"Kuchenne rewolucje". Właściciel nie wytrzymał, zerwał mikroport i... pokazał tyłek. Tak emocjonującego odcinka dawno nie było

"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler odwiedziła restaurację "Kwadratowy Talerz" we Wrocławiu. Jeden z właścicieli nie wytrzymał docinek restauratorki. Zerwał mikroport i podczas trwania rewolucji uciekł z lokalu. Nie wrócił.

"Kuchenne rewolucje". Tym razem Magda Gessler zawitała do Wrocławia. W niedużej odległości od centrum miasta mieściła się restauracja "Kwadratowy talerz", którą prowadzili wspólnicy Szymon i Jarek.

Restaurację przejęli po poprzedniej właścicielce trochę za sprawą zrządzenia losu, ponieważ Szymon prowadził hurtownię fryzjerską i właśnie jego klientka zaproponowała mu przejęcie lokalu, który sprawiał jej problemy. Jarek nigdy nie pracował w gastronomii, ale skończył technikum gastronomiczne i lubił gotować. Dlatego obaj uznali, że łącząc siły z sukcesem uda im się poprowadzić lokal.

Szymon i Jarek, właściciele restauracji 'Kwadratowy talerz'Szymon i Jarek, właściciele restauracji 'Kwadratowy talerz' player.pl

Plany oczywiście były ambitne, ale szybko się okazało, że na tłumy głodnych klientów nie ma co liczyć. Co wykwintniejsze dania znikały więc z karty, w której teraz można było znaleźć domowe dania obiadowe i oczywiście pizzę oraz pierogi. Szymon, który obsługuje gości przyznał, że ma już dosyć tych banalnych dań, ale to właśnie o ruskie pierogi i kotlet schabowy pytali klienci.

Magda Gessler w 'Kwadratowym talerzu'Magda Gessler w 'Kwadratowym talerzu' player.pl

Jarek gotuje ze świeżych produktów, nie kupuje ich w tanich dyskontach, a jednak ani mieszkańcy okolicznych osiedli, ani też pracownicy pobliskich warsztatów samochodowych jakoś nie doceniali oferty "Kwadratowego talerza". Restauracja ledwo wiązała koniec z końcem, a jedyny dochód zapewniała jej garstka stałych klientów.

Szymon i Jarek z restauracji 'Kwadratowy talerz'Szymon i Jarek z restauracji 'Kwadratowy talerz' player.pl

Szymon nie krył frustracji. Sytuacja była na tyle zła, że w zasadzie co miesiąc podejmowali z Jarkiem decyzję o zamknięciu lokalu. Obaj przyznali, że są bliscy załamania i brak im już siły, żeby prowadzić restaurację. 

Szymon od początku trwania programu nie panował nad emocjami. Z każdą kolejną minutą coraz rzadziej gryzł się w język.

Do d*upy to wszystko - krzyczał. 
Nie podoba mi się, że czekaliśmy na nich [na ekipę programu - przyp. red.] 5 godzin. Nie podoba mi się, że to wszystko jest wyreżyserowane. Nie podoba mi się wszystko! - pokrzykiwał.

Magda GesslerMagda Gessler x-news.pl

Magda Gessler początkowo była wyjątkowo (jak na nią) spokojna.

Pan ewidentnie nie chce, bym tu była - mówiła.
Bardzo chciałem, by pani tu była, ale już nie chcę - odpowiedział.
No to kończymy. Proste - podsumowała.

Szymon coraz bardziej wpadał w głęboką frustrację, a Gessler próbowała go przed tym powstrzymać. Niestety... nie wyszło.

Niech pan zacznie panować nad sobą. Pan zachowuje się jak rozkapryszony bobas. Jest pan dorosły. Pan zawsze daje taki popis męskiej histerii? Pan jest pieniaczem! - mówiła.

Następnie zaczęła ironizować współwłaściciela.

Mamo, mamo, daj mi lizaka - krzyczała wykonując wymowne gesty.

Kadr z programu 'Kuchenne rewolucje'Kadr z programu 'Kuchenne rewolucje' player.pl

Wtedy przelała się czara goryczy u Szymona. Mężczyzna zerwał mikroport ze spodni i przypadkowo (chyba) pokazał tyłek.

'Kuchenne rewolucje''Kuchenne rewolucje' player.pl

Ja rozumiem, że ktoś może byś sfrustrowany, ale to nie jest powód, by zdejmować gacie - mówiła zaskoczona Gessler. 
Jarek, bardzo ci współczuję - powiedziała restauratorka do współwłaściciela "Kwadratowego talerza".

Następnego dnia Szymon nie przyszedł do pracy.

Nie mamy żadnej umowy. Wczoraj Szymon zrezygnował sam. Powiedział, że rezygnuje i z "Kuchennych rewolucji" i z prowadzenia restauracji w ogóle - mówił Jarek. 

Gessler dziwiła się, że Jarek przyjął tę informację z takim spokojem. Jarek zdecydował się przeprowadzić "rewolucję" sam.

No wk*rwił mnie, no wk*rwił. To miało być naszą zmianą. Ale no nie da się inaczej. Wyjścia nie ma. Było minęło. Ja będę walczył teraz o to, co będzie - tłumaczył.

Kadr z programu 'Kuchenne rewolucje'Kadr z programu 'Kuchenne rewolucje' player.pl

Młodzi ludzie są żądni sukcesu. Szybkiego sukcesu. Jak go nie dostają, to wpadają w histerię, a to nigdy nie jest dobre rozwiązanie - podsumowała tę sytuację Gessler.

Kolejnego dnia zaczęła się metamorfoza. Prowadząca zmieniła wystrój i nazwę lokalu na "Bistro By the Way". W menu pojawiły się nowe, szybkie, amerykańskie dania. Od tej pory specjalnością "Bistro By the Way" zostały Cup Sandwich. Kanapka polecana przez Gessler składa się z kurczaka w sosie musztardowym, jajka, cebuli, pomidora, sałaty i szynki. Kosztuje 19 złotych. Menu uzupełniła zupa krem z batatów z grzanką, gorgonzolą i bananem za 9 złotych. W karcie zagościł także cocktail z kurczakiem, ananasem i krewetkami za 24 złote oraz sałatka Cezar za 25 złotych.

Finał

Gdy po 5 tygodniach Gessler wróciła do "By the way", nie była zachwycona. 

Dlaczego tu nie ma ludzi? - pytała kelnerkę.
Bo już zamykamy powoli - odpowiedziała kobieta.
Jest godzina 19:00. To jest moment, kiedy powinien być największy ruch - tłumaczyła.

Jednak po degustacji dań atmosfera uległa polepszeniu.

Krewetki genialne, sos pyszny. Przepyszne - mówiła.
Jarek jest dobrym kucharzem. Powinien uwierzyć w siebie. Ta restauracja powinna hulać! - podsumowała.

Reakcja internautów

Odcinek ten wywołał w sieci niemałe poruszenie.

Dzisiejsze Kuchenne Rewolucje to super drama - czytamy w komentarzach na Twitterze.
Ten typ ma jakieś problemy ze sobą.
Włączcie kuchenne rewolucje. Komedia - pisali kolejni.

A wy byliście przed telewizorami?

MM

Polskie miejscowości od A do Z. Sprawdź, czy sobie poradzisz
1/24''Dziewczyna z Albatrosa'' - w tej piosence jest mowa o restauracji:
Zobacz także
Komentarze (39)
"Kuchenne rewolucje" we Wrocławiu. Bistro "By the way" zamiast "Kwadratowy talerz"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • morenowa38

    Oceniono 30 razy 20

    Nie rozkapryszony bobas, a raczej rozhisteryzowany gej. Babskim fochem zakończył swoją rewolucję i- jakież szczęście- nie powtórzył wyczynów sławnej "restauratorki" z Katowic, zdradzającej naleciałości nabyte w pracy w niemieckiej branży latarnianej... ;)

  • justas32

    Oceniono 25 razy 15

    Dla garstki stałych klientów z warsztatów samochodowych - krewetki, kanapki po 19 zł, sałatki i ser gorgonzola. Nic dziwnego że upadną ...

  • oko2009

    Oceniono 24 razy 14

    19 złotych za kanapkę? O matko Jezusowa! Przecież to chore!

  • justas32

    Oceniono 22 razy 12

    W Polsce powinna powstać sieć bieda-barów z tanim jedzeniem. Kiedyś tą rolę pełniły bary mleczne - ale padły. Więc jednak czarno to widzę. Kto ma pieniądze - chce jeść luksusowo. Kto pieniędzy nie ma - ten gotuje sam. Żadne kuchenne rewolucje tu nie pomogą ...

  • siwywaldi

    Oceniono 11 razy 9

    Odcinek ciekawy socjologicznie, bo jakoś nie mogę odpędzić myśli, że nie była to dwójka przyjaciół, ale życiowi partnerzy.

    A ciekawość polega na tym, że jeden z nich zachował się NIE jak rozkapryszony bobas, ale jak rozhisteryzowana, apodyktyczna i do tego WIECZNIE gderająca żonka, której ktoś śmie zwrócić uwagę, traktowana jako próba wtrącania się w związek.

    Lokal szansę wprawdzie dostał, ale NIE ROKUJĘ im sukcesu, przy podejściu że spełnianie małżeńskich obowiązków jest WAŻNIEJSZE, niż pilnowanie interesu, które funkcjonowanie rozkręca się dopiero po południu. Bo to przecież bar, a nie pasmanteria.

  • mysz17200

    Oceniono 19 razy 9

    Żałosny jeł...p. Na wejściu do odcinka strzelił przedmowę, jak to inni chcą naprawiać swoje kulinarne biznesy, a olewają wskazówki i pyskują na krytyczne uwagi. Sam jednak, w sumie bez powodu, strzelił focha, pokazał dupsko i wybył z planu. Wcześniej jednak dał popis chamstwa wyśmiewając swoich klientów - fanów mielonego, pierogów i innych frykasów, które zmuszony był serwować, chociaż, jak dał do zrozumienia, jego paszcza stworzona była do bardziej wyrafinowanych smaków.

  • b0sy

    Oceniono 15 razy 9

    jedzenie dobre ale w życiu bym nie zjadł za taką cenę takiego jedzenia bo a) bym się nie najadł b) wydałbym dzienny budżet ;)

  • goetterdaemmerung

    Oceniono 18 razy 8

    Rozhisteryzowany pedź latający z gołą i trzęsącą się dupą oraz tłustym bębnem robiący fochy i docinki jak przekwitająca baba był faktycznie śmieszny. Ale to chyba ustawka?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX