"Kariera autora talk-show jest jak kariera prostytutki". Przeczytaliśmy książkę Wojewódzkiego, żebyście wy nie musieli

Kuba Wojewódzki

Kuba Wojewódzki (Instagram.com/kuba_wojewodzki_official/)

Kuba Wojewódzki pisał autobiografię sześć lat. Efekt jego pracy z pewnością zadowoli fanów, całej reszcie lektura tego dzieła może odbić się czkawką.

"Kariera autora talk-show jest jak kariera prostytutki. Najpierw robisz to dla przyjemności, potem dla przyjemności innych, a w końcu dla kasy" - to jakże subtelne i przewrotne porównanie pada na pierwszych stronach autobiografii Kuby Wojewódzkiego. Przewrotne, bo dziennikarz zaraz potem chce udowodnić, że nie o pieniądze tu chodzi. W końcu tych "ma pod korek" i bardzo się stara, by zostało to zauważone, gdy raczy obserwatorów Instagrama zdjęciami swoich sportowych, coraz droższych aut.

Wojewódzki twierdzi, że nie chodzi też o sławę, ale w to nie uwierzę. Pisze to człowiek, który rzekomo brzydzi się mediami show-biznesowymi, a nie ustaje w wysiłkach by wciąż być ich bohaterem. Po udawanym ślubie z Renatą Kaczoruk, awanturze z Małgorzatą Rozenek-Majdan i kilku innych nakręcanych przez niego aferach napisał więc książkę, w której równie chętnie, jak siebie, opisuje znane i mniej znane osobistości świata mediów i show-biznesu. Niekoniecznie za ich wiedzą i zgodą, ale o tym za chwilę. 

Kuba WojewódzkiKuba Wojewódzki Fot. Kuba Wojewódzki - Król TVN/Facebook

Nimfomanki i MILF-y, czyli kobiety według Wojewódzkiego

W swojej książce naczelny showman TVN-u dzieli kobiety na dwie grupy: te brzydkie i te, które przewinęły się przez jego łóżko. Gdy kwiecistym językiem opisuje liczne miłosne podboje, naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że jego życie to konkurs na zdobywanie orgazmów, a romansów miał więcej, niż jest w stanie policzyć. "Wzwód", "seks" i "masturbacja" to dla niego słowa klucze. Gdy myślimy, że już zmienił temat, znów czytamy o jego seksie. Bez ogródek przyznaje, że "gdyby był własnym seksuologiem, to popadłby w alkoholizm". Dowiadujemy się, kiedy i jak przeżył swój pierwszy raz, kiedy się masturbował, z kim sypiał, a z kim nigdy by nie chciał. Kobieta "do łóżka" musi być młoda i chętna. Ładna? To już mniej istotne. Inne cechy w ogóle nie są wspomniane.

(...) bo w życiu każdego szanującego się erotomana winna pojawić się nimfomanka. Moją była Wioletta z Wilanowa. (...). Nie była pięknością, nie mogłaby pracować jako sobowtór Rihanny. Bliżej Hanny Gronkiewicz-Waltz niż "Top Model". (...). Wioletta kochała seks. Na organizowanych przez siebie imprezach stosowała metodę pucharową, trochę wyprzedzającą późniejszy rozwój wypadków w serialu "Moda na sukces", czyli każdy z każdym. 

Kobiety, które nie zaliczyły się do licznej grupy obiektów seksualnych, miały szansę "zaistnieć" w książce Wojewódzkiego tylko w kontekście osób "wrednych, męczących i zgorzkniałych", jak dwie realizatorki z radiowej Trójki. 

Trójka miała wtedy najlepsze najgorsze realizatorki świata. Jedna w typie szerokoekranowej MILF, a druga w stylu pokurczonego przez własne zgorzknienie trolla. 

Obrażanie idzie Wojewódzkiemu koncertowo i nawet jego pochwały brzmią jak obelgi. To zapewne zasługa jego ironicznego poczucia humoru, którym tak się szczyci i którego - jak twierdzi - prosty Polak nie zrozumie. Ale on jest ponad tym. Jest samozwańczym "królem TVN-u", a jego inteligencja i sława przerastają większość zwykłych śmiertelników, którym dane było z nim obcować. 

Ukoronowaniem mojego medialnego istnienia stał się syndrom medialnej huby. Jazdy na gapę na poczet mej tak zwanej medialności znacznej liczby jegomościów, którzy przyczepiając się do mojego nazwiska, windowali swoje z mielizny zapomnienia. Znam tę tendencję i ze źle urywaną skromnością przyznam, że jestem z niej dumny. 

Z pozdrowieniami dla ex-przyjaciół i kochanek

To chyba dobry moment, żeby wspomnieć o Michale Figurskim potraktowanym przez ex-kolegę w wyjątkowo obcesowy sposób. Historia ich znajomości jest powszechnie znana głównie przez pryzmat skandalicznego finału. Sprawa z obrażaniem Ukrainek była oburzająca na wielu płaszczyznach i żadnego z panów nie bronię, ale Figurski dostał za swoje, a Wojewódzki? Wylądował na czterech łapach i odciął się od byłego kolegi, który - jak teraz się okazuje - pasożytował na jego sławie. Bo nie potrafił znieść, że był "tym drugim". 

To było najgłupsze w jego karierze, że zaczął się ścigać i to nie wiadomo czy ze mną, czy z przyrostem naturalnym własnych problemów. Nie potrafił sobie wybaczyć, że nie jest liderem w tym duecie. 

Kuba Wojewódzki, Michał FigurskiKuba Wojewódzki, Michał Figurski KAPIF.pl

Łatwo się domyślić, że Figurski ma inne zdanie na ten temat, które stanowczo wyartykułował w felietonie opublikowanym po premierze książki byłego kolegi. Mnie jednak nie obchodzi, który z nich ma rację, ani który bardziej się na tym drugim zawiódł. Obchodzi mnie natomiast, że Wojewódzki znalazł wyjątkowo paskudny, ale oczywiście biznesowo i medialnie opłacalny sposób promocji swojej autobiografii. Im więcej osób wkurzy i obrazi, tym więcej szumu wywoła. Sprawa nie dotyczy tylko Figurskiego, ale też wszystkich kobiet, które trafiły na listę seksualnych podbojów showmana - słusznie, czy też nie (niektóre z nich już zaprzeczyły, jakoby romansowały z Wojewódzkim).

Kuba Wojewódzki przez lata obecności w mediach i prowadzenia swojego talk-show poznał show-biznes od podszewki. Byłby niemądry, gdyby nie skorzystał z tej wiedzy. Stworzył więc pełne dygresji "dzieło", które jest zlepkiem cytatów z jego rozmów oraz autorskich złotych myśli, bo Kuba wręcz lubuje się w luzackich metaforach i porównaniach. Czyta się to łatwo - nie zaprzeczę. Nie jest jednak "Nieautoryzowana autobiografia" niczym więcej niż jedną z wielu celebryckich książek, które Wojewódzki darzy wyraźną pogardą, o czym wspomina już na pierwszych stronach. Ale czy ktoś oprócz niego samego oczekiwał czegoś więcej?

Nie tylko głośna kłótnia z Majdanami, czyli Kuba Wojewódzki kontra inne gwiazdy

Wiktoria Jakubowska

Quiz erudyty. Masz 15/15 - jesteś omnibusem, masz 13/15 - jesteś oczytany
1/15Jedyny król Polski, który zginął w bitwie, to:
Zobacz także
Komentarze (78)
"Kariera autora talk-show jest jak kariera prostytutki". Przeczytaliśmy książkę Wojewódzkiego, żebyście wy nie musieli
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • pedro.666

    Oceniono 27 razy 27

    "Każdy z każdym" to nie jest metoda pucharowa, tylko ligowa. Gość się nie zna nawet na tym :)

  • gdziekucharek6

    Oceniono 27 razy 23

    celebrytki robiły karierę o wojewódzkiego?
    no cóż... jaki kraj, taki Weinstein.

  • Gość: Kam

    Oceniono 21 razy 21

    Co ja czytam...

  • Gość: Grze$

    Oceniono 22 razy 20

    Informacja o napisaniu książki przez J. Wojewódzkiego brzmi jak informacja o budowie metra we Włocławku.

  • zgredzik01

    Oceniono 22 razy 18

    Przeczytałem sobie recenzję i niezależnie od jej wydźwięku i tak książki Powiatowego nie przeczytam. Powiatowy żyje z obrażania innych i nie mam zamiaru dokładać się do tego interesu.

  • Gość: Erotoman

    Oceniono 15 razy 15

    A może czas zacząć odróżniać inteligencję od bezczelności i drogi po trupach? :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX