Siostra Przybylskiej w poruszającym wywiadzie: Przychodzi moment, kiedy pacjent chce umrzeć, a i rodzina chce, żeby odszedł

13.09.2017 13:20
Anna Przybylska, Agnieszka Kubera

Anna Przybylska, Agnieszka Kubera (Facebook/AnnaPrzybylska /Instagram/agulka2002)

Siostra Anny Przybylskiej, Agnieszka Kubera, udzieliła wywiadu dla magazynu "Uroda Życia", w którym szczerze opowiedziała o ciężkiej chorobie aktorki.

Śmierć Anny Przybylskiej dla wszystkich była wielkim zaskoczeniem. Niedługo miną 3 lata od tego dramatycznego wydarzenia. Teraz jej siostra, Agnieszka Kubera, udzieliła wywiadu dla magazynu "Uroda życia", w którym opowiedziała o ciężkiej walce aktorki z chorobą.

Kubera była jedną z najbliższych osób, która wspierała Przybylską w tym trudnym okresie. Siostry wspólnie jeździły na wizyty lekarskie i konsultowały między sobą każdy szczegół dotyczący choroby.

Siostra aktorki pracuje w gabinecie tomografii komputerowej, dzięki czemu miała łatwiejszy dostęp do lekarzy, którzy mogli jej pomóc. Kiedy Anna Przybylska skarżyła się na kolejne bóle, bez wahania siostra poprosiła o pomoc znajomą doktor.

Ania zadzwoniła, żebym popilnowała dzieci, a sama pojechała na badania. Zanim wróciła, lekarka zdążyła do mnie zadzwonić: "Tu coś jest - mówi - ale na razie się nie martw, bo jeśli nawet, to pewnie zmiana łagodna". Na to wchodzi Ania: "Wiesz co, doktor powiedziała, że tam nic nie ma".
Potem wróciłam do rozmowy z lekarzem: "Przecież nie powiem dziewczynie, która wsiada do auta, że ja już coś widzę". Wieczorem zadzwoniła, że musimy Ance załatwić wizytę u chirurga. Zrobili jej kolejne USG, ale cały czas obowiązywała wersja o zmianie łagodnej. Dopiero na stole operacyjnym okazało się co innego - czytamy w wywiadzie.

Anna Przybylska, Jarosław BieniukAnna Przybylska, Jarosław Bieniuk Instagram.com/aniablond

Niestety kolejne wieści było tylko gorsze. Z każdym kolejnym badaniem dochodziły problemy i zmartwienia. Półtora miesiąca zajęło wykrycie przyczyny złego stanu zdrowia aktorki. Nawet operacja, która mogła być szansą nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Wypowiedź lekarza była przygnębiająca.

Mam dwie wiadomości. Jedna jest taka, że zmiana została całkowicie wycięta, z marginesem, a druga - że wnioskując z koloru, kształtu i konsystencji, nie jest to zmiana łagodna - powiedział lekarz, którego słowa Kubera powtórzyła w wywiadzie.

Rodzina nadal nie chciała dopuścić do swoich myśli najgorszego. Pomimo tego, że patrzyli na cierpienie ukochanej osoby, cały czas wierzyli, że aktorka da sobie radę i poradzi sobie z chorobą, jak radziła sobie z innymi problemami. Cały czas wierzyli, że komu jak komu, ale jej uda się wygrać walkę. Niestety od momentu postawienia diagnozy Annie Przybylskiej zostało tylko 18 miesięcy życia.

Patrzyłam, jak cierpi. W każdym badaniu wyglądało to coraz gorzej, wiedziałam, że ona z tego nie wyjdzie. Przez jakiś czas jest stabilnie, a potem wszystko się na człowieka sypie.

Anna PrzybylskaAnna Przybylska agencja/KAPIF.PL

Po śmierci aktorki, rodzina odkryła, że objawy choroby były widoczne już dużo wcześniej, nawet kilka lat wstecz, ale w tamtym momencie nikt nie przypuszczał, do czego to doprowadzi. Jednym z symptomów była depresja, a także znaczna utrata wagi. Bliscy zarzucali, że chudsza sylwetka jest wynikiem spinningu i wielu ćwiczeń. Choć aktorka nie miała problemu z apetytem, znikała w oczach. Niszczyła ją choroba. Ciężki okres był potęgowany także plotkami o rzekomej śmierci Przybylskiej, jeszcze za jej życia.

To był dramat. Dla niej przede wszystkim. Przecież nawet gdzieś napisali, że już nie żyje - mówi Kubera.

Dla rodziny walka z nowotworem była szkołą życia. Siostra aktorki starała się nie poruszać tematu choroby lub tylko zbywała go krótkimi odpowiedziami, czego teraz żałuje.

Starałam się w ogóle nie poruszać tego tematu albo wypowiadać się asekuracyjnie. Teraz żałuję. Pewne rzeczy powinniśmy sobie powiedzieć.

Przybylska jednak szukała kontaktu i osoby, której mogłaby zwierzyć się z tego, jak czuje się w chorobie. Wielokrotnie powtarzała, że ma nadzieję, że dożyje konkretnego dnia, czy święta. Choć każdy wiedział, że nie ma ratunku, nie pozwalał aktorce myśleć negatywnie. Anna Przybylska mimo wszystko też czuła, że jest bezsilna i nie uniknie tego, co ją czeka.

Kiedyś Anka powiedziała, a jeszcze nie była tak strasznie wymęczona chorobą: "Przychodzi taki moment, kiedy pacjent chce umrzeć, a i rodzina chce, żeby odszedł". Pamiętam to jak dziś. Siedziała w kuchni przy stole i piła herbatę ze swoją agentką Gosią. Jarek karmił Jasia, a ja, połykając łzy, nakładałam coś na talerz.

Chcesz wiedzieć więcej o pasjach i życiu Ani Przybylskiej? Sprawdź pierwszą autoryzowaną przez rodzinę biografię >>

Emil Haidar miał rzekomo zapłacić Dodzie milion złotych? "Odwiedziło mnie 4 smutnych panów". Potem jeszcze mocniej

MT

Jak dobry jesteś z historii najnowszej. Quiz ułożyliśmy z Katarzyną Kolendą-Zaleską
1/101 stycznia 1995 roku nastąpiła denominacja złotego. Ile zer obcięto?

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (31)
Anna Kubera o nowotworze siostry, Anny Przybylskiej. Przerywa milczenie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • konstancjahabsburg68

    Oceniono 39 razy 35

    Ania - cudowna, ciepla, piekna i charyzmatyczna osoba. Nigdy nie przestniemy jej wspominać.
    Niestety diagnostyka onkologiczna bardzo kuleje w Polsce. Nie ma standardów i badań screeningowych i szybkiej diagnostyki. Oczywiście na raka trzustki umiera się tez w najbogatszych krajach, ale szkoda ze nie mówimy wiecej jak skutecznie się badać , zwłaszcza nie mówimy o badaniach genetycznych, które są bardzo istotne w przypadku zachorowań na ak trzustki w młodym wieku.
    Aniu - zawsze zostaniesz w naszej pamięci!

  • blackdok

    Oceniono 29 razy 21

    Wspaniale opisane - powiedziane, łzy się cisną, choroba piekielna

  • jan.ma

    Oceniono 25 razy 15

    Smutny tekst z paru względów, ale wbrew niektórym karygodnym głosom uważam, że ten i temu podobne wywiady sa cenne, bo ukazują nie tylko kulisy ludzkich dramatów, ale, a może przede wszystkim, ważną rolę profilaktyki zarówno ze strony ludzi jak i służby zdrowia. Z wpisów dowiedziałem się, że walczyła z rakiem trzustki. Z tym rakiem trudno wygrac, tym bardziej w Polsce, bo tak, a nie inaczej działa medycyna, nawet ta prywatna. W krajach z dobrze działająca profilaktyką pacjent ze spadkiem wagi ciała jest natychmiast kierowany na drobiazgowa profilaktykę, bo tam system działa odwrotnie - im więcej badan, nawet najdroższych, tym lepiej, bo wykorzystujemy efektywnie droga aparaturę i mamy szanse wykryc wczesne stadium raka. ZW wywiadzie czytamy, że lekarze wierzyli, że to pewnie zmiana łagodna. Taki punkt widzenia jest dla mnie szokujący i uważam go za szarlatanerie. Jak można na oko czy na wiare oceniać guza?! Znam historie ze Szwecji dwu kobiet, które zgłosiły się do przychodni z powodu spadku wagi ciała; i nic więcej. Usg wykryło u obu 3-4 mm zmianę w trzustce. Wykonano od razu biopsje, która potwierdziła raka. Dwa tygodnie później operacja z radykalnym usunięciem guzka i...rak wyleczony! Oczywiście i w krajach z b.dobra słuzba zdrowia sa ludzie głusi i ślepi na sygnały z własnego ciała i przychodzą prosić o pomoc jak już za późno. I dlatego uważam, że ten wywiad jest cenny, bo m.in. podkreśla znaczenie profilaktyki.
    Aniu! Będę zawsze pamiętał ciepło emanujące z ekranu jak tylko się na nim pojawiałaś..

  • anitani

    Oceniono 17 razy 9

    GORĄCA PROŚBA o wsparcie dla Hospicjum w Gdyni, w którym była także Ania (później także moja Mama), jeśli ktoś czułby potrzebę wsparcia podaję adres strony lub numer konta (można zweryfikować na stronie www):

    www.hospicjum.gdynia.pl
    Konto bankowe: PEKAO S.A. II O Gdynia
    75 1240 3510 1111 0000 4318 2794

    Stowarzyszenie Hospicjum im. św. Wawrzyńca
    ul. Dickmana 6, 81-109 Gdynia
    tel. 58 665 66 55
    e-mail: hospicjum.gdynia[at]wp.pl

    Organizacja Pożytku Publicznego
    KRS 0000044542
    NIP 586-17-96-546

  • biker7

    Oceniono 20 razy 6

    zerowanie to sa miesiecznice, pogrzeby na koszt podatnikow

  • popijajac_piwo

    Oceniono 18 razy 4

    "Only the Good die young. And the Evil seems to live forever." Ten Wasz pambuk to jednak niezły jajcarz. Nie mógł zabrać takiego Tadzia z Torunia czy Ciepłego Yayca?...

  • Andrzej Borkowicz

    Oceniono 2 razy 2

    Mało kto umie mówić o swojej przyszlej śmierci albo co gorsza o śmierci najbliższych. Takiej rozmowy często bardzo brakuje.

  • Gość: NIck

    Oceniono 1 raz 1

    Niech mi ktoś wytłumaczy jedną rzecz: Jeśli zmiana została całkowicie wycięta z marginesem to na czym polegała dalsza choroba i na co zmarła aktorka? Wydawało mi się zawsze, że jeśli zmiana wycięta jest z marginesem zdrowej tkanki to znaczy, że choroba wyleczona...? Chyba że przerzuty? Ale jeśli badania innych sąsiednich narządów nic nie wykazały?

  • Gość: Kasia33

    Oceniono 1 raz 1

    Piękna istota. Wielka szkoda! Jeśli chodzi o trzustke, ja po porodzie miałam ostre zapalenie trzustki. Lekarze dawali mi 20% szans na przeżycie. Stan był ciężki, w domu 3,5 miesięczne Maleństwo. Udało się. Bóg tak chciał! Dolegliwości miałam już w liceum. Lekarz ogólny zawsze leczył mnie na tzw. grypy jelitowe itp. Nigdy nie zlecił żadnych badań bo byłam młoda. W wieku 25 lat się zaczęło. Uratowali mnie ziołolecznictwo i odpowiednie żywienie. Polecam powrót do natury. Zgodnie z zasadą WIEM CO JEM! Na zdrowie! PS. Nie dajmy się chorobom i lekarza!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane