Zbigniew Wodecki nie żyje. Polska zapamięta go jako wybitnego artystę, jednak jego pierwszą miłością była rodzina: Nie chcę, by dzieci musiały ronić łzy na moim pogrzebie

Zbigniew Wodecki nie żyje. Wybitny artysta zmarł w wieku 67 lat w wyniku komplikacji po operacji bypassów. To nieodżałowana strata dla polskiej muzyki, ale również dla jego fanów. Ci ogromną sympatią darzyli go nie tylko ze względu na jego talent, lecz także - jakim był człowiekiem. Zabawnym, szczerym, ze wszech miar elokwentnym i przyciągającym ludzi jak magnes. Takim pozostanie w naszej pamięci.
Zbigniew Wodecki Zbigniew Wodecki Andrzej Wiernicki / FORUM

Zbigniew Wodecki nie żyje. Polska zapamięta go jako wybitnego artystę, jednak jego pierwszą miłością była rodzina: Nie chcę, by dzieci musiały ronić łzy na moim pogrzebie

Zbigniew Wodecki nie żyje. Wybitny artysta zmarł w wieku 67 lat w wyniku komplikacji po operacji bypassów.To nieodżałowana strata dla polskiej muzyki, jednak także dla fanów, którzy ogromną sympatią darzyli go nie tylko ze względu na talent, lecz także to, jakim był człowiekiem. Zabawnym, szczerym, ze wszech miar elokwentnym i przyciągającym ludzi jak magnes. Takim pozostanie w naszej pamięci.

Zbigniew Wodecki z córkami w rodzinnym domuHetmanek/REPORTER / REPORTER

Zbigniew Wodecki urodził się w Krakowie w 1950 roku. Od małego otoczony był muzyką. Muzykowała cała rodzina, oczywiste więc było, że także będzie grał i śpiewał. Nikt jednak nie przypuszczał, że w przyszłości będzie on jedną z największych gwiazd polskiej estrady. Tym bardziej, że jako dziecko wcale nie garnął się do nauki.

Synowie kolegi mojego ojca z orkiestry, Andrzej i Jacek Zielińscy, robili kariery, a ja grałem w piłę i nie chciało mi się ćwiczyć, więc potem musiałem ich gonić - mówił Wodecki w rozmowie z 'GW'.

Na straży jego edukacji stał surowy ojciec.

Pierwsze lata edukacji w szkole muzycznej nieszczególnie mnie cieszyły. Dość późno załapałem, że wygrywanie dźwięków sprawia mi radość. Wcześniej wolałem z chłopakami piłkę kopać. Ale gdy ojciec wracał z próby, widział mnie już ze skrzypcami, bo leciałem do domu, gdy tylko nadjeżdżał jego autobus - wspominał w rozmowie z Onetem.
Zbigniew Wodecki, Alicja Majewska Zbigniew Wodecki, Alicja Majewska Fot. Sergiusz Pęczek / AG

Lata nastoletnie

Wodecki ciężko pracował, jednak talent i technika pozwoliły mu szybko zacząć zbierać owoce wysiłków.

Dostałem to, co sobie wymarzyłem jako dziecko, które na tych skrzypeckach zapieprzało tercje i kwarty. Chciałem być popularny, dostawać nagrody na festiwalach. A potem chciałem być piosenkarzem, bo pokochałem Niemena za to, co robił - mówił w cytowanym już wywiadzie z 'GW'.

8  Karol Strasburger z on, Zbigniew Wodecki  2006-09-18KAPIF.pl

Artysta odkrył wcześnie, że scena jest jego powołaniem. Długie włosy związywał w kitkę i wychodził na scenę. Potem cieszył się życiem artysty.

Zawsze liczyło się tylko to, co przede mną. Od 15. albo 16., albo 17. roku życia - w każdym razie paliłem już sporty bez filtra i piłem wódkę z gwinta - graliśmy chałtury i jeździliśmy po świecie. A to wyjazd, a to próby z zespołami, a były to czasem orkiestry po sto osób - jak coś spieprzę, to sto osób patrzy na mnie: 'Coś ty zrobił, palancie?' - czytamy dalej słowa Wodeckiego.
Janusz Strobel i Zbigniew Wodecki w mieszkaniu Zofii Czernickiej Janusz Strobel i Zbigniew Wodecki w mieszkaniu Zofii Czernickiej ZENON ZYBURTOWICZ / EAST NEWS

Rodzina

Wodecki zawsze podkreślał, jak ważna jest dla niego rodzina. Zarówno jego dzieci i wnuki, jak i ta, w której się wychował. To ona go ukształtowała. Surowe zasady i skomplikowana historia jego przodków ukształtowały go jako artystę i jako człowieka.

Ojciec wprawdzie urodził się w Bottrop w Westfalii - jako Josef Wodetzki - ale dziadek, górnik ze Śląska, wyjechał tam do pracy i potem za pracą wrócił z rodziną na Śląsk. Ojciec nie czuł się Niemcem, tylko Ślązakiem. Ale mnie nawet ta 'opcja niemiecka' nie obrażała. Podziwiam Niemców za ten ich Ordnung, że pilnuje jeden drugiego, żeby nie było dziadostwa. Kiedyś w Austrii wrzuciłem coś - to było ze 30 lat temu - do kosza na śmieci. Wyszła Austriaczka i kazała mi przełożyć do innego pojemnika, bo ten nie jest na to. Byłem czerwony, wściekły, ale zobaczyłem, na czym to polega. Tam nie można spieprzyć drogi - mówił w rozmowie z Onetem.

30.05.2006 OPOLE AMFITEATR PROBY NA 43 KRAJOWY FESTIWAL PIOSENKI POLSKIEJ KONCERT SWIAT W OBLOKACH N/Z ZBIGNIEW WODECKI I JAN KANTY PAWLUSKIEWICZ FOT. RAFAL MIELNIK / AGENCJA GAZETAFot. Rafał Mielnik / AG

Po wojnie ojciec Wodeckiego zmienił nazwisko. Nim osiedlił się w Krakowie, podróżował po świecie.

Wyobrażam sobie, co musiał przejść, jakie miał życie. W wieku 14 lat przyjechał do Polski i zgłosił się do 8. Pułku Ułanów. A jak Niemcy przyszli w 1939 r., to się musiał ukrywać, żeby gestapo go nie rozstrzelało, bo przecież nie wstąpił do Wehrmachtu. W Norwegii grał w orkiestrach. Opowiadał potem o fiordach, jak jeździł z zespołem muzyków różnych narodowości - czytamy dalej w tym samym wywiadzie.

Rodzina ze strony ojca pochodziła ze Śląska, ze strony matki z Małopolski. Oba klany łączyło jedno: muzyka.

Poza tym jeden dziadek był Ślązakiem, drugi, ze strony matki, góralem - z tych okolic przed Nowym Targiem, a za Myślenicami. Też muzyk, wykształcony, był organistą w kościele, pięknie grał. Dziadka zawsze w rękę całowałem, jak jeździliśmy do niego do Krzęcina. W pokorze byłem wychowany, paciorek co wieczór trzeba było odmówić - wspominał w rozmowie z 'GW' Wodecki.
Zbigniew Wodecki w 1999 roku Zbigniew Wodecki w 1999 roku MAREK KAREWICZ / EAST NEWS

Relacje z ojcem

Największy wpływ na życie Wodeckiego miały jego relacje z ojcem. Jego surowe zasady w połączeniu z impulsywnym charakterem sprawiały, że życie u jego boku dla pełnego wigoru chłopca nie było łatwe.

Ojciec twierdził że 'porządek utrzymuje świat, a ludzi bat'. Był cholerykiem - mówił w cytowanym wywiadzie z Onetem. - Czasem dostawałem od niego po głowie. Obiecałem sobie jednak, że swoich dzieci nigdy nie uderzę.

Zdobycie ojcowskiej aprobaty było niełatwe, jednak to jego doświadczenie jako muzyka było najbardziej pomocne w karierze artystycznej Wodeckiego.

Zurückhalten, jak mawiał mój ojciec. Powstrzymywać się - tego byłem nauczony. Hamować siebie jak konia. Jak koń za bardzo rwie przed przeszkodą, trzeba go powstrzymać, a puścić w ostatniej chwili, żeby z większą dynamiką wykonał skok. Chodzi o to, żeby człowiek na koncercie nie dawał całego siebie, bo skończą mu się baterie. Lepiej rzetelnie wykonywać trudne rzeczy i mieć zapas umiejętności - mówił we wspomnianej rozmowie z 'GW' Wodecki.

Zbigniew Wodecki Zbigniew Wodecki Hetmanek/REPORTER / REPORTER

Czuła matka

Matka Wodeckiego była przeciwieństwie surowego ojca.

Mama była zupełnie inna. Nigdy na mnie nie krzyczała. Czasem tylko przeze mnie płakała, bo jej sprawiałem problemy. Ciągle rozrabiałem, nie garnąłem się do nauki. Nauczyciele wciąż wpisywali mi do dzienniczka uwagi, a ja te dzienniczki zakopywałem na Plantach. Kiedy potem nauczyciele pytali, dlaczego mama nie przyszła do szkoły kłamałem, że była chora. Z ojcem to by nie przeszło - czytamy słowa Wodeckiego ze wspomnianego wywiadu dla Onet.pl
Zbigniew Wodecki Zbigniew Wodecki Leszek Fidusiewicz/REPORTER / REPORTER

Cena popularności

Ogromny sukces Wodeckiego miał swoją cenę. Na początku odczuł to boleśnie po sukcesie 'Chałup' i 'Pszczółki Mai'. Gdy w radio usłyszał koncert Karłowicza, który grał na dyplomie, nie dowierzał, że kiedyś mierzył się z tak skomplikowanymi utworami.

To boli, bo to jest tak, jak byśmy kazali Rubensowi wymalować ścianę w kwiatki. To jest refleksja człowieka, który całe swoje dzieciństwo ćwiczył, stał godzinami w kuchni i grał na skrzypcach. Nerwy przesłuchań, dyplomy to dla małego dziecka straszna rzecz. Okazało się to wszystko na nic, bo trzeba się nauczyć się dwóch piosenek i to wystarczy - mówił Wodecki w rozmowie w Mwmedia.

Ucierpiało też życie prywatne. Wodecki zawsze podkreślał, że przy jego trybie życia, założenie rodziny stanowiło ogromny sukces. Z żoną z Krystyną miał trójkę dzieci - Joannę, Katarzynę i Pawła, jednak z prawie każdego wywiadu bije żal, że nie poświęcał bliskim tyle czasu, ile by chciał.

Kara musi być. Brak częstego kontaktu z rodziną, z wnukami i dziećmi. A świetne mam dzieci, trójkę, i wnuki świetne - mówił w cytowanej rozmowie z 'GW'.
Od 18. roku życia jestem non stop w rozjazdach. W domu bywam 1/3 roku. Większa część mojego życia odbywa się gdzieś, ale... codziennie do wszystkich dzwonię. Może to wynik tego, że kiedyś ja, idiota, nie do końca zdawałem sobie sprawę, że za mało czasu poświęcam dzieciom? Miałem 21 lat, a facet powinien mieć dzieci dopiero jak ma 40. Co najmniej! Teraz dopiero po wnukach widzę, ile straciłem - mówił innym razem w "Gali".
Zbigniew Wodecki z dziećmi Zbigniew Wodecki z dziećmi WBF

Jako ojciec

Wodecki swojej rodziny nigdy nie ukrywał. Chętnie opowiadał o dzieciach w rozmowach z mediami.

Dzieci chodziły do szkoły muzycznej, ale potem sobie odpuściły, bo status artysty w Polsce się zmienił. Początkowo chciałem dla nich tego muzykowania, ale jak zaczęli rozwiązywać orkiestry, kultura spadła z piedestału, a zaczęła się, mówiąc w skrócie, piłka nożna, dałem spokój - mówił w cytowanym wywiadzie z 'GW'. - W związku z tym odpuściłem dzieciom. Może też dlatego, że bez przerwy byłem poza domem.

Muzyk nie mógł sobie jednak darować, że zamienił się w tyrana, gdy jego dzieci były małe.

Byłem młody i głupi. Przeprosiłem moje dzieci, szczególnie Pawła za to, że się nad nim znęcałem, gdy biedny grał na fortepianie. Nie mogę sobie tego darować... Teraz jest przeproszony i wiecie co? Powiedział, że mi nie odda. To już coś - mówił w "Gali".

Troje dzieci Wodeckiego nie zdradziło nigdy żalu do ojca. Wręcz przeciwnie. Jego córki Joanna i Katarzyna udzieliły razem z nim wspólnego wywiadu w "Gali".

Proza życia jest prozą życia, ale tak naprawdę to nas do siebie ciągnie. Coś scala tę rodzinę. One obydwie mają fantastyczne poczucie humoru i nawet w sytuacjach, gdy dochodzi do zgrzytów, potrafią palnąć coś takiego, że można ze śmiechu wpaść pod stół - mówił o rodzinie Wodecki.
Zbigniew Wodecki z córką Katarzyną w 2001 roku Zbigniew Wodecki z córką Katarzyną w 2001 roku Fot. Wojtek Stein/Reporter/EN

Jaki ojciec takie córki

Ze wspólnej rozmowy Wodeckiego i jego córek w "Gali" wyłania się obraz czułej, choć nie stroniącej od żartobliwych docinek, rodziny.

Przestań pyskować, córko. A ty, Haniu [imię dziennikarki przeprowadzającej wywiad - przyp. red.], naprawdę chcesz, żeby one przy mnie mówiły o mnie?! Nie, lepiej zjemy te mule i ja sobie pójdę. Wtedy pogadacie - mówił Wodecki.
Chyba tak. Będzie lepiej jak sobie pójdziesz (śmiech). Widzisz? Oto próbka. Takie żarciki jak teraz robimy sobie nieustannie. Kompletnie abstrakcyjne dowcipy sytuacyjne. Nasz szybki Monty Python - dopowiedziała córka artysty - Katarzyna.

RPHOTO: TRICOLORS/EAST NEWS 08.05.2002 Droga do gwiazd N/Z:Wodecki Zbigniew z corkaTRICOLORS / EAST NEWS

Chociaż wydawać by się mogło, że największą miłością w życiu Wodeckiego była muzyka, to nieprawda, była nią rodzina. Na każdym występie starał się ze wszystkich sił, aby "dzieci się go nie wstydziły". Nawet udział w "Tańcu z gwiazdami" konsultował z teściem, Anglikiem.

Staram się dzieciom nie komplikować życia, jednocześnie komplikując je swoimi notorycznymi telefonami. Ale za to zwolniłem je z obecności na własnym pogrzebie. Oficjalnie. Nie zniosę tego, żeby miały jakikolwiek dyskomfort i musiały ronić łzy - mówił w tym samym wywiadzie muzyk.
I wiesz, jak to działa? Zupełnie odwrotnie, czyli jeśli tata nie dzwoni przez jedną dobę, to już zaczynamy się martwić - dopowiedziała córka Joanna.

Zbigniew WodeckiKapif

Zbigniew Wodecki z rodziną w 2016 roku Zbigniew Wodecki z rodziną w 2016 roku WBF

Jako dziadek

Gdy na świecie pojawiły się wnuki, Wodecki stracił dla nich głowę, choć cały czas czuł niedostatek ich obecności.

Cały czas myślę, że się z niej źle wywiązuję. Nie ma co ukrywać: jestem kiepskim dziadkiem. Za mało zajmuję się wnukami. Nie poświęcam im zbyt wiele czasu i mam o to do siebie pretensje - mówił w cytowanej rozmowie z Onetem.
Jednak jestem pewien jednego - gdyby coś się działo, to bez zastanowienia skoczyłbym dla nich w ogień. Jeśli ktoś chciałby zrobić krzywdę moim bliskim, nie zawahałbym się przegryźć mu grdyki. Nie wiem, czy to jest po chrześcijańsku, ale tak właśnie ze mną jest - mówił Wodecki w "Gali".

Z drugiej strony jednak, bawienie wnuków okazywało się bardzie wyczerpujące niż koncerty.

Po półgodzinie przebywania z moimi maluszkami, które robią ze mną co chcą, pragnę spokoju. Chętnie bym sobie nagrał wnuki i oglądał na wideo. Taki ze mnie dziadek - mówił dalej Wodecki.
Zbigniew Wodecki Zbigniew Wodecki WBF

O sobie

Wodecki miał dla siebie sporą dozę samokrytycyzmu. Zarówno jeśli chodzi o życie prywatne, jak i zawodowe.

Jestem dużym dzieckiem. Cały czas jestem zaabsorbowany, tym co robię zawodowo. Inaczej się nie da. Powinienem się skupić na muzyce, więc też zadręczam się, że za mało ćwiczę, że nie zrobiłem jakiejś aranżacji, albo czegoś nie skomponowałem - mówił we wspomnianym wywiadzie z Onetem.

Jako artysta głodny był zawodowych wyzwań. To popychało go do przodu, sprawiało, że się rozwijał i czyniło go szczęśliwym. Podkreślał, że dzięki adrenalinie towarzyszącej występom wygląda młodziej i "się nie rozsypuje". Prawdą jest jednak, że nie tylko dzięki adrenalinie. Wodecki sam dbał o swój wygląd.

Premiera spektaklu LUDZIE INTELIGENTNI, 05.04.2017, fot.WBF/Marek Kudelski, na zdj. Zbigniew WodeckiWBF/MAREK KUDELSKI

Zawsze chodził elegancko i schludnie ubrany. Jego wizytówką były jednak jego włosy. Lubił je sam podcinać, bo - jak twierdził - nie przepadał za poświęcaniu czasu na sprawy kosmetyczne. Tylko raz poddał się bardziej skomplikowanemu zabiegowi fryzjerskiemu, co ostatecznie wspominał bardzo gorzko.

Namówiła mnie kiedyś [Krystyna Sienkiewicz - przyp. red.] na zrobienie pasemek. Wówczas nie bardzo wiedziałem, co to takiego, ale skusiłem się. Efekt tego eksperymentu był taki, że przez całe lato chodziłem w kapturze na głowie i codziennie, albo nawet dwa razy dziennie myłem włosy, aby jak najszybciej się tego pozbyć. Długo trwało, ale w końcu wróciłem do swojego koloru - opowiadał Wodecki MWmedia.

Benefis Krystyny Sienkiewicz, Teatr Komedia19.04.2013, fot. WBFWBF

Więcej o:
Komentarze (75)
Zbigniew Wodecki nie żyje. Polska zapamięta go jako wybitnego artystę, jednak jego pierwszą miłością była rodzina: Nie chcę, by dzieci musiały ronić łzy na moim pogrzebie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Kaśka

    Oceniono 227 razy 223

    Czuję się tak, jakby odszedł ktoś bardzo mi bliski

  • houq

    Oceniono 169 razy 167

    Zbyszek byłeś mi i mojej rodzinie bliską osobą. Choć nie znałem cię osobiście to twój głos brzmiał mi znajomo i rozjaśniał nasze życie. Najbardziej kojarzysz mi się z moim rodzinnym domem, gdzie frało małe kuchenko tranzystorowe a śp. Rodzice wówczas byli zdrowi, młodzi i usmiechnięci a dom pachniał jak żaden inny...Tęskno mi.

  • Gość: An

    Oceniono 149 razy 149

    Wieczny odpoczynek. Niestety takich artystów w młodym pokoleniu już nie ma. Wielka strata

  • Gość: toja

    Oceniono 139 razy 139

    Mistrzu! teraz jesteś gdzieś tam... więc zacznij od Bacha.....

  • Gość: Jola

    Oceniono 107 razy 107

    Dlaczego tak szybko muszą odchodzić najbardziej wartościowi ludzie? Panie Zbigniewie, zostanie Pan w naszych sercach.

  • Gość: kris

    Oceniono 93 razy 93

    Tak nam smutno, jakbyśmy stracili kogoś najbliższego. Kondolencje dla rodziny. Są ludzie niezastąpieni, bo nikt Pana Zbyszka nie zastąpi.

  • Gość: Gość

    Oceniono 91 razy 87

    Ogromna szkoda i żal .Pan Zbyszek był wesołym i pogodnym człowiekiem z poczuciem humoru. Pozostawił nam wspaniała muzykę i piosenki. Ogromny smutek,odchodzą prawdziwi artyści, już takich nie będzie.

  • Gość: Ewa

    Oceniono 77 razy 75

    Trudno sobie wyobrazić Muzykę bez Pana Zbyszka.Spiewaj i graj w Niebie.A my będziemy pamiętać.

  • Gość: gosc

    Oceniono 76 razy 74

    odszedł prawdziwy artysta -a nie pajac --szkoda .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX