Prawdziwa rewolucja? Magda Gessler: Pierwszy raz to ja ugotowałam dla właścicieli

Magda Gessler tym razem bawiła się w 'Kuchennych rewolucjach' nie tylko w panią psycholog, ale i w czarodziejkę. Pomagała właścicielom Zajazdu Pod Kłobukiem w Małdytach przywołać do lokalu dobrego ducha. Jak się udało?
Kuchenne rewolucje. Kuchenne rewolucje. TVN/ X-news

Problem

Tym razem Magda Gessler w "Kuchennych rewolucjach" zawitała do Małdyt w województwie warmińsko-mazurskim do Zajazdu Pod Kłobukiem. Nazwa lokalu nawiązuje do bajki - w wierzeniach słowiańskich kłobuk to demon opiekujący się dobytkiem i ogniskiem domowym. Mimo zaangażowania właścicieli, bardzo eleganckiego wnętrza i interesującego pamiętającego historię budynku, w restauracji brakuje klientów. Gessler przyjrzała się tej sprawie z bliska. Czyżby kłobuk opuścił to miejsce?

Restauratorka jak na profesjonalistkę przystało, zaczęła od degustacji dań. I tu zaskoczenie - były całkiem niezłe, a właściciele chętnie czerpali z lokalnej tradycji kulinarnej. Zaserwowano jej fraszynki z mięsem. Za tą tajemniczą nazwą kryły się kluchy ziemniaczane z nadzieniem mięsnym. Gessler nie mogła się nadziwić:

Mąka, ziemniak, kisiel przysmażony, nie da się ukryć, że to absolutnie lokalne danie - chwaliła.

Ale jej podniebienie rozpłynęło się dopiero na skórkach.

Skórki od ziemniaków, strasznie mi się to podoba. Zarąbiste - podsumowała krótko.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

Gessler raczyła też podniebienie plackiem po węgiersku. Niestety dobrą passę przerwał nieestetyczny gulasz "wypływający" z bułki.

Się wy***ło z chlebeczka. Jeszcze i jeszcze - Gessler nie miała litości nad gulaszem i wydobyła całą zawartość nadzienia z bułki.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

Po skosztowaniu dań, Gessler miała już pewną wizję problemu.

Wszystkie dania mączne są wspaniałe. Z drugimi daniami z mięsami mają problem i to duży - zawyrokowała.

W tym odcinku nie zabrakło psychologicznych rozmów z uczestnikami. Lokal prowadzi małżeństwo: Grzegorz i Danusia. Jednak wszystko jest na głowie Danusi, która jest szefową kuchni.

Żona gotuje, ja wspieram - tłumaczył się właściciel.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

Lokal prosperował dobrze, dopóki Danusia nie urodziła dwójki dzieci. Wtedy nie dała rady sprostać obowiązkom zarówno matki, jak i właścicielki i restauracja podupadła. Gessler od razu odkryła, w czym problem.

Winisz siebie za niepowodzenie tej restauracji? - pytała Gessler.

A gdy właścicielka potwierdziła, Gessler znów pełniła rolę psycholog.

Jesteś za dobra, nie potrafisz wymagać, chcesz wszystkiemu podołać sama. Mąż jest pozytywny, nie ma poczucia winy, przy tobie jest mu dużo lepiej - oceniła.

Kreatorka smaku oceniła też kuchnię, a tu znów zaskoczenie.

Jedna z najczystszych kuchni, jakie widziałam, ale życia nie ma.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

Gessler wprowadziła więc życie i zażądała, by zrobić dla niej domowy makaron z prawdziwkami. Danie niby proste, ale Danusia zrobiła wielkie oczy. Właścicielka zakasała jednak rękawy i wzięła się do pracy, wyraźnie jednak brakowało jej natchnienia. Do kuchni wkroczyła wtedy Gessler.

Robimy od początku - zarządziła.

Gessler tak się rozkręciła, że sama zrobiła całe danie, wydobyła z niego zapach i dodała czosnek, a na koniec poczęstowała właścicieli. Gessler była dumna ze swego dzieła.

Bardzo mi miło, że ja wreszcie ugotowałam dla właścicieli obiad - cieszyła się.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

Na Gessler czekała jednak niespodzianka. Zarządziła, by właściciel odnalazł dla niej najpyszniejsze produkty dziedzictwa tego regionu. Grzegorz wywiązał się z zadania nadzwyczaj dobrze. Już następnego dnia na restauratorkę czekała deska z prawdziwymi smakołykami: słonina, baleron czy domowy wędzony kozi ser. Gessler była w niebie.

Pamiętacie takie balerony? Takich rzeczy już się nie jada - niemal piała z zachwytu nad okazałą sztuką smakołyku.
Kuchenne rewolucje. Kuchenne rewolucje. X-news

Złote rady Magdy Gessler

Bajkowy patron restauracji - kłobuk - stał się inspiracją dla samej Gessler. Postanowiła wykorzystać jego tajemną moc do... dekoracji wnętrz. Od teraz zamiast bieli na ścianach mają dominować kolory.

Zadzieje się tyle kolorów, tak jakby dzieci pokolorowały - dzieliła się swoim pomysłem.

Do karty dań zajazdu zawitają nowe potrawy czerpiące z dobrodziejstw regionu. Daniem popisowym ma się stać dzik.

Powstanie ambasada smaku tych ziem. Będzie pachnieć kiełbasą,  miodem, świeżo upieczonym chlebem - roztaczała wizję, a nam ciekła ślinka.

 

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

 

Wraz z nowym kolorem ścian, również we właścicielkę wstąpił nowy duch.

Jestem szczęśliwa, dlatego, że duch w kuchni jest cudowny. Czuję, że wrócił - mówiła ze łzami w oczach.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

Ale to nie koniec bajkowego nastroju. Gessler przeszła samą siebie i wróciła do prawdziwych korzeni. Namówiła właścicieli, by... przywołali bajkowego ducha - kłobuka. Scena przypominała prawdziwe przywoływanie duchów połączone z tańcem wywołującym deszcz.

Chcę, żebyście myśleli, że kłobuk powrócił. Uwierzcie w to, weźcie się za ręce i wprowadźcie go do dziupli. Trzeba go codziennie karmić - pouczała Gessler.

Właściciele lokalu posłusznie wykonywali jej polecenia. Mimo nieco abstrakcyjnego wydźwięku, właściciele podeszli do tego zupełnie poważnie.

Można się pośmiać, ale my będziemy podchodzić do tego jak do historii romantycznej - tłumaczyła Danusia.

 

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

 

Czary zostały odczynione, można więc było zabrać się do pracy. W karcie dań znajdzie się dzik, schab i lin. Gessler pouczała jak przyrządzić wymagającego dzika.

Szpikuje się go, bo mięso jest dosyć suche i słonina nadaje mu soczystości.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

Lin zaś zostanie podany z aromantycznym sosem z kurek. Na poczęstunek do zachęcenia gości do przyjścia do restauracji podano jednak słodkości - aromatyczną domową szarlotkę według przepisu Gessler. W kuchni tymczasem trwały przygotowania zupy z dyni z dodatkiem łagodnego sera. Do popicia zaś prawdziwy rarytas, warmińsko mazurski kwas chlebowy.

Zdrowe, cudowne na trawienie - chwaliła Gessler.

Kuchenne rewolucjeTVN/ X-news

W zajeździe wprowadzono zmiany. Dotychczas panował surowy duch, teraz jest bardzo kolorowo. A na ścianach zagościła tapeta w kolorowe pasy.Nowy kolor ścian przypadł do gustu Grzegorzowi.

Nie mieliśmy odwagi, trzeba było kogoś kreatywnego - chwalił.
Chyba szalonego - skomentowała Gessler.

Gessler wczuła się w bajkowy klimat. Do sali wjechała olbrzymia dynia, a w niej podano zupę z dyni. To pieczeń z dzika zdobyła jednak gości.

Wyborowe i najlepsze danie - zachwalał jeden z nich.

Lin zaś rozpływał się w ustach. Na koniec właściciel zapewnił, że się zmieni i będzie bardziej doceniał żonę. Istna bajka. Czy może stać się prawdą?

Screen z Klobuk.plScreen z Klobuk.pl

Kuchenne rewolucje. Kuchenne rewolucje. TVN/ X-news

Krajobraz po rewolucji

Kiedy Gessler ponownie odwiedziła lokal, była pełna dobrych myśli.

Mam nadzieję, że mąż dojrzał, żeby być panem domu - rozmarzyła się.

Po przekroczeniu progu, okazało się, że lokal ma wielu klientów, i to równie barwnych. Na pierwszy ogień poszła pieczeń z dzika.

Jest absolutnie identyczna, sos idealny, kwaśny - oceniła Gessler.

Lin również się obronił.

Lin jest ledwo tknięty ogniem, wilgotny, chrupiący - zachwalała.

Screen z Klobuk.plScreen z Klobuk.pl

Czy może być tak dobrze?  Idealna kuchnia Danusi, jednak nie spodobała się Gessler.

Nie wiem, czy chcę z wami siedzieć przy jednym stole - oznajmiła.

Najwyraźniej nie w smak jej było, że uczeń przerósł mistrza.

Żeby ktoś tak wszedł w Magdę Gessler od środka i wszedł w  jej poczucie smaku? Jest to tak dobre - nie mogła się nadziwić.

Zdaje nam się, że szefowa kuchni z powodzeniem mogłaby startować w którymś z kulinarnych show.

Pierwszy raz usłyszałam, że umiem gotować - wyznała.
Ty nie umiesz, ty masz talent, kobieto - dopingowała ją Gessler.

Screen z Klobuk.plScreen z Klobuk.pl

Ta rewolucja wyszła wyjątkowo udanie, a i nam pociekła ślinka na myśl o daniach serwowanych w zajeździe. Zajrzeliśmy na stronę lokalu, który już chwali się odmienionym bajkowym wizerunkiem. W karcie dań można znaleźć propozycje Magdy Gessler i to w przystępnym cenach.

Screen z Klobuk.plScreen z Klobuk.pl

Jedyna wada - strona lokalu wyjątkowo długo się ładuje - na pojawienie się zdjęć trzeba czekać prawie minutę. Kto w dzisiejszym świecie ma na to czas? Mamy jednak nadzieję, że na dania w lokalu nie trzeba długo czekać. Może warto czasem na moment przystanąć i zatopić się w bajkowych smakach dań podawanych w Zajeździe Pod Kłobukiem w Małdytach?

Więcej o: