Dubieniecki: Moje zdanie jest zdaniem Marty

Kiedy w końcu wypowie się sama Marta?

Od tragicznego wypadku 10 kwietnia, w którym zginęli Lech i Maria Kaczyńscy, Marta Kaczyńska nie udziela wywiadów, nie pojawia się w telewizji. Z początku było to zrozumiałe, ale po 9 miesiącach warto byłoby zabrać głos.

 

Póki co, robi to jej mąż i pełnomocnik Marcin Dubieniecki, który nie zawsze waży słowa. W ostatnim wywiadzie dla Tvn 24.pl wyznał stanowczo:

Moje zdanie jest zdaniem mojej żony!

Od czasu, gdy Dubieniecki jest pełnomocnikiem Marta straciła wiele w oczach ludz . Może czas przerwać milczenie i powiedzieć coś od siebie?

 

PoliKOT

 

Zobacz także:

Gwiazdy w obiektywie paparazzi - część 1

To ONI sterują Martą Kaczyńską?

Marta Kaczyńska głosuje z rodziną



Więcej o:
Komentarze (41)
Dubieniecki: Moje zdanie jest zdaniem Marty
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • samozwaniec

    Oceniono 39 razy 25

    Im wiecej tego kretyna w mediach,tym lepiej dla normalnej Polski.Oni tak maja:kochaja pograzac sie sami na oczach tlumow...

  • dwunastnica

    Oceniono 29 razy 19

    Srutu tutu, Dubieniecki z drutu.

  • fresco

    Oceniono 34 razy 24

    ,,Po 9 miesiącach może warto byłoby zabrać głos,,? W jakiej sprawie i po co?

  • cosma

    Oceniono 33 razy 17

    Niech kasę oddadzą , samolot odkupią ,do pracy uczciwej zatrudnią i będzie GIT !!!

  • muminkowa1978

    Oceniono 36 razy 26

    najpierw cytat: Od tragicznego wypadku 10 kwietnia, w którym zginęli Lech i Maria Kaczyńscy, Marta Kaczyńska nie udziela wywiadów, nie pojawia się w telewizji - jak to nie - a sesje w Vivie, Gali, Stylu i innych??? Ona soba sama nic nie reprezentuje jak ma zabrać głos - jest specem od lądowań we mgle? a może wie o ile spóźnili się na pokład poszczególni VIP i przez to samolot wystartował o 50 minut później niż planowano????

  • imagination_1

    Oceniono 30 razy 24

    a ona nie może mieć własnego?

  • reki334

    Oceniono 24 razy 18

    Proste: schodzili za stromo, z silnikami sterowanymi "automatem ciągu", więc z powodu dużej prędkości schodzenia mocno zdławionymi - przy takiej prędkości opadania samolot z wypuszczonym podwoziem i klapami, i zdławionymi silnikami, niechętnie reaguje na mające zatrzymać opadanie ruchy sterów wysokości, zwłaszcza że samo wypuszczenie klap czyni go "ciężkim na nos"! A że silniki odrzutowe po takim zdławieniu potrzebują co najmniej kilku sekund na osiągnięcie pełnych obrotów, przy czym nawet ich pełny ciąg nie od razu jest w stanie przyspieszyć maszynę do prędkości umożliwiającej szybkie powstrzymanie opadania, piloci mieli bardzo wąski margines błędu - za wąski, jak na takie warunki pogodowe i przyjętą przez nich ścieżkę schodzenia... Kapitan Protasiuk powinien był zacząć wyrównywanie na co najmniej 120-130 metrach - wtedy na 100 metrach maszyna leciałaby już poziomo, co i tak niczemu by nie przeszkodziło, bo w tym czasie na pasie startowym warunki uniemożliwiały lądowanie...

  • reki334

    Oceniono 29 razy 19

    Dubieniecki będzie teraz w kółko się lansował tekstem: "naprowadzali ich na śmierć", choć i wieża także popełnił a błędy

  • dmm

    Oceniono 26 razy 18

    kreetyn.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX