Pamiętacie Tommy'ego DeVito z "Chłopców z ferajny"? Grający go aktor powraca i jest nie do poznania!

Dawno niewidziany 74-letni Joe Pesci powraca na ekrany kin. I to w jakim towarzystwie!

Joe Pesci przez ostatnie kilka lat był nieobecny na dużym ekranie, ale mamy dobrą wiadomość dla jego fanów. Właśnie powraca z aktorskiej emerytury i w to w jakim stylu! Pojawił się w Nowym Jorku na planie swojego najnowszego filmu pt. "Irishman", którego reżyserem jest sam Martin Scorsese. Do sieci trafiły pierwsze zdjęcia z planu. Obsada filmu to plejada gwiazd: Robert De Niro, Al Pacino, Bobby Cannavale oraz Harvey Keitel. Na najnowszych fotografiach możemy zobaczyć już mocno sędziwego Joe Pesci. Aktor jest ledwo do poznania. Obejrzyjcie zdjęcia i sami oceńcie.

ZOBACZ ZDJĘCIA<<<

Joe Pesci swoją karierę zaczynał jako dziecięcy aktor, muzyk i komik. Przełomem okazała się rola w filmie "Wściekły byk" Martina Scorsese, za którą został nominowany do Oscara. Tę najważniejszą nagrodę filmową otrzymał za udział w klasyku kina gangsterskiego czyli w "Chłopcach z ferajny" w 1991 roku. Młodsze pokolenie może go kojarzyć jako komicznego złodzieja z kultowych filmów: "Kevin sam w domu" oraz "Kevin sam w Nowym Jorku".

AG

Więcej o:
Komentarze (17)
Pamiętacie Tommy'ego DeVito z "Chłopców z ferajny"? Joe Pesci powraca w nowym filmie Martina Scorsese "Irishman"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: gosc

    Oceniono 3 razy 3

    to ten zlodziej co Kevina chcial okrasc.lobuz jeden,jak mozna dziecko,ktore jest samo w domu tak straszyc,co za czasy

  • Gość: sdfghjkl

    Oceniono 1 raz 1

    wygląda na 94 , a nie na 74.

  • rownowaznik

    Oceniono 1 raz 1

    Zawsze go lubiłem, już myślałem że nie wróci :)

  • Gość: OjciecCzas

    0

    Jak facet ma na imię Joe, to widzimy Joego. Odmiana!

  • Gość: Polska Walcząca

    Oceniono 23 razy -15

    Obrazy z Las Vegas zaczynają pomału docierać także do świadomości tych, którzy podnieśli rękę na niewinnych Polaków. Do tych, którzy uderzyli w mój święty, honorowy od wieków kraj. W moją Polskę. W 2010 roku spędziłem długie godziny przed komputerem, oglądając transmisje z Krakowskiego Przedmieścia, z pogrzebu Lecha Kaczyńskiego. Lechu, grzebaliśmy Cię z honorem, po krakowsku, po królewsku. Inaczej nie potrafimy. Ty i Twój brat wyrośliście na przywódców, zawsze broniliście kraju. Twoja śmierć była dla mnie ciosem, nieporównywalnie bolało kiedy umarł Jan Paweł II. Dziś wiedzą, że bezkarnie Jarosława i Marty nie ruszą, że Polska jest znowu silna, że zawsze pomścimy krzywdę. Polaków nic nie zwycięży. Nie wiem dlaczego, podobieństwo zdjęcia Paddocka do artystycznego zdjęcia Safjana uruchomiło we mnie ciąg skojarzeń: Donald Tusk - Ernst Uhrlau - Leon Panetta. Nie wiem dlaczego. Spoczywaj w pokoju Lechu, Ty i Twoja drużyna. Miałeś kandydować. Chciałeś być Małym Rycerzem. Dziś, zaiste godny królów i ponad nimi, spoczywaj w pokoju. Nawet jeśli po królewsku, starym słowiańskim i świętym prawem Twój grób spłynął krwią. Godnie i w moim sumieniu szlachetnie spłynął. W imię świętego i nienaruszalnego prawa Rzeczypospolitej Polskiej do pokoju. gkm.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX