Kelly Osbourne: Nie tyję!

Kelly Osbourne chyba nigdy nie uwolni się od natrętnych pytań o dietę i sposób utrzymania wymarzonej wagi. Odkąd schudła, w mediach nie ustają spekulacje dotyczące tego, że wraca do wyglądu sprzed wielkiej przemiany. Wyznała niedawno, że bardzo jej to przeszkadza...

Chyba każdemu byłoby przykro, gdyby media nieustannie liczyły mu każdą kalorię, prawda? Z Kelly niestety tak jest. Dziennikarze nie dają jej spokoju, paparazzi bez przerwy robią zdjęcia. Kelly nie potrafi zrozumieć, dlaczego media nie mogą dać jej spokoju i przestać się skupiać na jej sylwetce.

Piszą, że tyję, a nie tyję wcale - ciągle noszę ten sam rozmiar ubrań. Ćwiczę pół godziny dziennie i jem to, na co mam ochotę. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, więc nie muszę się przejmować dietami. Mam w mediach większe piekło przez problemy z sylwetką niż po tym, jak miałam problemy z narkotykami. Nie potrafię tego zrozumieć.

Kotek współczuje i cieszy się, że Kelly udało się uporać ze wszystkimi zaburzeniami, jakie sprawiały jej w życiu trudności. Stała się teraz piękną i kobietą i bardzo fajną dziewczyną... Można żywić pewną obawę, że jeśli media nie dadzą gwieździe spokoju, problemy z odżywianiem wrócą. Przykład Demi Lovato udowadnia, że w świecie show-biznesu nietrudno o to, żeby wpaść w anoreksję czy bulimię. Oby z Kelly się tak nie stało!

Co o tym sądzicie?

Więcej o: