Hefner wysławiał Marylin Monroe, a tak naprawdę ją wykorzystał. "Nie wiemy, czy jakakolwiek historia definiuje tego d**ka bardziej niż ta"

Hugh Hefner i Marylin Monroe nigdy się nie spotkali. Nigdy też nie wzięła udziału w sesji dla "Playboya". Jej zdjęcia kupiono za 500 dolarów bez jej wiedzy.

Marylin Monroe była pierwszą kobietą, która pojawiła się na okładce "Playboya". Dzięki niej rozszedł się cały nakład, a magazyn stał się mocną pozycją na rynku. Hugh Hefner podkreślał, że Monroe jest dla niego kimś wyjątkowym i to jej zawdzięcza swój sukces, dlatego chce spocząć obok niej na cmentarzu w Los Angeles. 

W 1992 roku za 75 000 dolarów wykupił miejsce obok zmarłej Monroe. Jego wola została spełniona i został pochowany w grobie obok pierwszej kobiety "Playboya". Hefner za życia zachwalał Marylin, a tak naprawdę ją wykorzystał... Już tłumaczymy, o co chodzi.

Marylin MonroeMarylin Monroe Dailymail.co.uk

Norma Jeane wyszła za mąż w wieku 16 lat. Zgodziła się wziąć udział w nagiej sesji dla jakiegoś kalendarza, by zarobić na jedzenie. Dostała zaledwie 50 dolarów. Później używała fałszywego nazwiska, żeby się odciąć od tych zdjęć.

Kilka lat później zaczęła grać w filmach, zaczęła być rozpoznawalna. Hugh Hefner zaczął budować swoją markę. Postanowił wykorzystać więc jej wizerunek na pierwszej okładce magazynu i kupił prawa do zdjęć za jedyne 500 dolarów. A zarobił na niej miliony.

Kobiety z organizacji "New Wave Feminists" na Facebooku umieściły wpis, w którym przypomniały mało znaną historię "znajomości" gwiazdy i założyciela "Playboya".

Nie pytając aktorki, Hugh Hefner umieścił ją na okładce swojego pierwszego wydania, gdzie widniał napis: "Pierwszy raz w magazynie, pełny kolor, słynna Marilyn Monroe nago".
Hefner spoczął obok niej, w wywiadach podkreślał, jak jest ona dla niego ważna, a okazuje się, że ją zwyczajnie wykorzystał - piszą.

Marylin Monroe głośno mówiła o tym, co ją spotkało. Opowiadała, że nigdy nie dostała nawet podziękowań od tych, którzy zbili na niej miliony.

Nigdy nie dostałam podziękowania od wszystkich tych, którzy zbili miliony na nagich zdjęciach Marilyn. Musiałam nawet kupić kopię magazynu, żeby się w nim zobaczyć.

Kobiety z "New Wave Feminists" nie kryją swojej opinii na temat Hefnera. Uważają, że najzupełniej w świecie wykorzystał Marilyn. Nie rozumieją więc, jak w ogóle miał czelność marzyć o pochowaniu go w grobie obok gwiazdy.

W 1992 grób obok Marilyn przyszedł na sprzedaż, a Hefner kupił go dla siebie. Chciał triumfować, że będzie jej wiecznym kochankiem. Martwa Marilyn nie odezwie się, nie skomentuje - dodają. Tyle lat nie żyje, a teraz "Playboy" ma zamiar wyciągnąć prześcieradło z jej grobowca i wejść do środka. Nigdy nie zgodziła się na nic, od nagich zdjęć w "Playboyu" do wiecznych kochanków, bo nigdy nie zapytał, nawet nie powiedział "cześć".

Kobiety nie kryją swojej pogardy dla niego. Uważają, że to niedorzeczne, by osoba (Marylin), dla której liczyła się miłość, wieczność spędziła obok kogoś, kto całe życie ignorował prawa kobiet. Oraz której tak naprawdę nigdy nie spotkała...

Swój post zakończyły słowami:

Nie wiemy, czy jakakolwiek historia definiuje tego dupka bardziej niż ta.

AW

.

Więcej o:
Komentarze (24)
Hugh Hefner i Marylin Monroe nigdy się nie poznali! "Martwa Marylin nie da komentarza"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Pokój na Ziemi

    Oceniono 3 razy 1

    MM była niestety przykładem, jednym z wielu, tzw. Mind Controlled Beta Kitten, niewolnicy kontrolowanej przez zbrodnicze światowe elity, programowanej przez barbarzyńskie programy CIA, pełniącej rolę wyłącznie produktu do zarabiania przez globalną sitwę (z Disneyem na czele, i satanistycznym klubem Myszki Miki) gigantycznych pieniędzy bez prawa do prywatnego życia.

    Kiedy taka osoba nie wytrzymuje psychicznie i próbuje uciec, wyłamać się to jest wysyłana "na odwyk", tzn. do ponownego programowania (obejmującego często wielokrotne gwałty), a usłużna prasa, tzn medialne dziwki i presstytutki wrzucają do przestrzeni publicznej jakąś historyjką odwracającą uwagę od sedna sprawy.

    Karą dla obiektu za próbę wyswobodzenia się jest często akt publicznego upokorzenia, w przypadku Britney Spears było to ogolenie głowy, Shia LeBouef musiał nosić torbę na głowie z napisem "Jestem nikim".

    Kiedy obiekt już naprawdę nie może psychicznie znieść bycia produktem i zaczyna coraz głośniej mówić prawdę, albo grożą jej wyjawieniem, o swoim tragicznym niewolnictwie i zwyrodniałych kontrolerach (Amanda Bynes, czy wiele innych gwiazd(ek), które coś chlapnęły o lobby, które je nieludzko wykorzystuje), to jest uśmiercana jak Whitney Houston (kładzenie łap na talentach, które zaczynają karierę od śpiewania w chórach kościelnych na chwałę Chrystusa, jak Whitney czy Beyonce, sprawia tym zdegenerowanym czcicielom Bafometa, Molocha szczególną przyjemność), Michael Jackson (stręczony przez lata przez ojca) to zostają uśmiercone. Natomiast lobby zarabia na nich oczywiście nadal po ich śmierci na wszelkie możliwe sposoby.

    "Hol­ly­wood to ta­kie miej­sce, w którym płacą ci ty­siąc do­larów za two­je ciało, a je­dynie 50 centów za duszę."

  • sprocket74

    Oceniono 4 razy 2

    Ten tekścik idealnie pokazuje jak się preparuje fakty żeby pasowały pod tezę. MM faktycznie wyszła za mąż jak miała 16 lat ale to był rok 1942, a zdjęcia były robione w 1949, kiedy MM od kilku już lat związana była z show biznesem. Hef kupił te zdjęcia w 1953, kiedy MM znajdowała się już na liście najlepiej opłacanych gwiazd, miała tytuł "najpiękniejszej kobiety w Ameryce" i okładkę w magazynie Life. Zdjęcia w Playboyu dodatkowo zwiększyły jej popularność. Pisanie, że HH ją "wykorzystał" to zwykłe brednie jakichś niespełnionych frustratek. A robienie z MM anioła też ma niewiele wspólnego z prawdą. Owszem, dzieciństwo miała takie sobie ale w dorosłym życiu była chimeryczną, rozhisteryzowaną kobietą skupioną generalnie na sobie i swojej karierze.
    Ani MM ani HH nie byli święci. Raczej siebie warci i nawzajem sobie w karierze pomogli.

  • Gość: Koń

    Oceniono 1 raz 1

    MARILYN, nie Marylin. Nauczcie się wreszcie, boroczki.

  • iluzjoner

    0

    Dzisiaj wszystko można kupić lub sprzedać, takie czasy. Liczy się indywidualizm, partykularyzm, subiektywizm. Być może, gdzieś coś po drodze tracimy, w czymś się gubimy, zostajemy sami?. Lecz czy to ma sens, czy warto oglądać się za siebie? Chyba nie, bo peleton zwany życiem, nieustannie mknie do przodu, a maruderom coraz trudniej jest go dogonić.

  • elenem

    Oceniono 2 razy 2

    Aaa... teraz juz rozumiem obsesję Hefnera na punkcie słodkich blondynek. On całe życie szukał drugiej Marylin. I nie znalazł. :)

  • elenem

    Oceniono 2 razy 2

    Hm... on po prostu kochał sie w Marylin, jak miliony mężczyzn. :) A ona... najwyrazniej nim pogardzała. Spoczynek w grobie obok niczego nie zmieni. ONA... NADAL NIM POGARDZA. :)

  • kralik111

    Oceniono 6 razy 6

    Jakis czas temu ogladalem film dokumentalny o Marlin Monroe na BBC w ktorym samo Marlin opowiadalo o tych zdjeciach w Playboyu. Z jej wlasnych swlow wynika, ze sesje zrobila z jakim nieznanym fotografem, gdy sama jeszcze nie byla znana. Pozniej zagrala w swim pierwszym filmie, fotograf przypomnial sobie, ze ma jej zdjecia i je sprzedal Playboyowi. Ona sama byla z tego powodu zadowolona, bo to jej otworzylo drzwi do nastenych fimlow i slawy i nawet publicznie namawiala do kupowanie numeru Playboya z jeje fotkami, wiec artykul nie napisany nie wiadomo przez kogo, bo ktos, kto go napisal nawet nie mial odwagi sie podpsiac imieniem i nazwiskiem mozna sobie schowac gleboko w pupe, bo tyle jest warty, jak i caly ten plotek i ludzie go prowadzacy.

  • wojtekbajer

    Oceniono 5 razy 3

    A nie mogła ona wykupić praw do tych zdjęć za 500 dolarów? Były przecież na sprzedaż, chyba było ją stać.

  • pisaczek

    Oceniono 5 razy 3

    Coś jak pani Siwiec i producent pewnej maści?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX