Największa skandalistka PRL? Poślubiła wykładowcę, romansowała z mężem rywalki i udawała ciążę

Przedstawiamy Wam kulisy historii miłosnych 'czerwonej księżniczki', czyli synowej Edwarda Gierka - prof. Ariadny Gierek-Łapińskiej.

Małżeństwo

Zanim Ariadna Zankowicz zaczęła się podpisywać jako Ariadna Gierek, miała już na swoim koncie jedno małżeństwo. 21-latka dopiero wkraczała w dorosłe życie, pragnęła zerwać z wizerunkiem dobrze ułożonej córki tatusia. Marzyła o niezależności, o buncie, nie być już dłużej posłuszna. Pewnie dlatego zdecydowała się na małżeństwo w tak młodym wieku, w dodatku z kontrowersyjnym wybrankiem.

Na drodze pięknej studentki medycyny stanął bowiem Jeremi Czaplicki, o osiem lat starszy adiunkt na jej uczelni. Zdawała u niego egzamin z histopatologii, który... oblała. Okazało się jednak dość szybko, że z jej próby buntu wyszło fiasko. Małżeństwo było koszmarem.

Byłam przyzwyczajona do dyscypliny w domu, ale nie aż do takiej! - mówiła wiele lat później autorom książki "Czerwona księżniczka". - Awantura, że ścierka źle odłożona, że talerz nie na swoim miejscu, kolacja źle podana. Wieczne pretensje.

Ariadna cierpiała nie tylko z powodu wymagań jej teściowej, lecz także nie radziła sobie z obowiązkami młodej żony, tym bardziej, że nie wyszła za mąż z miłości.

Z Jeremim nie zdążyliśmy się dobrze poznać. Pragnął ciepła, pieszczot, przytulania, nie dawałam sobie z tym rady. Cierpiałam psychicznie. Bałam się powiedzieć rodzicom, że popełniłam błąd i chcę rozwodu.

Po trzech miesiącach wyprowadziła się do koleżanki. Nie była w stanie dłużej się oszukiwać. Dopiero po latach dowiedziała się, że także jej były mąż nie poślubił jej z miłości. Miała być dla niego lekiem na złamane serce. Jeremi Czaplicki był do szaleństwa zakochany w córce pewnego profesora psychiatrii, a ona w nim. Na drodze do małżeństwa kochanków stanął jednak ojciec dziewczyny, któremu marzył się inni zięć.

W cztery miesiące po ślubie Jeremiego i Ariadny sfinalizowano rozwód. Czaplicki nie zapomniał o dawnej miłości i w krótkim czasie od rozprawy ożenił się z dawną ukochaną. Ariadna wróciła do rodzinnego domu. Jednak za sprawą pewnego spotkania na przystanku tramwajowym jej życie uległo zmianie na zawsze.

Ariadna Gierek- Łapińska

Katowice, 1962 rok. Był ciepły słoneczny dzień. Na przystanku przy pl. Wolności stała młoda piękna kobieta, Ariadna Zankowicz, studentka ostatniego roku medycyny. Wszyscy na nią zwracali uwagę. Tego dnia miała na sobie szytą na miarę zwiewną sukienkę, która idealnie podkreślała jej proporcjonalną sylwetkę. Kruczoczarne lśniące włosy, modny makijaż, a w ręku... wielki garnek z kaszą. Ariadna jechała do Brynowa, żeby nakarmić psa, który pilnował tam ogródka działkowego jej ojca.

"Cześć" - z oczekiwania na tramwaj wyrwał ją głos młodego mężczyzny. Uśmiechał się do niej szeroko. To był Adam Gierek. Odprowadził ją aż do samego Brynowa, pomógł nieść garnek z kaszą. Od tamtego spotkania często ją odwiedzał w rodzinnym domu w Katowicach.

08.1974. Edward Gierek z rodziną.  ADM/CAF - Zbigniew MatuszewskiSierpień 1974, letnia posiadłość Gierków w Spale. Edward z żoną Stanisławą (siedzą), za nimi (od lewej) Ariadna i Adam córką Stasią oraz syn Jerzy z żoną i synem. Fot. Zbigniew Matuszewski ADM/CAF

Piękna Ariadna jednak nie mogła narzekać na brak powodzenia. Wielu się w niej kochało. Od liceum nie mogła opędzić się od adoratorów. Na początku studiów spotykała się z kolegą z liceum, Tadeuszem Łapińskim. Po rozwodzie częstym gościem u Zankowiczów był Leszek, kolega Ariadny ze studiów, oraz Adam.

Choć obaj mieli poważne zamiary, to właśnie młody Gierek oświadczył się pierwszy. Wygrał jednak przede wszystkim tym, że najpierw zdobył serce babki Ariadny, Agaty Falkowskiej z domu Mostowicz, która rządziła w rodzinie. Marzyła, żeby wnuczka miała "słodkie życie".

On kocha cię - zachwalała Adama Gierka babcia Falkowska. - Przywiózł ci zegareczek.

Babka jednocześnie rozwiewała wszelkie wątpliwości swojej wnuczki, która, rozczarowana pierwszym małżeństwem, wahała się, czy powinna po raz kolejny stanąć na ślubnym kobiercu.

Co miłość ma do rzeczy? Miłość przyjdzie z czasem - pocieszała babcia Ariadnę.

A zegarek  był piękny... złoty, prosto ze Związku Radzieckiego. Koleżanki ze studiów szalały, w końcu Ariadna wychodziła za mąż za syna I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR.

Dziewczyno, będziesz mogło wszystko! Jak się postarasz, to dostaniesz  nawet mieszkanie w bloku!  - szczebiotały. Edward Gierek otworzy ci drzwi do własnego mieszkania. Własnego!

Nie wiem, o czym mówicie - wzruszała ramionami Ariadna. - Kim jest Gierek?
Chyba żartujesz!

Ona jednak naprawdę nie żartowała. Jednak jej niewiedza nie potrwała długo...

Rodzice

Gdy do Ariadny doszło w końcu, kim jest jej przyszły teść, ogarnęła ją panika. Bała się pierwszego spotkania w ich eleganckim trzypokojowym mieszkaniu, z dużą kuchnią i łazienką. W głowie dokonywała podsumowania swojego krótkiego, acz już burzliwego życia. O czym powinna mówić? Czy wspominać, że jest rozwódką? Że jej matka umarła w wyniku powikłań, po tym jak na ulicy poturbowało ją kilku wyrostków? Że jako studentka medycyna przyjęła zaproszenie na sekcję zwłok własnej matki? Że w domu jest bieda i ogryza kości z zupy?

DISCOVERY TVN HISTORIA REALIZUJE FABULARYZOWANY FILM DOKUMENTALNY POD TYTULEM GOSPODARZ  GLOWNYM BOHATEREM JEST JERZY ZIETEK  MATERIALY TVN HISTORIA  PLYTA KATOWICE NR 226fot. materiały prasowe

Okazuje się, że niepotrzebnie zjadał ją stres. Spotkanie poszło jak z płatka. Latem 1963 roku Adam Gierek podjechał po swoją przyszłą żonę samochodem. Sukienkę ślubną uszyła sobie sama.

Ariadna w różowej sukni (długi rękaw z mankietem, kołnierzyk sportowy, dół poszerzany, talia wiązana paskiem, zamek z boku). Czarny kok kontrastuje z różem. "Piękna suknia, śliczna panna młoda" - słyszy. Jest dumna - czytamy w książce Dariusza Kortko i Judyty Watoły "Czerwona księżniczka".
prof. Ariadna Gierek-Łapińska prof. Ariadna Gierek-Łapińska fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Samotność

Gdy stała się synową Edwarda Gierka, jej życie dalekie było od różowej bajki, którą ludzie powtarzali sobie z ust do ust. Pobudka o 5 rano, gotowanie, sprzątanie, zakupy, praca, praca i jeszcze raz praca, sen. Raz na tydzień niedzielny obiad u teściów. W wakacje wyjazd do leśniczówki. Pochłaniała ją kariera. Mąż często wyjeżdżał, miała tylko ją, jednak praca nie potrafiła jej zastąpić bliskości drugiego człowieka.

Nie znosiła samotności. Bała się - mówi Dariuszowi Kortko i Judycie Watole Izabela Ulbrich, przyjaciółka i asystentka Gierkowej.

Ulbrich i Gierkowa bardzo się zaprzyjaźniły. Powierniczka i zarazem współpracownica często nocowała u niej i wysłuchiwała jej zwierzeń oraz żali na szorstkiego i oschłego męża.

Była smutna. Mnie to dziwiło, bo miała wszystko. Teść rządził krajem, jej pozycja był niezachwiana, lekarze w klinice byli jej oddani, pacjenci skoczyliby za nią w ogień. (...) Była na szczycie. Ale nie czuła się kochana, przez to cierpiała. "Wiesz, on [Adam Gierek - przyp. red.] mnie publicznie nigdy nie przytulił" - opowiada Ulbrich w książce "Czerwona księżniczka".

Zdrada

W małżeństwie Ariadny działo się coraz gorzej. Adam był rzadkim gościem w domu. Ona potrzebowała natomiast zainteresowania i ciepła. On też. Zaczęło się plotkować, że oboje wsparcie znaleźli nie w swoich ramionach.

O tym, że Adam jest związany z inną kobietą, dowiedziałam się przez przypadek - czytamy zwierzenia Ariadny w "Czerwonej księżniczce". -  Do mojego gabinetu wpada Maciej Szczepański, był szef Radiokomitetu.
Dusia! - krzyczy od progu. - Gratuluję! Ale ty mów, jak się czujesz? (...) Nie udawaj, wszyscy już wiedzą, że Adam będzie ojcem! - Zrobiło mi się słabo.
Adam być może będzie ojcem, ale to nie ja jestem matką - odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby.

Gierek nie dostał się już do domu po powrocie z placówki w Dreźnie. Zaraz po rozmowie ze Szczepańskim Ariadna rozstała się z mężem przez telefon i wymieniła zamki. Znajomi szefowej kliniki plotkowali jednak, że to ona nie dochowała wierności mężowi w czasie jego wyjazdu do NRD.

Ariadna pod nieobecność męża związała się z Kazikiem, kolegą z liceum. Planowali ślub, Kazik był gotów rzucić swoją rodzinę, w końcu zrezygnował - mówi Dariuszowi Kortko i Judycie Watole prof. Szaflik, kolega z kliniki.

Jednak to nie jedyny romans Ariadny, o którym wszyscy plotkowali. Prawdziwy skandal towarzyski miał wybuchnąć niedługo potem.

Namiętność, strzelanina i okulistyka

Gdy ten romans wyszedł na jaw, na Śląsku nie mówiło się o niczym innym. Gierkowa miała kochanka. Miał z nią zamieszkać, całkowicie okręcić sobie wielką panią doktor wokół palca. Podobno on też oszalał na jej punkcie. Historia faktycznie przypominała fabułę rasowego harlequina, szczególnie gdy okazało się, że wybrankiem Gierkowej jest prawnik, mąż Wandy Romaniuk, okulistki z jej kliniki.

To nie moja wina, tylko jego - czytamy słowa Ariadny Gierek-Łapińskiej w "Czerwonej księżniczce". - Biegał za mną jak pies, nie dawał spokoju. Ale jak przeskoczył płot mojego domu, pozwoliłam mu u mnie zostać. Co miałam robić? Zresztą to nie był poważny związek. Mieszkał u mnie tylko trzy miesiące. To mężczyzna, który obie nas skrzywdził.

Jeśli wierzyć plotkom, romans był bardzo gorący, nie brakowało w nim emocji, których nie było w jej małżeństwie z Adamem Gierkiem. Mąż Romaniuk był zapatrzony w swoją kochankę i szaleńczo o nią zazdrosny. Efektem jednego takiego wybuchu była strzelanina. Ariadna ucierpiała.

Kula drasnęła skórę pani profesor, mój kolega zakładał jej szwy. Po cichu, ona nie chciała tego nagłaśniać. Nie złożyła skargi na policję - mówi jeden z lekarzy, znajomy Gierkowej, w rozmowie z autorami "Czerwonej księżniczki".

Prof. Wanda RomaniukMateriały Śląskiego Uniwersytetu Medycznego

Środowisko jednak grzmiało, że największą pokrzywdzoną jest prof. Romaniuk. Podobno wyrzuty sumienia gryzły Gierkową przez długi czas, utrzymywała, że miała dzielić się dyżurami z Romaniuk, gdy ta po rozwodzie została sama z dzieckiem.

Było mi jej żal - mówiła w Dariuszowi Kortko i Judycie Watole Gierek-Łapińska. - Spółdzielnia wypłacała lekarzom 26 proc. wypracowanych zysków. Podzieliłam się z nią dyżurami. Miałyśmy po 13 proc.

Gdy wypowiedź tę przeczytała sama Romaniuk, nie kryła zaskoczenia.

Nigdy nie pracowałam w żadnej spółdzielni - czytamy w książce "Czerwona księżniczka".

15.05.2012 KATOWICE TEATR SLASKI , PROF EDWARD WYLEGALA PODCZAS PREZENTACJI KSIAZKI JUDYTY WATOLY I DARKA KORTKI O PROF. ARIADNIE GIEREK . FOT. GRZEGORZ CELEJEWSKI /  AGENCJA GAZETA    SLOWA KLUCZOWE: OKULISTKA CZERWONA KSIEZNICZKAFot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Gierkowa odebrała Romaniuk nie tylko mężczyznę. Przez wiele lat obie panie rywalizowały o nimb okulistycznej sławy. Na polu zawodowym wygrywała ciągle Gierkowa. Choć sama utrzymywała, że romans z mężem Romaniuk to był jedynie flirt, niektórzy mogą dopatrzeć się w tym czegoś więcej. Skoro ta znajomość była tylko powierzchowna, to czemu dała szansę akurat mężowi drugiej wielkiej osobowości okulistyki?

Po latach można jednak mówić, że prof. Wanda Romaniuk miała satysfakcję. Gdy prasa ujawniła problemy alkoholowe Gierkowej oraz skandale finansowe, "zerwona Księżniczka" straciła swoje najukochańsze dziecko - Klinikę Okulistyczną Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Rozpisano konkurs. Na stanowisku kierownika ostatecznie zastąpiła ją... Wanda Romaniuk.

Prof. Ariadna Gierek-Łapińska Prof. Ariadna Gierek-Łapińska Fot. Marek Straszewski

Tadeusz

Ariadna chodziła do katowickiego liceum im. Wilhelma Piecka. W jej szkole były dwie klasy: męska i żeńska. Uczniowie spotykali się na przerwach, gdy wszyscy razem stali w kolejce po tran. W jednej ławce z Adamem Gierkiem siedział szkolny playboy - Tadeusz Łapiński.

W ostatnich klasach prawie się nie uczyłem - wspomina Łapiński w "Czerwonej księżniczce". - Dziewczyny mnie rozpieszczały, przynosiły kanapki, podsuwały zadania domowe, mogłem sobie odpisywać do woli.

Jego interesował tylko sport. W dziewczynach przebierał, marzył o karierze lotnika. Na Ariadnę nie zwracał uwagi.

W liceum nosiła gruby warkocz. Interesująca, ale w szkole był ładniejsze.

16.02.2013 , Katowice , Teatr Slaski , Goscie na prapremierze spektaklu "  Kazimierz Kutz - Piata strona swiata wedlug rezyseri Roberta Talarczyka .  Fot . Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta   SLOWA KLUCZOWE: piata strona swiata widzowie teatr slaskiFot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Przez dwa lata od matury widywali się sporadycznie na prywatkach, jako koledzy. Potem jednak coś zaiskrzyło, oboje jednak mieli inne oczekiwania. Spacery, trzymanie się za ręce, kino - to Tadeuszowi nie wystarczało.

Młody byłem, hormony buzowały - mówił.

Młodzieńczy romans z Ariadną rozwijał się nie tak szybko, jak na to liczył Tadeusz. Dziewczyna na niewiele mu pozwalała. Nieśmiałe pocałunki? To było za mało dla Łapińskiego. Tym bardziej, że była w nim szaleńczo zakochana inna dziewczyna, Ula, gotowa dla niego zrobić wszystko. W tygodniu jest z nią, a weekendy spędza z Ariadną. Decydującą próbą był Sylwester 1958/59. Tańce i alkohol rozluźniają Tadeusza. Udało mu się zdobyć klucz od mieszkania kolegi, postawił Ariadnie ultimatum, czekał tam na nią, ona jednak nie przyszła.

Z Dudunią nie wyszło, zwróciłem się do Uli. (...) - czytamy wspomnienia Łapińskiego w "Czerwonej księżniczce". - Zrobiliśmy to w mieszkaniu kolegi. (...) Po pierwszym razie zaszła w ciążę. Ja miałem 21 lat, ona 17 (...). Rodzice nie byli zadowoleni, ale zgodzili się na nasz ślub. W sądzie musiałem przejąć opiekę na żoną. Nie miała jeszcze 18 lat, gdy na świat przyszła nasza córka.

15.05.2012 KATOWICE TEATR SLASKI , ANDRZEJ SOSNIERZ PODCZAS PREZENTACJI KSIAZKI JUDYTY WATOLY I DARKA KORTKI O PROF. ARIADNIE GIEREK . FOT. GRZEGORZ CELEJEWSKI /  AGENCJA GAZETA    SLOWA KLUCZOWE: OKULISTKA CZERWONA KSIEZNICZKAFot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Przez lata nie myśleli o sobie, jednak choroba żony Łapińskiego na powrót skrzyżowała jego drogi z Ariadną. Wiosną 1983 roku wyleczyła Urszulę. Na prośbę żony Tadeusz kupił kwiaty i poszedł podziękować Gierkowej.

Pięknie wyglądała - wspomina Łapiński. - Była rozczarowana małżeństwem, potrzebowała opieki mężczyzny. "Przyjdź do mnie do domu" - zaproponowała.

Obojgu nie układało się w ich związkach. Ariadna zwierzyła się, że Adam ją zdradził, Tadeusz ciągłe kłócił się z Urszulą.

Tadeusz, a może byśmy znów spróbowali? Wiesz, ja nie potrafię być sama.

Niebawem Tadeusz znów pokłócił się z żoną. Spakował walizki i wprowadził się do domu dawnej dziewczyny.

Ariadna Gierek-Łapińskafot. Marek Straszewski

Pierwszego dnia wiosny 1968 roku Ariadna i Tadeusz w urzędzie stanu cywilnego wzięli długo oczekiwany ślub. Znana okulistka nie mogła się go doczekać, miała dość życia w konkubinacie. Gdy Łapiński w końcu dostał rozwód, niemalże od razu stanęli na ślubnym kobiercu. Ariana postarała się nawet o lewe zaświadczenie o ciąży, żeby ominąć długą kolejkę oczekujących na ślub. W chwili, gdy powiedziała "tak", miała 48 lat.

To ideał mężczyzny. Jestem w nim zakochana i on we mnie też. To wyjątkowe w przypadku osób w moim wieku. Jest szarmancki i opiekuńczy. Nie żałuje mi ciepłych słów. Ma świetny gust.

Są ze sobą do dziś. Nie złamały ich problemy z alkoholem, oskarżenia o korupcję, utrata kliniki. Zgodnie z przysięgą - razem na dobre i na złe. Są szczęśliwi.

Mamy podobne spojrzenie na życie. To mój najlepszy przyjaciel - mówi Gierek-Łapińska.
Więcej o:
Komentarze (9)
Największa skandalistka PRL? Poślubiła wykładowcę, romansowała z mężem rywalki i udawała ciążę
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • przystojniaczek

    Oceniono 94 razy 84

    Babka była genialną okulistką ,szkoda ze alkohol ją zniszczył.Mój dziadek sie u niej leczyl i mu pomogła (a nikt wcześniej nie potrafił ),szanowal ją nawet po jej pijackich wpadkach wiec i ja mam do kobiety szacun.Tyle w temacie.

  • gj61

    Oceniono 27 razy 25

    Czy ktoś na Czerskiej czyta te teksty przed publikacją?
    Pierwszego dnia wiosny 1968 roku Pani Prof. Ariadna Gierek NIE MIAŁA 48 LAT, a i na świecie działy się inne ważniejsze rzeczy. Pozdrawiam i zapraszam do szkoły, gimbusy.

  • browaryr

    Oceniono 19 razy 5

    troche bardzo nawet.

  • radogost

    Oceniono 18 razy 4

    .... "Wiesz, on [Adam Gierek - przyp. red.] mnie publicznie nigdy nie przytulił"....

    Tak! A Danka żaliła się w w swojej książce że Lech Wałęsa nie dał jej nigdy kwiatów. Te baby są okropne!!!

  • Dariusz Brola

    Oceniono 2 razy 2

    Czytajcie to co napiszecie przed opublikowaniem. Po raz kolejny mnóstwo literówek w tekście:1968 zamiast 1986, Ariana zamiast Ariadna itp. itd. Jak nie stać Was na zatrudnienie korektora to czytajcie między sobą teksty i wyłapujcie takie głupie błędy. Treść ciekawa, ale jakość mocno niechlujna.

  • emigrant38

    Oceniono 2 razy 2

    Poprawcie literówki, bo to wstyd takie niechlujstwo.

  • Gość: precyzja

    0

    Coś daty nieco poplątaliście (1983 i 1968)

  • browaryr

    Oceniono 34 razy -6

    poszla baba troche w tango..

  • rypalski

    Oceniono 24 razy -8

    typowa dziolcha slaska ... zadna pieknosc ... przecietna. W mojej mlodosci widzialem wiele ladniejszych slazaczek. Pusta i okrutna baba ... nawet na starosc lubiala futra .... gdyby miala choc odrobine serca i wyobrazni nigdy by futra nie zalozyla. Zreszta to mnie nie dziwi ... wsrod lekarzy rzadko mozna znalezc inteligenta ... oni nie maja czasu na czytanie. Moze zamiast Czerwona Ksiezniczka ... ksiazka powinna nosic tytul
    ... "Czerwony Kopciuszek" ....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX