"Barwy szczęścia". Edyta Herbuś: Stella zapłaci najwyższą cenę [WYWIAD]

Edyta Herbuś

Edyta Herbuś (Mat. prasowe)

Edyta Herbuś długo była związana z tańcem, obecnie najbardziej absorbuje ją aktorstwo. Po głośnej roli teatralnej w "Diwie", pracuje nad kolejnym spektaklem. Zagra także wyrazistą postać w serialu "Barwy szczęścia". Jej bohaterka Stella sprowadzi śmiertelne niebezpieczeństwo na Sadowskiego i jego rodzinę!

 - Prowadzisz bardzo intensywne życie – niedawno dwa razy byłaś w Stanach Zjednoczonych, pracujesz nad nowym spektaklem, miałaś zdjęcia na planie „Barw szczęścia”. To cud, że udało nam się spotkać...

Edyta Herbuś : - Żyję intensywnie od dziecka, tylko ostatnio rzeczywistość wokół mnie się zmienia - dziś najbardziej absorbuje mnie teatr. Po próbach i premierze "Diwy" od razu weszłam w kolejny proces twórczy. Przygotowujemy obecnie spektakl "Zagraj to jeszcze raz, Sam" - to adaptacja tekstu Woody'ego Allena w reżyserii Magdaleny Cwen-Hanuszkiewicz. Premiera odbędzie się w Teatrze Miejskim w Lesznie. To pierwszy od czterdziestu lat publiczny teatr, który otwiera się w Polsce. Nasza sztuka będzie jedną z pierwszych w repertuarze.

 Pracujemy cyklicznie - raz w miesiącu przyjeżdżamy do Leszna; mieszkamy również w teatrze, a na próbach spędzamy około ośmiu godzin dziennie. Taki system pracy spowodował, że jeszcze więcej czasu spędzam poza domem, ale wspólne tworzenie wraz z innymi pasjonatami sprawia mi dużo radości. Możemy na kilka dni odciąć się od codziennych obowiązków i skoncentrować wyłącznie na kreowaniu postaci i spektaklu.

- To dla ciebie ciekawe wyzwanie, bo będziesz mogła sprawdzić się w zupełnie innym repertuarze.

 - Mój poprzedni spektakl "Diwa" jest trudny emocjonalnie. To duodram, w którym wraz z Małgosią Bogdańską odgrywamy bardzo destrukcyjną, toksyczną relację córki i matki. Nasze bohaterki, które teoretycznie powinny być sobie najbliższe, rywalizują i wyniszczają się wzajemnie. Pamiętam, że po roku grania „Diwy” pojawiło się we mnie pragnienie, by dla równowagi zagrać weselszą postać i tak się stało, dostałam rolę w komedii. Choć u Woodyego Allena nie jest to takie oczywiste, bo - mimo że używa zabawnej formy - losy jego bohaterów są często dramatyczne.

 - Miło patrzeć, jak z uporem, wbrew różnym, niekiedy niepochlebnym opiniom na swój temat, idziesz drogą, którą sobie wyznaczyłaś.

 - Dziękuję. Ludzie mówią różne rzeczy z różnych powodów - tak było, jest i pewnie będzie. Nie warto się tym sugerować, szczególnie przy podejmowaniu kluczowych decyzji. Ważne, by poszukiwać własnej drogi, nie bać się zmian i nowych doświadczeń oraz tworzyć z radością. Wtedy powstają wartościowe rzeczy. Od premiery „Diwy” spotykam się z coraz większą serdecznością i uznaniem w kontekście mojego aktorstwa. Nie mam na myśli tylko entuzjastycznych recenzji w prasie, które mnie bardzo ucieszyły. Wielu niedowiarków zobaczyło mój występ na scenie i pozbyło się uprzedzeń. Cieszę się, że dziś tak często mam kontakt z publicznością.

- Skupiasz się na teatrze, ale otrzymujesz także ciekawe propozycje serialowe. W dziesiątym sezonie „Barw szczęścia” wcielisz się w bardzo interesującą postać!

 - Przyjmuje tylko takie propozycje, które są w jakimś sensie wyzwaniem i dają możliwość wykreowania postaci. Umożliwili mi to producenci " Barw szczęścia ". Stella, którą gram, ma szansę mocno zaznaczyć się w serialu.

- Kim jest twoja bohaterka?

- Stella to bardzo wyrazista postać; nie boi się ryzykować, ale w głębi duszy - jak każda kobieta - potrzebuje ciepła i marzy o prawdziwej miłości. Niestety, niefortunnie lokuje uczucia, co przysparza jej wielu problemów. Jest partnerką bogatego, wpływowego człowieka, który prowadzi mroczne interesy. Gdy ukochany zrani ją w sferze uczuciowej, postanowi się na nim zemścić. Skontaktuje się z Sadowskim (Michał Rolnicki - przyp. aut.) i ujawni kulisy przestępczej działalności swojego partnera.

 - Czyli szykuje się poważna afera w "Barwach szczęścia"!

- Ten wątek skończy się tragicznie, moja bohaterka zapłaci najwyższą cenę. Stella odsłoni przed Sadowskim mroczne kulisy działalności ludzi z najwyższych sfer, dotyczące prostytucji i wykorzystywania młodych dziewczyn. Jej pojawienie się wywoła lawinę zdarzeń, w które wmieszany będzie Łukasz i jego najbliżsi. Wszyscy znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

 - Myślisz o tym, w jakim miejscu zawodowo chcesz być w przyszłości, czy stawiasz krok po kroku i czekasz, co się wydarzy?

 - Podoba mi się miejsce, w którym jestem dzisiaj. Fakt, że kierunek wyznaczają mi pasje, czyli taniec i aktorstwo, sprawia że moje życie jest ciekawe, nieprzewidywalne, pełne interesujących spotkań i podróży. Chcę grać dobre role w produkcjach na jak najwyższym poziomie. Na tym się koncentruję, a co będzie za dziesięć czy piętnaście lat, nie wiem. Mój apetyt na pewno nadal będzie duży; zobaczymy, czy na te same rzeczy. Kiedyś myślałam, że najważniejszy jest taniec, później okazało się, że zainteresowało mnie także aktorstwo.

 - Wiem, że bierzesz udział w warsztatach aktorskich. Poprzestajesz na takiej formie nauki, czy ćwiczysz również w domu?

 - Pracuję codziennie nad dykcją i emisją głosu. W ramach rozwoju chodzę na lekcje śpiewu. Robię dodatkowe rzeczy, żeby się ciągle doskonalić; sprawia mi to wielką frajdę. Nawet jeśli czasem jestem zmęczona, mam poczucie, że czerpię z żyję. Najważniejsze nie jest samo osiągnięcie wyznaczonego celu, tylko droga, która do niego wiedzie. Uważam, żeby nie biec za szybko, chcę się cieszyć każdym dniem. Życie mnie nauczyło, że warto.

 

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

Zobacz także
  • Karolina Szostak od kilku miesięcy intensywnie się odchudza, a efekty są naprawdę widoczne. Ostatnio wybrała się z koleżanką do kawiarni i miała na sobie sukienkę odsłaniającą jej nową szczuplejszą sylwetkę. W tej samej sukience wystąpiła już w czerwcu. Sprawdźcie, czy widać różnicę. Karolina Szostak w sukience odsłaniającej uda. 3 miesiące temu też miała ją na sobie. Widać różnicę?
  • Michael Patrick "Peddy" Kelly, jeden z członków popularnego w latach 90-tych zespołu The Kelly Family, przybył w weekend do Warszawy, gdzie odbył się koncert jego nowego zespołu. 39-letni muzyk, który kiedyś nosił bardzo długie włosy, z uśmiechem witał swoje fanki. Te już dzień wcześniej koczowały pod warszawską "Stodołą", aby dorwać najlepsze miejsca pod sceną. Zobaczcie, jak teraz wygląda bożyszcze nastolatek z lat 90-tych! Paddy z Kelly Family na koncercie w Warszawie. W nowej fryzurze jest nie do poznania. Ale JEDNO pozostało bez zmian
  • Inspiracja to nic złego. A w przypadku silnie zżytego ze sobą rodzeństwa to wręcz norma. Nie dziwiło nas więc to, że Kylie Jenner, gdy zaczęła dorastać, czerpała garściami ze stylu Kim Kardashian. Ale tym razem poszła już o krok za daleko. Ewolucja w Kim Kardashian zakończona! Kylie Jenner stała się klonem własnej siostry