Michel Moran podbił serca Polaków jako juror 'MasterChef': Proszą mnie, żebym powiedział 'oddaj fartucha'

Kim jest ten 'Francuz obok Gessler'?
Jury MasterChef w składzie: Anna Starmach, Michel Moran, Magda Gessler Jury MasterChef w składzie: Anna Starmach, Michel Moran, Magda Gessler Fot. TVN

MasterChef

Jeszcze kilka miesięcy temu jego nazwisko było znane jedynie w kręgach znawców gastronomii, jednak dziś, ten sympatyczny i skromny Francuz, szef kuchni w cenionej warszawskiej restauracji Bistro de Paris, stał się ulubieńcem nie tylko miłośników wyśmienitej kuchni. Michel Moran, dawniej anonimowy kucharz, a dziś medialna gwiazda - wszystko za sprawą programu MasterChef, którego jest jurorem.

MasterChef bardzo zmienił moje życie. Z jednej strony teraz jest mi miło bardzo i przyjemnie, bo ludzie mnie zaczepiają, pozdrawiają. Ale z drugiej strony teraz mam mało czasu dla siebie. Ciężko mi było wszystko pogodzić, moje wszystkie obowiązki w restauracji i w programie - powiedział w rozmowie z Plotek.pl Michel Moran.

Trzeba wiedzieć, że Michel do swoich obowiązków podchodzi bardzo poważnie, szczególnie do tych szefa kuchni. Restauracja Bistro de Paris to jego oczko w głowie. Moran nie kryje się w kuchni, chodzi po swojej restauracji, rozmawia z gośćmi, zbiera ich uwagi, ale nie tylko:

Mamy tu taką zasadę, że albo ja, albo mój Sous Chef - Bruno - próbujemy dania wychodzące na salę - zdradził w wywiadzie z Fro.blox.pl

Tryb pracy przy MasterChefie uniemożliwia codzienne doglądanie restauracji. Jednak i dla niej program przyniósł pozytywne skutki.

Teraz mamy większy ruch niż wcześniej. Mamy nadal naszych stałych gości, jednak przychodzą także i nowi ludzie - mówi nam słynny Francuz.

MasterChef zmienił też wielkiego szefa kuchni i to dosłownie.

Wiem, że przede wszystkim bardzo zmieniono twój styl. Bo ty wcześniej nie nosiłeś się tak elegancko - pytała się dziennikarka DDTVN Katarzyna Olubińska.
Trochę inaczej się ubierałem, to jest prawda. Ale to dobrze, fajnie. Nie ma takiego wieku, kiedy nie można byłoby czegoś zmienić - odpowiedział Moran.

Tak jak po "Tańcu z gwiazdami" wszyscy Polacy zapałali gorącą miłością do pląsów na parkiecie, tak MasterChef uczynił nas znacznie bardziej świadomym klientami.

Zmiana zaszła też w naszych gościach. Są znacznie bardziej wymagający i uważni, co mi się bardzo podoba. Uważam, że jest to świetne! Jednocześnie nas o zmusza też do cięższej pracy, żeby ich nie rozczarować - powiedział w rozmowie z Plotek.pl Michel Moran.

Takie odpowiedzialne podejście podejście szefa kuchni do swojej klienteli to, jak uczą nas "Kuchenne rewolucje", nadal rzadkość w Polsce. Michel jednak wysokie standardy przeniósł do nas z Zachodu. Jednak za jego podejście odpowiadają nie tylko kwalifikacje, lecz także coś co można by nazwać: powołaniem.

Michel Moran. Michel Moran. X-news

Gdzie on NIE gotował?

Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że Michel gotuje praktycznie od zawsze. Swoje pierwsze kuchenne doświadczenia zbierał już jako mały chłopiec, niekoniecznie z dobrym skutkiem.

To była miłość od dzieciństwa, żeby gotować. Miałem osiem czy dziewięć lat, kiedy chciałem po raz pierwszy coś spróbować gotować czy usmażyć i pamiętam, że wtedy to spaliłem....

Kolejne doświadczenia zbierał już pod okiem profesjonalistów. Jak czytamy na oficjalnej stronie programu MasterChef, Moran od początku wiązał swoją przyszłość z gastronomią. Kształcić się w tym kierunku zaczął w wieku 14 lat.

Wykształcenie zdobywał w paryskiej szkole hotelarstwa Jean Doruant . Natomiast praktyki zawodowe odbywał w pięciogwiazdkowym hotelu Royle Monceau zlokalizowanym w samym sercu Paryża oraz w restauracji  Le Jardin (oznaczonej 2 gwiazdkami Michelin).

Potem było już tylko lepiej. Pracował pod okiem największych mistrzów, w najlepszych restauracjach w całej Europie. Jak czytamy w jego życiorysie na stronie programu, Michel Moran gotował w kuchni jednej z najstarszych paryskich restauracji Auberge du Vert Galant, jak również w szwajcarskim hotelu La Reserve oraz w pięciogwiazdkowym hotelu Beau Rivage w Genewie.

Znakomite dania przyrządzał także w ekskluzywnym klubie Griffings, Erno's Bistro (odznaczonym gwiazdką Michelina) w Niemczech oraz w cenionej restauracji La Lorraine, a potem w luksusowym lokalu Mosconi. Dwie ostatnie znajdują się w Luksemburgu. Do tego kraju Moran ma duży sentyment. Tam bowiem poznał swoją żonę Halinę, Polkę.

Michel Moran. Michel Moran. X-news

Praca w Polsce

Jak podaje TVN to właśnie w Luksemburgu Moran poznał swoją żonę. Od tej pory już razem przemierzali kolejne europejskie kraje. Jednak Halinę cały czas ciągnęło do Polski.

Pracowałem w Paryżu, ale moja obecna żona, z którą byłem już wtedy związany, chciała wracać do Polski. Przyjechaliśmy razem. Szukałem pracy. Na początku nawet francuskie hotele nie chciały mnie zatrudnić. W końcu znalazłem pracę w nowo otwieranym Dworze Oliwskim w Gdańsku - mówi dla Fro.blox.pl

Na początku Moran miał podpisaną umowę jedynie na rok, na taki okres początkowo para była zdecydowana zostać w Polsce.

Powiedziałem dobrze, ale wracamy do Francji, bo jednak na Zachodzie jest lepiej. Miałem umowę na rok, żeby uruchomić tu hotel-restaurację - mówi w DDTVN. - Podróż do Polski była zdecydowanie na rok, ale żeby zostać dłużej, to była już decyzja wspólna. Spodobało się nam.

Jednak 10 lat temu, nawet tak zdolnemu kucharzowi jak Moran, nie było łatwo znaleźć pracy w Polsce, która nie miała jeszcze wówczas rozwiniętej infrastruktury gastronomicznej. Dopiero w stolicy go zatrudniono.

Po roku zrezygnowałem i przeniosłem się do Warszawy. Była jedna restauracja, zainteresowana moim CV, to było Bistro de Paris, już wtedy istniało. Jednak do tej współpracy nie doszło, zacząłem pracę w La Boheme, gdzie spędziłem 2 lata.

Do La Boheme Moran wniósł powiew świeżego powietrza. Swoją ciężką pracą i umiejętnościami zbudował restauracji markę. Jak podaje blogerka FroAsia z Fro.blox.pl, po odejściu Michela lokal zaczął świecić pustkami. Wielbiciele kuchni jurora MasterChefa odnaleźli go w Bistro de Paris, którego jest właścicielem już od 8 lat. Wiedzie mu się dobrze. Czy może jednak być inaczej skoro surowy recenzent "Gazety Wyborczej" Maciej Nowak napisał o nim tak:

Michel Moran gotuje jak anioł (o ile oczywiście anioły, ci bezpłciowi frajerzy, mają jakieś pojęcie o gotowaniu) - napisał w "GW" w dodatku "Co jest grane".
Michel Moran. Michel Moran. X-news

Język

Brak pracy to nie jedyny problem, z którym musiał zmierzyć się Michel Moran po przyjeździe do Polski. Kolejną barierą był język polski, który, jak wszyscy wiemy, nie należy do najłatwiejszych. Jednak czego nie robi się z miłości - języka uczyła go bowiem ukochana żona Halina.

Dużo pytałem, co to znaczy, te billboardy, te napisy, te tabliczki - mówi Michel Moran w rozmowie z Katarzyną Olubińską. - Pytałem, co tu jest napisane, jak to się mówi, żeby zacząć jakoś te pierwsze lekcje i tak jakoś poszło. A potem w pracy.

Jednak mimo 11 lat spędzonych w Polce język Morana pozostawia sporo do życzenia. Słynny kucharz często zalicza różne językowe wpadki...

michel moran michel moran www.demotywatory.pl

Oddaj fartucha!

Po medialnym sukcesie Joanny Krupy i Michela Morana można śmiało wysnuć wniosek, że my, Polacy uwielbiamy, jak ktoś mówi, a właściwie stara się posługiwać polszczyzną. Niewielu obcokrajowców decyduje się na naukę naszej mowy ojczystej, może więc dlatego jakikolwiek wysiłek zagranicznego gościa, przyjmujemy z takim entuzjazmem.

Ja nie wiem no, ale mnie nikt nigdy nie poprawiał! I byłem przekonany, że ja DOSKONALE - naprawdę bez żart! Byłem pewien, że mówię poprawnie! Dopiero teraz dowiedziałem się, że coś jest nie tak - powiedział w rozmowie z Magdą Mołek i Andrzejem Sołtysikiem w DDTVN.

Dzięki jednak tym sympatycznym lapsusom Moran skradł serca tysiąca Polaków. Jego słynny zwrot "ten dań" albo powiedzenie "oddaj fartucha!" (stworzono nawet koszulki z takim nadrukiem) stały się hitami internetu. A co na to sam twórca?

Ja się z tego śmieję, to jest bardzo śmieszne. Nie obrażam się - mówi Katarzynie Olubińskiej w DDTVN. - Sam nawet kupiłem taką koszulkę z napisem "Oddaj fartucha".

Można byłoby podejrzewać, że to TVN wyreżyserował Morana i jego teksty z programu. Jednak specyficzny akcent i błędy to dzieło samego szefa kuchni.

I w restauracji też mówisz ten dań?! - dziwiła Magda Mołek w programie "W roli głównej".
Tak! - odparł Moran z uśmiechem - i nadal tak mówię. Nikt mnie nigdy wcześniej nie poprawiał. O "Oddaj fartucha" dowiedziałem się dopiero po emisji odcinka, a o ten dań, to powiedzieli mi na planie, że to jest nie tak.

Jednak nie tylko rodzaj rzeczownika "danie" stanowi problem dla sympatycznego Michela.

Nadal nie odróżniam "przyszłości" od "przeszłości" - powiedział w DDTVN - to dla mnie jest jak to samo słowo. Mam też problem z "w pół do". Teraz już rozumiem to, ale wolę używać 9.30 czy 10.30.
Michel Moran. Michel Moran. X-news

Opinie

Choć Michel Moran nie może ubiegać się o tytuł złotoustego, to i tak laur zwycięstwa mu się należy: za wizerunek medialny, jaki sobie stworzył. Rzadko kiedy nowa twarz telewizji, kina, internetu budzi tak bezsprzecznie pozytywne opinie. Michel doświadcza ich niejednokrotnie, nawet w życiu codziennym.

Ludzie zaczepiają mnie w sklepie, na ulicy. To wszystko jest bardzo miłe i są to pozytywne komentarze. Nikt nie ma pretensji do mnie, że któryś z uczestników odpadł. Proszą mnie o zdjęcia, o autograf albo, żebym powiedział "oddaj fartucha". To jest bardzo sympatyczne. Wszystko, co do mnie mówią, mówią z uśmiechem - powiedział nam szef kuchni.

Za potwierdzenie tej wypowiedzi mogą służyć komentarze, jakie można przeczytać na stronie programu.

Pan Moran to super facet, szczery i taki, który zawsze podwijał rękawy i służył swoją pomocą. Takich ludzi trzeba cenić - pisze Marita na stronie TVN.
Michel to taki Napoleon Bonaparte. ;) Wygląd i jego stanowczość przypomina mi go - czytamy na stronie MasterChefa.
Jury MasterChef w Barcelonie (Anna Starmach, Michel Moran i Magda Gessler) Jury MasterChef w Barcelonie (Anna Starmach, Michel Moran i Magda Gessler) Fot. TVN

O MasterChefie

Format "MasterChef" był już wcześniej znany Michelowi.

Oglądałam wcześniej francuskiego MasterChefa - powiedział nam juror polskiej edycji programu.

Wiedział też więc, na co się decyduje. Jednak jeszcze na początku tego roku Michel nie widział się w roli telewizyjnej gwiazdy. Wydawało mu się niemożliwe połączenie dwóch funkcji - kucharza i celebryty.

Trzeba wybierać - albo restauracja, albo telewizja. Nie da się tego robić jednocześnie. Restauracja wymaga uwagi - powiedział w wywiadzie dla Fro.blox.pl.

Co jednak skusiło go jurorowania w polskim MasterChefie? Jak wyznał Marcinowi Prokopowi i Dorocie Wellman w DDTVN, chodziło o świeżą krew...

Zdecydowałem się na MasterChefa, żeby zobaczyć tych kucharzy amatorów: młodych, starych - obojętnie, bezrobotnych czy dyrektorów - to bez znaczenia. Chodzi o to, że gotują z pasją, a my im możemy pomóc, żeby odkrywali inne drogi, żeby gotowali. A przede wszystkim, żeby widzowie zrozumieli, że jest już ten czas, żeby brać te patelnie i gotować w domu dla przyjemności! Żeby wychodzić do restauracji i żyć tą gastronomią! Ona jest częścią naszego życia!

A czy MasterChef spełnił oczekiwania Michela? Czy teraz faktycznie Polacy bojowo walczą na noże i widelce w domowych kuchniach? To może ocenić każdy z nas indywidualnie. Natomiast Michel Moran powiedział nam, że wiele rzeczy na planie go zaskoczyło. Jednak największym szokiem byli sami kucharze.

Najbardziej zdziwiło mnie, że młodzi kucharze tak dobrze poradzili sobie z kalmarem - produktem, który nie jest powszechnie dostępny w Polsce. Tak samo z kawior, trufle, ostrygi - wszystko to jest bardzo rzadko spotykane w polskiej kuchni. Połowa uczestników nigdy nie miała okazji wykorzystywać ich w swoich przepisach. Mimo to sobie poradzili. Chapeau bas! To bardzo zdolni kucharze-amatorzy! - mówi w rozmowie z nami Moran.
Michel Moran. Michel Moran. X-news

Serce ma we Francji, a smak?

Michel Moran w DDTVN przyznał, że choć od 11 lat mieszka w Polsce, to jednak serce nadal ma we Francji. Jednak zupełnie inaczej sprawa wygląda, jeśli chodzi o naszą narodową kuchnię.

Nie mogę powiedzieć, że kuchnia polska lub francuska jest lepsza. Są po prostu inne - mówił na antenie Radia Złote Przeboje.

Także więc i w naszym polskim menu znajdują się pozycje, które ocenia bardzo wysoko.

Schabowy też może być bardzo dobry! Czemu nie, jeśli jest dobrze przyrządzony, świeży - mówił w audycji radiowej.

Jednak to nie wszystko.

W Polsce zachwyciły mnie przede wszystkim zupy. Wcześniej nie znałam tylu pysznych zup, o tak bogatym smaku, sezonowych - zachwycał się w DDTVN.

Szczególną sympatią Michela cieszy się żurek, którym w Polsce często leczy się kaca. Jaki sposób mają na "syndrom dnia następnego" Francuzi?

U nas takim odpowiednikiem jest zupa cebulowa. Ona zawsze robiona jest po Sylwestrze. Jemy ją rano, gdy w nocy dużo tańczyliśmy i się bawiliśmy. Nie jest tak kwaśna jak żurek, jest lekko słodka. Ma naprawić trochę to, co się dzieje tam na górze - mówi na antenie Radia Złote Przeboje.

Moran spróbował też potraw, które z reguły stanowią postrach dla obcokrajowców.

Jadłem flaki i bigos. A jakże by inaczej? Nawet w ten weekend, jeśli będzie zimno, to z żoną zjemy go, czemu nie? Uwielbiam go - zachwalał nasze kulinarne hity w Radiu Złote Przeboje.

Nieco mniej entuzjazmu miał do czerniny, czyli zupy z krwi...

To była bardzo dziwna dla mnie potrwa. Miałem okazję jej spróbować w regionie pomorskim chyba. Spróbowałem i to było świetne, ale jak ktoś mi tłumaczył, jak to jest zrobione, to było bardzo dziwne dla mnie. Ale w smaku nie jest dla mnie dziwna: smaczna, lekko ostra - opowiadał w rozmowie w Radiu Złote Przeboje.

Na myśl o tej legendarnej zupie wielu Polakom jeży się włos na głowie, u Morana natomiast podobną reakcje wywołują.... buraki!

Nie lubię buraków. Pewnie przez to, że w szkole bardzo dużo się ich podawało: krojone, z oliwą, z winegretem jako zimna przekąska, sałatka. Pewnie dlatego nie spróbowałem jeszcze barszczu czerwonego, który jestem przekonany, że jest pyszny - opowiadał w DDTVN.

Do niedawna na czarnej liście Morana był także kompot! Spróbował go dopiero na antenie DDTVN.

No dobrze spróbuję, bo nie chciałbym, żeby ktoś się obraził, że nie spróbowałem - tłumaczył Moran.

Nie wyglądał jednak na zachwyconego.

Więcej o:
Komentarze (13)
Michel Moran podbił serca Polaków jako juror 'MasterChef': Proszą mnie, żebym powiedział 'oddaj fartucha'
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • nkwd

    Oceniono 64 razy 54

    Ten Pan dość dobrze sobie radzi i nie ma powodu do kpin.
    Śmiać, (albo płakać ) to możemy się sami z siebie jak co dzień kaleczymy ojczysty język.
    Nie trzeba daleko szukać droga REDAHCJO !

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 40 razy 18

    Ta, ta, ta i teraz córkę Szarmacha dajcie w następnym newsie - przeklejcie wywiad, który ta idiotka Długołęcka z kobieta.gazeta.pl przeprowadziła z nią. Niech ludzie zobaczą, jak to pomoc kuchenna od mycia garów i obierania migdałów została jurorką w tefałenowskiej wersji "Masterchefa".

  • azalijazaza

    Oceniono 12 razy 12

    Ze zdjecia wynika, ze "ulgix" nie zadzialal i MG ulgi nie doznala

  • espertka88

    Oceniono 11 razy 9

    Fajnie że ma dystans do siebie,fajny chłop i utalentowany kucharz zarazem.Życzę mu wszystkiego najlepszego.

  • uburama

    Oceniono 9 razy 7

    Bruno testuje dania.
    A ABW wciąż nie może zrozumieć gdzie się podziały 4 tony saletry amonowej.

  • pan.malowany

    Oceniono 16 razy 4

    Zdaje sie, ze ogladalnosc niezbyt duza tego programu stad szukaja wsparcia na Plotku. Kuchnia i M.Gessler to dosyc nietrafione zestawienie.

  • fistaszek15

    Oceniono 3 razy 3

    ahaha, świetny on jest :D
    zapraszam + nowa notka :)
    http://different-from-otther.blogspot.com/

  • potyrala1959

    Oceniono 4 razy 2

    Można się wiele od niego nauczyć. Szczególnie refleksji, pokory i profesjonalizmu.
    http://empiro.blox.pl/2012/03/Profesjonalizm-na-godziny.html

  • effcien

    Oceniono 18 razy -2

    boziu,9 stron kilkania o jakims zabojadzie z tvn.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX