Facebook oszalał na jego punkcie, specjalnie dla niego zaśpiewał Bednarek. Kim jest Łukasz Berezak, chory wolontariusz WOŚP

'Dla mnie nie ma już ratunku, więc chciałbym pomagać innym' - to jedno proste zdanie usłyszała w niedzielę cała Polska. Powiedział je Łukasz Berezak, 10-latek ze Szczecina, cierpiący na nieuleczalną chorobę Leśniewskiego-Cohna. Chłopca spotkała w niedzielę podczas kwestowania na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ekipa TVN i w ten sposób stał się sławny. Łukasz, pomimo choroby, już drugi rok z rzędu zbierał pieniądze podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Łukasz Berezak Łukasz Berezak Facebook.com

Łukasz Berezak

Łukasz Berezak był w niedzielę jednym ze 120 tysięcy wolontariuszy zbierających pieniądze na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kwestował krótko, zaledwie dwie godziny. Nie mógł dłużej - przeszkodziła mu w tym choroba.

Rok temu bałam się, że nie da rady być wolontariuszem. Udało mu się. W tym roku kwestowaliśmy dwie godziny. Łukasz źle się poczuł. Ale i tak jest z siebie dumny. Powiedział, że jak dorośnie, też założy fundację i będzie pomagał chorym dzieciom - powiedziała portalowi Gazeta.pl jego mama.

Choroba, z którą zmaga się Łukasz, jest przewlekła. Współczesna medycyna nie umie sobie z nią poradzić. Łukasz dużo czasu musi spędzać w szpitalu.

Jesteśmy bardzo dumni z Łukasza. Pacjenci, którzy leżeli z Łukaszem w szpitalu, widzą, że walczy. Taki mały człowiek, a ma takie wielkie serce - mówi dla TVN24.pl Agnieszka Kowalczyk z Polskiego Towarzystwa Wspierania Osób z Nieswoistym Zapaleniem Jelita "J-elita".

Łukasz BerezakFot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

 

Łukasz Berezak Łukasz Berezak Fot. Cezary Aszkie?owicz / Agencja Gazeta

Łukasz Berezak

We wtorek Łukasza odwiedził Jurek Owsiak. Chłopiec, który usłyszał o tym w telewizji, początkowo wziął to za żart.

To jest Łukasz, będziemy jutro u niego. Łukasz ma 10 lat i umiera, umrze, ponieważ jest nieuleczalnie chory. Drugi raz zbierał dla nas pieniądze, Łukasz, będziemy u ciebie jutro, jesteś w porządku gość, jesteś naprawdę człowiek, którego chcę przytulić do serca. Jesteś człowiek, do którego mam ogromny szacunek - powiedział Owsiak na konferencji prasowej (zobacz: Owsiakowi na konferencji puściły nerwy: Gdzie są te pieniądze, które chowam? Oszaleliście?).
Słyszałem w telewizji, że chce do mnie przyjechać, ale myślałem, że to żart - powiedział portalowi Gazeta.pl.

Mało tego. Oprócz Jurka Owsiaka do Szczecina, na al. Wyzwolenia, gdzie mieszka Łukasz, zawitali Kamil Bednarek, Enej, Damian Ukeje, Raggafaye i szczeciński raper Łona. Przed blokiem ustawiono niewielką scenę, na której muzycy zagrali dla Łukasza. Wcześniej jednak Łukasz otrzymał od Jurka Owsiaka prezent: jego słynne okulary i kurtkę lotniczą w której Owsiak wystąpił na finale WOŚP.

To jest podziękowanie Łukasz, które już ci dałem i to podziękowanie będzie u ciebie na ścianie. To są moje okulary, które ci daję. Wyglądasz jak ja, po prostu, idealnie - mówił Owsiak ze sceny.

Oprócz Jurka Owsiaka, ze sceny podziękował Łukaszowi również prezydent Szczecina, Piotr Krzystek. Prezydent podarował chłopcu serduszko, które powstało z przetopionych obrączek pewnego małżeństwa. Ich dziecko zostało uratowane dzięki sprzętowi zakupionemu przez Orkiestrę.

Brak mi słów, ale jestem bardzo zadowolony, że mogłem się spotkać z Jurkiem i że mogę tutaj być - powiedział potem mediom wzruszony Łukasz.

Łukasz BerezakFot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Łukasz BerezakFot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

 

Łukasz Berezak Łukasz Berezak Facebook.com

Łukasz Berezak

Łukasz Berezak, pomimo choroby, stara się żyć tak jak każdy chłopiec w jego wieku. Więcej o jego codziennym życiu dowiadujemy się z oficjalnej strony internetowej, prowadzonej przez jego mamę.

Mój syn jest uczniem czwartej klasy. Ma na imię Łukasz. Lubi czytać - sam nawet wypożycza książki z pobliskiej biblioteki. Tak jak inne dzieci ma marzenia. Jedne zabawne, dziecięce, inne bardziej poważne. Tak jak każdy chłopiec ma też ulubione zabawy - jego małą pasją są klocki lego, które pozwalają mu rozwijać wyobraźnię. Wszystko byłoby dobrze... gdyby nie choroba - czytamy na stronie.

Ze strony dowiadujemy się również, że Łukasz choruje od urodzenia, przez co nie może spędzać czasu tak, jak jego rówieśnicy.

Jest miłym, wspaniałym i pogodnym chłopcem o wielkim sercu. Jak każde dziecko w tym wieku chciałby się bawić, skakać, jeździć na rowerze i grać w piłkę z kolegami. Jednak choroba zdecydowanie utrudnia mu normalne życie.

Poznajemy również hobby Łukasza.

Ma on swoją wielką pasję - klocki Lego, może je układać godzinami i wymyślać własne super budowle. Uwielbia grać na gitarze.
Musze kończyć, bo za chwilę mam kolejne badania. Chciałbym tylko powiedzieć Ci o moim marzeniu. Myślę o tym, by pojechać do Paryża i wejść na wieżę Eiffla. Chciałbym zobaczyć świat z góry, jak Ty widzisz go z nieba - napisał Łukasz w swoim liście do Pana Boga.

Łukasz BerezakFot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Łukasz Berezak Łukasz Berezak Facebook.com

Łukasz Berezak

Popularność Łukasza Berezaka najlepiej widać na Facebooku. Do tej pory powstało ponad 20 stron, na których można wyrazić solidarność z chłopcem poprzez "polubienie" strony. Najpopularniejsza z nich w ciągu 7 godzin od powstania miała już ponad 135 tysięcy "lajków". Niecałą dobę później, ilość sympatyków strony skoczyła do prawie 800 tysięcy. Szalona popularność strony wzbudziła jednak czujność ekspertów.

Na forach specjalistów z branży social media większość nie ma wątpliwości: "To żerowanie na chłopaku", "obawiam się, że to farma lajków". Powyżej 200 "lajków" nie można już zmienić nazwy profilu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wrzucać tam potem np. reklamy, które zobaczą tysiące "fanów" - czytamy ostrzeżenie w artykule zamieszczonym na stronie portalu Wyborcza.pl.

Rzeczywiście, na stronie prawie nic nie było. Można było tam znaleźć tylko zdjęcie Łukasza, krótki film i apel:

Łukasz BerezakFacebook.com

Niestety, nie dowiedzieliśmy się, kto administruje stroną, ani w jaki sposób możemy pomóc Łukaszowi. Wśród komentarzy znalazły się za to głosy internautów przestrzegających przed bezrefleksyjnym oddaniem "lajka".

Łukasz BerezakFacebook.com

800 tysięcy to prawie 10 procent polskich użytkowników Facebooka. Tyle osób zdążyło "polubić" stronę, zanim internauci zwrócili się do biura Facebooka w Dublinie o skasowanie tej i podobnych stron żerujących na chorobie Łukasza. Niewykluczone jednak, że "lajki" nie zmarnują się i fani zostaną przetransferowane na prawdziwy profil Łukasza, prowadzony przez jego rodzinę i przyjaciół. Chcąc naprawdę pomóc Łukaszowi Berezakowi, warto odwiedzić jego oficjalną stronę. Oprócz informacji o chłopcu, znajdziemy tam numer konta, na które można wpłacać pieniądze. Stronę chłopca znajdziecie tutaj. Można też zajrzeć na jedyny prawdziwy profil Łukasza na Facebooku. W tej chwili "polubiło" go już ponad 12 tysięcy internautów.

Łukasz BerezakFacebook.com

Więcej o: