Po swojej rezydencji jeździł wózkiem golfowym. W ogrodzie postawił replikę piramidy. Pomysł na biznes wpadł mu... na balkonie. Gudzowaty prywatnie

Zaczynał biznes mając w kieszeni tylko 100 dolarów. W Jerozolimie zbudował pomnik za ponad 4 miliony dolarów, a w jego ogrodzie stoi replika piramidy w Gizie. Jaki naprawdę był zmarły miliarder? Zobacz galerię i dowiedz się więcej o życiu i pasjach Aleksandra Gudzowatego.
Aleksander Gudzowaty Aleksander Gudzowaty fot. Sławomir Kamiński AG

Bogacz

Był jednym z najbogatszych Polaków. Pięć lat temu jego majątek szacowano na prawie 4 miliardy złotych.

Historia jego kariery stała się wręcz legendarna. Majątek zbił w latach 90. Zaczynał mając w kieszeni tylko 100 dolarów. Kupował gaz z Rosji i wymieniał go za żywność. Pomysł na własny biznes przyszedł mu, gdy... stał na balkonie.

Ale, jak twierdził, pieniądze szczęścia nie dają.

Pieniądze dają wygodę, natomiast ja jeszcze pełnego szczęścia z całą pewnością nie osiągnąłem. To wciąż przede mną - powiedział w swoim ostatnim wywiadzie dla "Newsweeka" przeprowadzonym prawie dwa lata temu.

Swój pierwszy zarobiony milion dolarów przeznaczył w 1997 roku na fundację "Crescendum est Polonia" (Rozwijaj się, Polsko), która wspiera dla wybitnie zdolnych ludzi.

Aleksander Gudzowaty Aleksander Gudzowaty AG

Skromne początki

Bogatym człowiekiem jestem przez przypadek. Szczęśliwy przypadek. Przez większość życia żyłem poniżej średniego poziomu i nie przyzwyczaiłem się do wydawania pieniędzy. Nie mam samolotu, jachtu, wydaję na rzeczy, które sprawiają mi przyjemność duchową - opowiadał w "Newsweeku".

Jak wspominał w wywiadzie w "Vivie" sprzed dwóch, lat żył naprawdę skromnie.

Jak chciałem dziecku kupić zabawkę za granicą, przeliczałem skrzętnie złotówki. Nasze pierwsze mieszkanie miało 18 metrów. Miałem 50 lat, gdy mnie z Kolmexu wyrzucono. (...) Przez tyle lat nie miałem grosza. W młodości starczało mi na tramwaj i kino Wolność za pięć złotych. Ale wspominam te czasy z sentymentem. Prowadziłem kino-kabaret, chciałem kręcić filmy, łódzkie wiadomości dnia robiliśmy. Młodość, dziewczyny, Spatif - w sumie dziadowski, ale wspaniały. Myśmy nie wiedzieli, co to znaczy mieć pieniądze - mówił Gudzowaty.
Aleksander Gudzowaty Aleksander Gudzowaty Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Nie był hedonistą

Mimo ogromnego majątku, jak sam twierdzi w wywiadzie dla "Vivy", był idealistą, a nie hedonistą.

Garnitury szyłem na miarę, bo byłem za gruby na kupowanie gotowych. A na rezydencję też starczyło - powiedział skromnie.

Wolał wieś od wielkomiejskiego życia.

Mieszkam na wsi, więc jestem szczęśliwy, bo nie znoszę miasta. Pieniądze mam, ale nie szastam nimi, staram się żyć w sposób opanowany - mówił z kolei w "Newsweeku".

Aleksander Guzowaty, domy bogaczy fot.Tomasz Wierzejski&Chris Niedenthal/FOTONOVA

Aleksander Gudzowaty Aleksander Gudzowaty AG

Ekscentryk

Zdecydowanie był jedną z najbarwniejszych postaci polskiego biznesu. W ogrodzie jego posiadłości stoi wierna replika piramidy w Gizie, w skali 1:25. Zużyto na nią 50 ton granitu.

Aleksander Guzowaty Aleksander Guzowaty fot.Tomasz Wierzejski&Chris Niedenthal/FOTONOVA

Rezydencja

A jego rezydencja z pewnością robi wrażenie swoim przepychem. Postawił ją w Wólce w Puszczy Kampinowskiej. Kosztowała ponad 30 milionów dolarów. Po posiadłości poruszał się wózkiem golfowym.

Aleksander GudzowatyViva!, nr. 4, 17 lutego

Wszystko jest zautomatyzowane - brama sama się otwiera, pachołki broniące dostępu obcym samochodom chowają się w ziemię. Po kilkuhektarowym ogrodzie spacerują pawie i bażanty. Dom wewnątrz przypomina muzeum z obrazami, lustrami, meblami z XVII i XVIII wieku. Wchodzę do ogromnego salonu, wysokiego na 10 metrów - napisała Krystyna Pytlakowska, która zrobiła z miliarderem wywiad dla "Vivy".

Aleksander GudzowatyViva!, nr. 4, 17 lutego

Aleksander Guzowaty, domy bogaczy fot.Tomasz Wierzejski&Chris Niedenthal/FOTONOVA

Aleksander Gudzowaty z żoną oraz Jerzym Urbanem na spektaklu baletowym w 2002 roku. Kilka lat później Jerzy Urban ironicznie komentował kontakty Gudzowatego z SLD. Opowiadał, że kongres Sojuszu przerwał obrady, gdy przyjechał Gudzowaty. - Przyjęły go burzliwe oklaski. (...) Jakby papież przybył na kongres partii chrześcijańskiej - stwierdził Aleksander Gudzowaty z żoną oraz Jerzym Urbanem na spektaklu baletowym w 2002 roku. Kilka lat później Jerzy Urban ironicznie komentował kontakty Gudzowatego z SLD. Opowiadał, że kongres Sojuszu przerwał obrady, gdy przyjechał Gudzowaty. - Przyjęły go burzliwe oklaski. (...) Jakby papież przybył na kongres partii chrześcijańskiej - stwierdził Fot. Sergiusz Pęczek / AG

Nie lubił bywać

Był także właścicielem jednej z najlepszych stajni w Europie, a do Warszawy jeździł odrestaurowanym Bentleyem z 54 roku. Mimo to nie lubił pokazywać się na salonach.

Nigdy się nie przyjaźniłem. Nigdy nie chodziłem na żadne gale biznesu, tylko do Teatru Wielkiego czasem. Biznesmeni mnie nie lubią przez czarny PR, jaki wokół mnie robiono. Jakiś czas byłem w Radzie Biznesu, ale krótko. To nie mój świat. Mówią o mnie, że jestem "dziki" - opowiadał w "Vivie".

29.09.2008 WARSZAWA ZAMEK KROLEWSKI 25 ROCZNICA PRZYZNANIA  LECHOWI WALESIE POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA 65 ROCZNICA URODZIN LECHA WALESY BYLY PREZYDENT N/Z ALEKSANDER GUDZOWATY LECH WALESA DANUTA WALESA WALESOWA  FOT. SLAWOMIR KAMINSKI / AGENCJA GAZETAFot. Sławomir Kamiński / AG

Aleksander Gudzowaty z żona Danutą Aleksander Gudzowaty z żona Danutą fot. Jakub Ociepa AG

Sala koncertowa

Zamiast wielkiej gali wolał wybrać koncert z okazji 55-lecia "Piwnicy pod Baranami". Był melomanem. W jego domu nie zabrakło też sali koncertowej z prawdziwego zdarzenia.

Tu odbywają się koncerty i przedstawienia teatralne, jak to bywało przed wiekami. Byli tu wirtuozi muzyki klasycznej. Operetka. I Cyganie, i teatr Buffo. Jestem pasjonatem dawnej architektury i sztuki. Kiedy słucham muzyki, chciałbym się unieść w powietrze. Ale ciało nie pozwala, więc unoszę się we śnie - mówił w "Vivie" o swojej pasji.
Aleksander Gudzowaty z żoną Danutą Aleksander Gudzowaty z żoną Danutą fot. Bartosz Bobkowski AG

Miłość

A jak układały się jego związki z kobietami? Był dwukrotnie żonaty. Ze swoją obecną żoną Danutą Korycką związek zalegalizował dopiero trzy lata temu.

Ja też się ożeniłem, 22 stycznia rok temu. Powiem pani, że z miłością to jest tak: kiedy przechodzą pierwsze emocje, napięcie, kiedy życie się stabilizuje, a ludzie nadal lubią być razem, to jest prawdziwe uczucie. Miłość ma swoje podłoże w duszy, a nie w fizjologii. Żeby odkryć, że jest prawdziwa, potrzeba czasu. Ja 15 lat byłem z Danusią, zanim się pobraliśmy. Ślub był dowodem na miłość - mówił w "Vivie".

Z pierwszą żoną długo przebywał w separacji, aby nie urazić  swojego syna z pierwszego małżeństwa - Tomka.

Zaraz, gdy dostałem rozwód, kupiłem upatrzony wcześniej pierścionek z ładnym brylantem i pojechałem się oświadczyć. Zadzwoniłem, żeby Danusia przyjechała do mnie do biura, i tam jej go wręczyłem. Nie spodziewała się, pewnie już myślała, że nigdy się nie pobierzemy. Tyle lat mieszkaliśmy przecież razem bez ślubu. Ale jest coś w kobietach, że poza miłością chcą mieć papier (śmiech).
Aleksander Gudzowaty Aleksander Gudzowaty AG

Danuta

Gdy poznał Danutę, ta była jeszcze mężatką. Jej małżeństwo był jednak wówczas tylko "papierkiem". Gudzowaty sam poprosił jej męża, aby dał jej rozwód.

Poprosiłem go o zgodę na rozwód i o rękę Danusi. Mówię: "Może to nie wypada, ale proszę pana uczciwie". Między nimi już się wypaliło, więc zgodę wyraził - wspominał.
Dla Danusi związek ze mną był nową sytuacją. Z tłumaczki stała się nagle bardzo bogatą kobietą. Ale muszę przyznać, że stara się być skromna. Podziela moje pasje, nie buntuje się przeciwko nim.
Tomasz Gudzowaty Tomasz Gudzowaty Ag

Synowie

Ma dwóch synów. Tomasza z pierwszego małżeństw i Michała - z drugiego. Tomasz jest znanym i utytułowanym fotografem.

Podoba mi się, że ma własne zdanie, własne życie. Zdobył tyle nagród na świecie. Jest dobry w tym, co robi. Mam powody do dumy, podziwiam go i kocham. Co będzie robił młodszy, Michał, jeszcze nie wiem. Na razie pochłania go Internet i motoryzacja. Ja tego nie rozumiem - powiedział w "Vivie".
Aleksander Guzowaty Aleksander Guzowaty fot.Tomasz Wierzejski&Chris Niedenthal/FOTONOVA

Religia

Był religijny i - jak przyznawał - miał na tym tle swoje "fanaberie".

Zbudowałem piękną kaplicę ekumeniczną z szokującej urody witrażami. Teraz buduję kaplicę dla czasów, które dopiero nadejdą - chwalił się.

Ufundował także 24-metrowy pomnik w Jerozolimie. To konstrukcja z brązu z ogromną kulą na szczycie, projekt kosztowała ponad 4 miliony dolarów i nazywany jest "Pomnikiem Tolerancji".

Postawiłem piękny, olbrzymi monument, który jest już w tej chwili odkrywany jako dar Polaków. Od czterech lat prowadzę też tam konferencję naukową, na której spotykają się wszystkie religie, to jest bogate życie, dające satysfakcję. Mam poczucie, że wydaję pieniądze na prawdziwe życie, na uczenie ludzi tolerancji. Nie mam za dużo czasu na inne sprawy. A te moje pieniądze to naprawdę był szczęśliwy traf - mówił w "Newsweeku".
Aleksander Gudzowaty Aleksander Gudzowaty fot. Andrzej Chećko

Choroba

Chorował od dawna. Cierpiał na na reumatoidalne zapalenie stawów, miał problemy z kręgosłupem, z nogami. Poruszał się o lasce, a w ostatniej fazie choroby na wózku inwalidzkim. Musiał dużo leżeć.

Aleksander Gudzowatyfot. Sławomir Kamiński AG

Słucham z optymizmem tego, co pan mówi, bo te moje bóle są o wiele większe niż ból zęba. Moja choroba siedzi we mnie już 50 lat. Jest niezwykle dokuczliwa i bardzo bolesna. Do bólu można się też jednak przyzwyczaić. Nie polubić go, ale się do niego przyzwyczaić. Zrobiłem to, nie miałem innego wyjścia - opowiadał o swojej chorobie w "Newsweeku".

Nawet wielkie pieniądze nie mogły oszczędzić mu cierpień.

Nie ma innych leków przeciwbólowych dla bogatych i dla biednych. Proszę mi wierzyć, kluczem nie jest portfel, ale głowa. Ciało musi być podporządkowane głowie. Głowa musi traktować ciało z życzliwością, dbać o jego potrzeby.
Aleksander Guzowaty Aleksander Guzowaty fot.Tomasz Wierzejski&Chris Niedenthal/FOTONOVA

Wegeterianin

Przez wiele lat był wegetarianinem, ale musiał z tego zrezygnować.

Moje zdrowie doszło do takiego punktu, że lekarze zmusili mnie do jedzenia mięsa. Staram się wrócić do mojej normy. Jestem zaprzyjaźniony ze zwierzętami, mam ich wiele, różnych gatunków, rozumiemy się, bo to jest przykład społeczeństwa niezantagonizowanego. Przyjaciół zaś się nie jada - mówił w wywiadzie dla "Newsweeka".
Aleksander Gudzowaty Aleksander Gudzowaty Fot. Sławomir Kamiński / AG

Pamięć

Spytany przez Szymona Hołownię o to, jak chciałby być zapamiętany, powiedział:

Wystarczy, że pan pomyśli o mnie ciepło, że ten człowiek coś zrobił, czegoś chciał, o coś walczył. To może niezbyt dobra odpowiedź jak na Polskę.
Więcej o:
Komentarze (6)
Po swojej rezydencji jeździł wózkiem golfowym. W ogrodzie postawił replikę piramidy. Pomysł na biznes wpadł mu... na balkonie. Gudzowaty prywatnie
Zaloguj się
  • nkwd

    Oceniono 30 razy 20

    A teraz już go nie interesuje kasa,posiadłość ani wyścig szczurów.
    Bogaty czy biedny,tyłek jednakowo na koniec zostanie oklepany.

  • aldonathebest

    Oceniono 9 razy 5

    Bardzo pozytywna osobowosc. Szkoda takiego czlowieka.

  • forfiter_jr

    Oceniono 6 razy 4

    Czasy schyłku komuny miały jeden niewątpliwy walor - ponieważ w tym kraju nie było niczego, nie wysilając się specjalnie z pomysłem na biznes można było zarobić na nim miliony w twardej walucie.

  • wilczyca4

    Oceniono 7 razy 3

    Przez lata wspierał schronisko dla koni "Przystań Ocalenie". Cudowny człowiek, który umiał robić dobre rzeczy z kasą która zarobił.

  • meg77

    Oceniono 8 razy 2

    No cóż, a ja go znalam - slużbowo - i sorry, ale prócz tego, ze faktycznie miał krećka na punkcie zwierząt, co trzeba mu przyznać na plus, to byl to bardzo przykry w obejściu oraz pełen buty i hipokryzji człowiek

  • browaryr

    Oceniono 15 razy -3

    mial szmal-a i tak jedyna sprawiedliwa przyszla-nie do kupienia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX