[TYLKO U NAS] Krystyna Janda po 10 latach wraca na ekrany kin. Nowa rola była dla niej wyzwaniem. "Reżyserzy się jej boją"

Krystyna Janda zagrała główną rolę w filmie "Słodki koniec dnia". Aktorka wyznała, dlaczego zdecydowała się zagrać w produkcji Jacka Borcucha.

Krystyna Janda powróciła na wielki ekran. Ostatni raz wystąpiła w filmie w 2009 roku, w "Tataraku" Andrzeja Wajdy. Teraz zagrała główną rolę w najnowszym obrazie Jacka Borcucha "Słodki koniec dnia", twórcy m.in. "Wszystkiego, co kocham" i "Nieulotnego".

ZOBACZ: Tłum gwiazd na premierze filmu 'Słodki koniec dnia'. Show skradły przepiękna Kasia Smutniak i nastoletnia córka Ilony Ostrowskiej

"Słodki koniec dnia" to historia o odwadze, sile słowa i skomplikowanych relacjach rodzinnych. O lęku przed nieznanym i pasji życia. Akcja toczy się na włoskiej prowincji, w mieście Volterra. Tu od lat mieszka Maria Linde (w tej roli Krystyna Janda), polska poetka, laureatka Nagrody Nobla, autorytet moralny. Rzeczywistość bohaterów została wywrócona do góry nogami, gdy otrzymują szokującą wiadomość o zamachu terrorystycznym w Rzymie. Główna bohaterka w obliczu tragedii wygłasza bezkompromisową i niepoprawną politycznie mowę, po której w jej życiu nic już nie będzie takie samo.

Krystyna Janda w rozmowie z naszą dziennikarką wyznała, że tematyka filmu jest dla niej bardzo istotna:

Wiedziałam, że to będzie ważny film na temat tak aktualny i temat, z którym mają problem ci, którzy w ogóle zastanawiają się nad światem i nad przyszłością Europy. Nie umiemy sobie odpowiedzieć na wiele pytań, nie wiemy, jakie mamy zdanie na ten temat. Nie wiemy sami, czy chcemy te drzwi zamknąć, czy otworzyć, czy co będzie dalej.

Słodki Koniec DniaSłodki Koniec Dnia Fot. Next Film / Fot. Next Film

Aktorka nie ukrywa, że rola w filmie "Słodki koniec dnia" bardzo różniła się od tych, które grała do tej pory, dlatego była pewna, że chce wziąć udział w tym projekcie.

Wiedziałam, że będę grała postać, która jest dość odległa od wielu postaci, które grywałam, dlatego wiedziałam, że nie odmówię.

W filmie Jacka Borcucha córkę głównej bohaterki gra Katarzyna Smutniak. Artystka jest zachwycona Krystyną Jandą. Praca na planie z taką ikoną kina była dla niej niezapomnianym przeżyciem.

To jest osoba, która pracuje instynktem, jest nieprzewidywalna. To jest naprawdę wspaniałe, a to, że jest fantastyczną aktorką, to wszyscy o tym wiemy. My na planie od najstarszego do najmłodszego byliśmy totalnie w niej zakochani.

Reżyser również zachwyca się Jandą. To właśnie z myślą o niej wraz ze Szczepanem Twardochem pisali scenariusz do filmu.

Wiem, że reżyserzy się boją, bo Krystyna nie daje się reżyserować. (...) Ja się jej po prostu nie boję, mi się wydaje, że to jest właśnie klucz do tego, że to się udało. Pozwoliła mi się lepić, niemalże jak z plasteliny. Za rękę ją prowadziłem przez ten film.

Słodki koniec dniaSłodki koniec dnia materiały prasowe

Katarzyna Smutniak powiedziała nam, że "Słodki koniec dnia" niesie ze sobą ważny, ponadczasowy przekaz:

To jest film o odwadze, o buncie, który nie ma wieku.

Jacek Borcuch opowiedział, co było głównym motywem dla powstania tej produkcji.

Ten film wziął się z zastanowienia, z jakiegoś lęku przed tym, co będzie. Przed politykami, którzy manipulują nami. Populiści wykorzystują to, wiedzą, że człowiek zalękniony bardzo dużo odda, żeby tego nie czuć. To byłoby najwspanialsze, gdyby wychodząc z kina ludzie zaczęli o tym rozmawiać.
Więcej o:
Komentarze (45)
[TYLKO U NAS] Krystyna Janda po 10 latach wraca na ekrany kin. Film "Słodki koniec dnia" był dla niej wyzwaniem. "Wiedziałam, że nie odmówię"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: lena

    Oceniono 16 razy 10

    Ludzie to się już robi nudne. Czy naprawdę do wszystkiego musi być wmieszany Bóg lub polityka ? Czy nie można po prostu tak po ludzku się szanować? Co ma za znaczenie czy ktoś wierzy czy nie, na jaką partię głosuje, skoro wszystko sprowadza sie do tego czy jesteśmy dobrymi ludźmi. Jedyną granicą nietolerancji powinno byc to kiedy ktoś wyrządza komuś krzywdę .

  • lolitkawtrabancie

    Oceniono 16 razy 4

    „Wiem, że reżyserzy się boją, bo Krystyna nie daje się reżyserować”

    Nie daje, bo wszystkie jej role zagrane są tak samo. Po kilku filmach te kreacje robią wrażenie, po kilkunastu filmach i wielu wywiadach widać na ekranie po prostu neurotyczną egzaltowaną panią, z przewidywalnymi manierami.
    Dla mnie jest zwyczajnie męcząca.

  • żararaka straszny

    Oceniono 7 razy 3

    Z pani Janda najbardziej lubiłem parodystke która ją idealnie naśladowała w programie Szymon Majewski Show

  • Gość: tttd

    Oceniono 2 razy 2

    ale debilstwa obrodziło! hasło Janda jak widać wysoko płatne!

  • Gość: Luna

    Oceniono 4 razy 2

    A ja bardzo się cieszę że Pani Krystyna wraca na ekrany!!!! Bardzo lubię oglądać ją w filmach i serialach!!! To jest wspaniała aktorka!!!

  • pomysłowy Dobromir

    Oceniono 14 razy 2

    Babcia Janda nuda nuda nuda ruszanie głową nuda jakby to powiedział inżynier Mamoń w filmie Rejs

  • Gość: zenobiusz marecki

    Oceniono 1 raz 1

    Janda - totalne dno. Jestem prosto po projekcji. Film płytki, antykonceptualny. Ona zjawiskowo gruba, stara, momentami trąci rodowicz z tym podwójnym podbródkiem. Grubo pulchne palce u rąk, zero gibkości w ruchach. Nadgarstek ma tak gruby, jak moja łydka. Ruchy nieokreślone z dywagacją ościenną zamiast scenicznej. Fimowa córa = niezła doopa z twarzy. Całość ratuje Frank Sinatra, nie po raz pierwszy w kinie zresztą. Moje ocena 1/10.

  • Gość: elle

    Oceniono 5 razy 1

    ha! znaczy idzie nowe i p.Janda nie chce juz być lewaczką

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX