Galeria

Śmierć brata, pożar domu, tragiczny wypadek, który odmienił życie. Niezwykła historia Jaśka Meli

nn
23.10.2013 20:03
A A A Drukuj

Agencja Gazeta

Wydawać by się mogło, że po tej tragedii, limit złych doświadczeń został już wyczerpany. Rodzina Jaśka musiała jednak zmierzyć się jeszcze z ogromną tragedią. Pół roku po pożarze, w sierpniu 1997 roku młodszy brata Jaśka, Piotruś, utopił się na jego oczach. To miał być spokojny dzień spędzony całą rodziną nad jeziorem w pobliskiej miejscowości, Szumie. Było gwarno, wokół dużo ludzi. Jasiek Mela miał wtedy 8 lat, a jego młodszy brat 7. Rodzina miała już się zbierać, kiedy Piotruś poprosił brata o materac.

Piotruś zapytał, czy mógłby pożyczyć ode mnie mały pontonik dmuchany. Zgodziłem się, żeby wziął ten materac, a on poleciał do wody - mówił Jasiek Mela w programie "Kobieta na zakręcie".

To właśnie Jasiek pierwszy zauważył, że jego brat zaczął się topić:

W pewnym momencie zauważyłem, że ześlizgnął się z tego pontoniku, że zaczyna się topić. Pierwszą rzeczą, która mi przyszła do głowy to to, żeby pomóc go ratować, ale miałem wtedy 8 lat i nie potrafiłem pływać - tłumaczył Mela w programie.

Jasie poprosił więc o pomoc rodziców. Niestety mimo reanimacji i masażu serca, jego brata nie udało już się uratować.

W szpitalu dowiedzieliśmy się, że to już było za późno - dodaje matka Meli, Urszula.

Starta brata była dla 8-letniego Meli traumatycznym przeżyciem. Trudno mu było z tym się pogodzić.

Nie potrafiłem tego zaakceptować, myślałem, że to jest zły sen, coś takiego nie może się wydarzyć - mówił.

24.10.2006 SZCZECIN  ZAMKOWE SPOTKANIA Z PSYCHOLOGIA I SZTUKA GOSCIEM SPOTKANIA BYL JAN MELA JEGO MAMA URSZULA MELA I JOANNA OSINSKA FALKIEWICZ SPOTKANIE PROWADZIL PSYCHOLOG MICHAL JOZEF KAWECKI  FOT. DARIUSZ GORAJSKI/ AGENCJA GAZETA    PLYTA SZCZECIN NR 309Agencja Gazeta

Jasiek podskórnie czuł się winny tej tragedii:

Rodzice nie mieli do mnie żadnych pretensji, ale sam miałem, bo to ja widziałem Piotrusia jako ostatni. Zastanawiałem się, co by się stało, gdybym nie pożyczył mu tego materaca - zdradził.

Życie nie oszczędzało Jana Meli. Tragiczne wydarzenia dały mu jednak wyjątkową siłę.

Życie jest cudem. Zawsze. Nawet, gdy jest cholernie trudne. Ja straciłem bardzo wiele. Oglądałem pożar rodzinnego domu, młodszy brat utonął na moich oczach, a ja sam w wypadku straciłem rękę i nogę - mówił opisując swoją książkę "Poza horyzonty", czytamy na Merlin.com.

Mimo tego Mela nie załamał się.

Niby wiele straciłem, ale zyskałem dużo więcej i uważam się za szczęściarza. Staram się doceniać to, co mam, a mam piękne życie. Tak chcę je widzieć i tego życzę każdemu z Was - dodał.

Zobacz więcej na temat:

  • 11
  • 4
Komentarze (5)
Zaloguj się
  • avatar

    Oceniono 44 razy 38

    Historia Jasia przypomina trochę Hioba z Biblii. Mimo wielu tragicznych sytuacji, Jasiek jest silny i dzieli sie ta siłą z innymi. Często ludzie robią z niczego problem, męczą tym innych, a ta historia pokazuje, że trzeba zawsze powstawać i cieszyć się z życia!

  • avatar
  • avatar
  • avatar

    Oceniono 171 razy -149

    "Śmierć brata, pożar domu, tragiczny wypadek, który odmienił życie. Niezwykła historia Jaśka Meli"

    Niezwykłe ???
    Co ten synek może wiedzieć o życiu ???
    Nim głupio zacznie gadać, niech najpierw popyta tych co naprawdę coś przeżyli !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX