"Agent - Gwiazdy". Tego zachowania Jarosława Kreta reszta mu nie darowała. A jego posunięcia są coraz dziwniejsze

"Agent - Gwiazdy". Jarosław Kret prowadzi coraz dziwniejszą grę. Czy jest agentem?

"Agent-Gwiazdy". Kiedy odpadła Joanna Jędrzejczak pozostali uczestnicy zrozumieli, że żarty się skończyły i trzeba zacząć w sposób bezwzględny myśleć o celu głównym, czyli o wygranej programu.

Już zapominamy o lojalności i zdrowym współzawodnictwie - przyznała Edyta Zając.
Gra robi się coraz bardziej skomplikowana - dodał Jarosław Kret.

Pierwsze zadanie tego odcinka rozgrywało się w podziemiach najstarszego metra Ameryki Południowej. Uczestnicy dostali walizki z tajemniczą zawartością i polecenie dojechania z nimi do centrum.Z Kingą Rusin został tylko Kędzior, bo w poprzednim odcinku dostał immunitet. Pozostali znaleźli w walizkach koperty z nazwami miast i mieli ustalić, które z tych miast leży najdalej od Buenos Aires. Od tego zależało wykonanie zadania.

Uczestnicy spotykali się na różnych przystankach i decydowali, kto z nich ma kopertę z miastem leżącym dalej od Buenos Aires. Ten, kto uważał, że miał kopertę z nazwą takiego miasta, jechał dalej do następnego uczestnika i tam procedura powtarzała się. Najdłużej, bo aż 1,5 godziny, czekała na swoim peronie Olga. I prawie panikowała.

Olga miała atak klaustrofobii, ona już nie wytrzymywała. Olga jest aktorką. Czy to był atak paniki czy gra? Jeżeli gra to fenomenalnie zagrała - powiedział potem Kret, który w końcu do niej dojechał.

Grupie nie udało się ustalić dokładnej kolejności miast i zadania nie wykonała. Najgorzej odebrał to Kret, któremu zdawało się, że jest dobry w tych sprawach.

Agent - GwiazdyAgent - Gwiazdy TVN/Piotr Filutowski

 Drugie zadanie było jeszcze bardziej wymyślne. Wszyscy w starej garbarni zostali skuci łańcuchami. Klucz był w klatce, która otwierała się na minutę co kwadrans. Oprócz klucza był tam również immunitet. Jeżeli ktoś wybierze klucz, uwolni się i może wrócić na kolację. Jeżeli immunitet, wraz z tymi, którzy jeszcze zostali w garbarni, spędzi tam noc.

Wszystkim zaczęły puszczać nerwy. Kłócili się. W dodatku byli przekonani, że Marek Włodarczyk wybierze immunitet i skaże pozostałych na nocowanie w śmierdzącej skórami opuszczonej garbarni. Kiedy przyszła jego kolej, przez chwilę drażnił się z grupą bawiąc immunitetem, ale ostatecznie wziął klucz.

Co za menda, co za menda! - westchnął Kędzior.

Jako ostatni wybierał Kret. I wziął immunitet. Dzięki temu noc przyszło mu spędzić w mocno niekomfortowych warunkach.

Myślę, że będę wszystkim się chwalił: spałeś kiedyś w opuszczonej garbarni w Buenos Aires? Grupa ma już wiadomość, że to oni popełnili błąd zostawiając mnie samego. Ja zacząłem panować nad sytuacją. Grupa sama nie wie jak ma mnie traktować. Ale tak ma być. Im bardziej to wszystko zagmatwane, tym ciekawsze - powiedział potem.
Jarek postawił na siebie a nie na zespół i przez ten immunitet został przez grupę wykluczony - podsumowała jego wyczyn Odeta.

Był jednak bezpieczny. A przynajmniej tak mu się zdawało. Bo w kolejnym zadaniu musiał obronić ten immunitet... strzelając do pozostałych członków grupy. Jedna z osób miała kopertę z immunitetem. Jeżeli Kret ją trafi, immunitet zostanie obroniony.

Czuję się jak bohater filmu akcji. Jest to takie bezbolesne przeżycie tego, o czym marzyłem w dzieciństwie - mówił potem Kędzior uciekając przed strzelającym do niego Kretem.

Immunitet miała Edyta, której Kret nie trafił. I stracił swój immunitet. A z programem pożegnała się Olga Frycz.

"Agent - Gwiazdy". Nawet najtwardszym puszczają nerwy. Zobacz zwiastun 6. odcinka

JZ

Więcej o: