila (z którym Dando miała się wcześniej spotykać) oraz obecnego narzeczonego, wspomnianego Alana Farthinga. W tle pojawiły się również tropy dotyczące m.in. udziału rzekomego serbskiego zabójcy, który miał wykonać wyrok na dziennikarce z powodu jej apelu o pomocy uchodźcom z Kosowa, stalkera-mordercy i odwetu za współpracę Dando z policją (w ramach jej programu). Ostatecznie śledczy odrzucili jednak te opcje, a reszta wymienionych mężczyzn została oczyszczona z zarzutów.
Sprawa ruszyła na dobre w 2000 roku. To właśnie wtedy opinia publiczna dowiedziała się o Barrym George'u - mieszkającym niedaleko Jill mężczyźnie, który na przestrzeni lat dopuścił się wielu przestępstw na tle seksualnym oraz był oskarżany o nękanie kobiet. Policja aresztowała George'a w maju, a prokuratura zaczęła skupiać się na budowaniu sprawy opartej przede wszystkim na dowodach poszlakowych. Nic wówczas bezpośrednio nie łączyło podejrzanego ze śmiercią Dando.
2 lipca 2001 roku ława przysięgłych uznała Barry'ego George'a winnego zabójstwa Jill Dando. Prokuratura przedstawiła obraz zbrodni, zbierając w całość wszelkie poszlaki - w tym odnalezione później ślady po wystrzale z broni palnej, znalezione w kieszeni płaszcza podejrzanego, jego rzekomą obecność na miejscu tragedii oraz nietypowe zachowanie po śmierci dziennikarki. George został skazany na dożywocie, choć od początku utrzymywał, że jest niewinny.
W 2002 roku przegrał pierwszą apelację. W kolejnych latach zaprezentowane przez prokuraturę poszlaki zaczęły jednak być podawane w wątpliwość. W 2007 roku sprawa George'a powróciła przez to na wokandę, a skazanie mężczyzny zostało uchylone. W 2008 roku ponownie stanął przed sądem, by tym razem opuścić go już po uniewinnieniu. Ława przysięgłych zdecydowała, że poszlaki nie były jednak wystarczające, by skazać Barry'ego.
Aktualnie sprawa zabójstwa Jill Dando wciąż pozostaje tym samym nierozwiązana. Od lat media analizują niektóre teorie spiskowe, by ostatecznie rozwikłać tajemnicę śmierci dziennikarki. Prócz wspominanych już wyżej tropów pod uwagę brano także m.in., że Dando mogła być przypadkową ofiarą. Zabójca tak naprawdę miałby czaić się na inną dziennikarkę, która także zajmowała się rozwiązywaniem śledztw - Lisę Brinkworth. Opinia publiczna podnosi również kwestię samego zabójstwa, często określanego w przypadku Dando egzekucją. Zdaniem niektórych osób Jill padła ofiarą profesjonalnego mordercy.
Metropolitan Police nadal traktuje tę sprawę jako otwartą, choć nie jest już "aktywnym śledztwem". Policja deklaruje przy tym, że jeśli kiedykolwiek pojawią się nowe informacje lub dowody, ponownie się nią zajmie.
Drama wokół "Nigdy w życiu" zwieńczona szczytną akcją. Kwota zbiórki Joanny Jabłczyńskiej jest gigantyczna
Burza po emisji "Kuchennych rewolucji". Uczestnik uderza w produkcję. "Rzeczywistość została wypaczona"
Nie żyje Adrian Szymaniak. Uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" odszedł po długiej chorobie
Paschalska o aferze wokół "Nigdy w życiu". Krótko i dosadnie ocenia zachowanie Jabłczyńskiej
Lipińska odpaliła się po pomyśle Nawrockiego w sprawie bezpłatnej nauki jazdy dla uczniów. "Co jeszcze damy za darmo?"
Podpuszczają Jabłczyńską, żeby pozwała Szelągowską. Odpowiedziała
Afera o "Nigdy w życiu" osiągnęła absurdalne rozmiary. Po seansie przestało mnie to dziwić
Tragedia we Włoszech. Zamknął byłą partnerkę w bagażniku. Auto zepchnął w przepaść
Szelągowska i Koroniewska już się nie przyjaźnią. Słowa aktorki na ten temat zaskakują