Piotr Woźniak-Starak nie żyje. Tak wyglądały cztery dni poszukiwań: trudne warunki, ogromne siły

Piotr Woźniak-Starak nie żyje - potwierdzono informację, że to jego ciało odnaleziono w czwartek rano. Jak wyglądały cztery dni poszukiwań pasierba jednego z najbogatszych ludzi w Polsce, męża Agnieszki Woźniak-Starak?

Piotr Woźniak-Starak nie żyje. Potwierdzono, że to ciało producenta filmowego wyłowiono w czwartek rano z jeziora Kisajno. Wielu aż do ogłoszenia jego śmierci miało nadzieję, że jeszcze uda się go znaleźć żywego.

Piotr Woźniak Starak nie żyje. Jak wyglądały poszukiwania?

Piotr Woźniak-Starak poszukiwany był od niedzieli rano po tym, jak zaginął po wypadku na jeziorze Kisajno w nocy z soboty na niedzielę. Około 4 rano policja z Giżycka otrzymała zgłoszenie o motorówce, która hałasuje na jeziorze. Na miejscu okazało się, że nikogo nie ma na jej pokładzie, znaleziono jednak ślady dwóch osób.

27-letnią kobietę odnaleziono na brzegu jeziora po tym, jak przepłynęła około 100 metrów. Jednak 39-letniego mężczyzny poszukiwano przez kolejne dni, angażując coraz większe siły. Później okazało się, że oboje wypadli z łodzi w czasie wykonywania gwałtownego manewru skrętu.

Pierwszy dzień poszukiwań - niedziela - nie przyniósł efektu. Potwierdzono jedynie, że poszukiwanym jest właśnie Piotr Woźniak-Starak. Akcję poszukiwania przerywano po zapadnięciu zmroku ze względu na trudne warunki panujące na jeziorze.

Początkowo w poszukiwaniach brały udział z jednostek policji, straży pożarnej i MOPR-u z Giżycka. W kolejnych dniach - we wtorek - wzmocniono je o wodniaków z Węgorzewa i WOPR z Gdyni. Następnie dołączyli nawet żołnierze WOT, przeszukujący linię brzegową.

Na miejscu pracowali również zatrudnieni przez rodzinę detektywi i nurkowie. W środę podano informacje, że do poszukiwań dołącza elitarna Grupa Specjalna Płetwonurków RP.

Piotr Woźniak-Starak - trudne warunki poszukiwań

Od początku poszukiwań Piotra Woźniaka-Staraka do mediów docierały informacje o bardzo trudnych warunkach panujących na terenie poszukiwań. Choć pogoda dopisywała, samo jezioro Kisajno okazało się trudnym miejscem. Jego głębokość jest bardzo zmienna, nie do końca było wiadomo, gdzie dokładnie doszło do wywrócenia się łodzi. Linia brzegowa jeziora jest bardzo kręta a szuwary gęste.

Dodatkowo od poniedziałku do mediów docierały nieoficjalne informacje, jakoby na śrubie motorówki znaleziono włosy i kawałki koszuli. Nurkowie pracowali niekiedy na głębokości nawet 15 metrów przy bardzo słabej widoczności.

Więcej o: