Tak Jerzy Stuhr mówi o chorobie

Choroba to nie wstyd - zdaje się nam przekazywać Jerzy Stuhr. Wybitny aktor znany z filmów 'Seksmisja' czy 'Kiler', dziś zmaga się z nowotworem. Ale nie zamierza zamknąć się w murach szpitala. Chce, aby o jego stanie, walce z chorobą dowiedzieli się wszyscy. Chce, aby energia, którą dostaje od wielbicieli, wróciła do nich. Zobacz, jak Jerzy Stuhr opowiada o chorobie i walce życia.
Wcześniej o swojej chorobie opowiedział w Vivie, na początku 2012 roku Wcześniej o swojej chorobie opowiedział w Vivie, na początku 2012 roku Viva!, nr. 2, 19 stycznia 2012

Jerzy Stuhr oswaja z rakiem

W najnowszym numerze magazynu "Viva!" ukazał się wywiad z Jerzym Stuhrem. Aktor opowiedział o nowotworze i wyznał, że dla wielu to trudny temat:

Telefon dzwoni jak przedtem - dopytuje dziennikarka.
Jerzy Stuhr: Nie dzwoni. Wokół mnie jest cisza, jedyne kontakty mam z dziennikarzami - mówi aktor w "Vivie!". - Boją się do mnie zadzwonić, do żony dzwonią. Nawet z sekretariatu ministra wolą z nią rozmawiać. Może myślą, że akurat mam zabieg? Więc jest cisza. Dzieci reagują, jak ja zadzwonię, albo pytają mamy...

Wywiadowi towarzyszy też sesja chorego Stuhra. Powiedzmy sobie szczerze - trzeba mieć ogromną odwagę, aby dać sobie zrobić takie zdjęcia.

Jerzy Stuhr Jerzy Stuhr Kapif

Dobra energia

Jerzy Stuhr udzielił w ostatnim czasie niejednego wywiadu. Miało to związek z filmem "Habemus papam", ale przede wszystkim z jego chorobą. Jedni widzą w tym "nachalność" dziennikarzy, którzy nie dają spokoju aktorowi. Prawda jest zupełnie inna. Wywiady to dla Stuhra możliwość podziękowania wielbicielom za wsparcie.

Powiem więcej: w niewielkim stopniu dotyczy to tego filmu, ale raczej mojej choroby. Ale chętnie się w ten temat włączę. To dla mnie jedyna okazja, żeby podziękować ludziom za ogromną sympatię, którą mi dzień w dzień przekazują. Dzwonią, piszą, e-mailują. Wierzący w modlitwach deklarują swoją więź ze mną, inni w energii, którą mi przesyłają - mówił Gazecie Krakowskiej.

I dodaje:

Dzisiaj dostałem list ze sznureczkiem, od dziewczynki, która napisała, że mam ten sznureczek stale nosić, bo to jest jej pozytywna energia. Tyle ludzi pozytywnie się we mnie włącza, że te różne czasem "gorzkie żale" na temat publiczności i gorzkie obserwacje, gdzieś uciekają i w ogóle o nich zapominasz, natomiast wiesz i widzisz, że tak naprawdę jesteś ulubieńcem tej publiczności. I oni ci dobrze życzą, co w dzisiejszych czasach, w naszym kraju nie jest takie oczywiste i ogólnie przyjęte - mówił Gazecie Krakowskiej.

Jerzy Stuhr Jerzy Stuhr Kapif

Nie mógł jeść

Jerzy Stuhr chorobie się nie daje. Jednak nowotwór i komplikacje z nim związane powodują, że sama siła woli nie wystarczy. Przychodzi moment, gdy ciało odmawia posłuszeństwa:

- Wolno było się panu delektować świątecznymi smakołykami? - pyta dziennikarka "Vivy!"
Jerzy Stuhr: Nie wolno. Moje schorzenie jest związane z przełykiem, newralgiczny punkt, więc muszę być ostrożny. A widzi pani, byłem obżartuchem. We Włoszech uwielbiałem najlepsze restauracje - czytamy w "Vivie!".

Tata w tej chwili czuje się dobrze i myślę, że jest na dobrej drodze ? zdradził nam Maciej Stuhr

Tata w tej chwili czuje się dobrze i myślę, że jest na dobrej drodze ? zdradził nam Maciej Stuhr

Jerzy Stuhr Jerzy Stuhr Kapif

Po co o tym mówi?

Jerzy Stuhr nie pierwszy raz musi zmagać się z poważną chorobą. W latach 80-tych, jako młody jeszcze człowiek, miał poważne kłopoty z sercem. Ale jego wywiady w tamtym czasie były ważne nie tylko dla niego, ale także dla innych chorych na serce:

Lekarze mówili (...) "Oni wolą czytać Pana, czyli kogoś, kto tego doświadczył, niż nas słuchać". W tej sytuacji podkreślam, że ani przez sekundę się nie poddałem. Nie potraktowałem mego stanu jako niewyleczalnego - czytamy w "Vivie!"

I dodaje:

Ja wiem, że to ciężka choroba. Proszę mnie nie traktować jako fircyka, który będzie odstawiał tutaj kabaret ze swojej choroby.

Jerzy Stuhr Jerzy Stuhr Kapif

Wspiera go rodzina i ksiądz

Wybitnego aktora podtrzymują na duchy najbliżsi: żona oraz dzieci, córka Marianna i syn Maciej. Jerzy Stuhr może liczyć także na zaprzyjaźnionego księdza:

W dniu ważnej dla mnie operacji, ksiądz z parafii gdzie byłem chrzczony, wymyślił dla mnie mszę. To ksiądz od akcji "Szlachetna Paczka", z którą jestem związany. To ksiądz Jacek Stryczek - dodała dziennikarka "Vivy!".

Syn Maciej także jest wielkim wsparciem. Gdy tylko z ojcem jest coraz lepiej, mówi o tym dziennikarzom. Wie, że to dzięki niemu Polska może dowiedzieć się o stanie swojego ulubieńca:

Tata w tej chwili czuje się dobrze i myślę, że jest na dobrej drodze - mówił w rozmowie z Fakt.pl w październiku 2011 roku.
Jerzy Stuhr Jerzy Stuhr Kapif

Teraz liczy się tylko rodzina

W całej karierze Jerzy Stuhr podróżował po całym świecie. Grywał w Europie i Stanach Zjednoczonych. Dziś mówi, że jest zawodowo spełniony. Dziś, gdy jest chory, przychodzi czas na podsumowania. Stuhr nie ma wątpliwości, że zrobił wiele, ale teraz chce skupić się na prywatnych sprawach:

W dziedzinie teatralnej, aktorskiej - mam absolutne poczucie spełnienia. Ze wszystkich przywilejów mojego zawodu, atrakcji, poznawania świata, wszystko było. I najwyżej chciałbym gdzieś może jeszcze powrócić, ale już tak na zasadzie wspomnienia, choć bardziej prywatnego, niż zawodowego. Z zawodem - chyba nie mogło być więcej. Przy moich możliwościach i przy możliwościach zewnętrznych, w naszym kraju, w ograniczeniach, jakie istniały tu przez całe lata w dziedzinie poznawania świata, możliwości wyjazdów, pracy w innych kulturach - to właściwie osiągnąłem bardzo dużo - czytamy na Gazetakrakowska.pl

I dodaje:

Przebiłem się przez te wszystkie frontony barier, granic - bez niczyjej pomocy. Oczywiście, tam gdzieś, w tych krajach, w których pracowałem, bardzo wielu ludzi mi pomagało. Ale jeszcze trzeba było pokonać bariery, żeby stąd wyruszyć. A tu nikt nie pomagał. I to wszystko się udało przewalczyć. Dziś jednak mniej o tym myślę. Bo z czasem strona prywatna coraz wyraźniej góruje nad stroną zawodową.

Więcej o:
Komentarze (51)
Tak Jerzy Stuhr mówi o chorobie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • mobisek

    Oceniono 38 razy 36

    Serdeczne pozdrowienia dla jednego z naszych największych aktorów!
    Uwielbiam filmy, w których Pan występuje. Najbardziej w Pana aktorstwie cenię to, że nadaje Pan swoim postaciom życie, taką cząstkę siebie. To nie jest jedynie odtwarzanie tego, co wymyślił reżyser czy scenarzysta, a rzeczywiste udzielanie się tej postaci.
    Nie wiedziałem o Pana chorobie. Forum internetowe to pewnie nie jest najlepsze miejsce na tematy tak osobiste, ale mimo wszystko chciałbym, żeby Pan wiedział, jak wielu ludzi jest z Panem - nawet jeśli nie fizycznie, to gdzieś tam głęboko, tak po ludzku. I chociaż każdy kiedyś "przybije do portu ciemnego" (jak śpiewała Maryla Rodowicz), to przecież rejs jest rejsem właśnie dlatego, że kiedyś kończy się w porcie.
    Jak będzie wyglądać "życie na lądzie", dowiemy się dopiero po pożegnaniu naszej ukochanej łajby.
    A na razie pozostaje nam mieć nadzieję, że pogoda na morzu się poprawi i jeszcze nie musimy odkładać naszych map morskich do szafy.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego naj-, najlepszego!

  • dzielanski

    Oceniono 34 razy 30

    Nawet informację o poważnej chorobie tak lubianego w Polsce aktora musieliście przedstawić w formie slajdszołu?
    Żenada!
    (zresztą niemniejszą żenadą byłoby przedstawienie informacji o czyjejkolwiek chorobie w tej idiotycznej formie - Czy naprawdę nie da się zarabiać pieniędzy w mniej nieprzyzwoity sposób?)

  • johnnybravo

    Oceniono 29 razy 27

    Trzymam kciuki za Pana Jerzego i życzę powrotu do zdrowia.

  • wladek

    Oceniono 24 razy 24

    bedzie dobrze Panie Jurku, z Panem jakis tam rak nie ma szans!!!

  • igosc

    Oceniono 26 razy 24

    trzymam kciuki za Mistrza, zdrowia życzę

  • dancewithme

    Oceniono 26 razy 22

    Panie Jerzy, życzę szybkiego powrotu do zdrowia !

  • kol.3

    Oceniono 24 razy 22

    Nawiązując do Szreka chciałoby się zawołać "Osioł nie umieraj, jesteśmy za młodzi żebyś umierał!"

    Zdrowia i 100 lat!

  • dumaczek

    Oceniono 20 razy 20

    Panie Jerzy Moja Mama miała raka piersi ale sie nie poddawała aż 12 lat z tym walczyła,myśle że to duzo Błya bardzo ciepłą mądrą Osobą i zawsze mi mówiła żeby nigdy się nie poddawać jak do czegoś się dąży.
    Ja osobiście mam chorego syna z Autyzmem ,żonę i drugiego zdrowego syna ale nigdy nie narzekam i zawsze myśle że można znaleźć w każdej nawet naj trudniejszej sytuacji pozytywne strony .
    Może pomyśli Pan że zwarowałem ale ja mam tez psa który ma od 1.5 roku diagnozę-ziarnica-chłoniak złośliwy ta najgorsza odmiana i juz po 10 -tak 10-tej chemi nadal żyje szczeka.wkurza :),,szczeka,ma apetyt,gryzie sie i zachowuje czasem bardziej zdrowo niż przed diagnozą- Z tym można żyć a przy pozytywnym mysleniu nawet może się choroba wycofać na wielewiele lat-czego Panu życzę.
    Strona mojego Autystycznego syna-

    http://www.autyzmmateusz.ecom.net.pl/
    I mój skromniutki blog-
    http://autystyczny-tata.bloog.pl/kat,40229112,index.html?ticaid=6dc7e

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX