Młodzież XXI wieku - czy aż taka zła, jak ją malują?

Jak to jest z tą młodzieżą?

szatynka

 

Chyba każdy z Nas zna powszechne określenia na nastolatków typu: ''pokemony'', ''emo'' czy też rzeczy, z którymi jesteśmy kojarzeni np. ''tanie używki''. Zapewne większość z Was miała w szkole mnóstwo godzin wychowawczych i zajęć z pedagogiem szkolnym czy nawet psychologiem na temat alkoholu, papierosów i narkotyków, a nawet seksu. To tak banalne. Czemu ogół ma cierpieć za pojedyncze jednostki? Dlaczego tak często ta zdemoralizowana młodzież przykuwa uwagę otoczenia w taki sposób, że druga jednostka przypisana do tych ''normalnych'' zanika? Od zawsze tak było, że człowieka bardziej pasjonuje fakt, jakiegoś błędu życiowego, walki z rzeczywistością i klęski od sukcesów drugiego człowieka.

 

Młodzież XXI wieku przypisywana jest do różnych, krzywdzących stereotypów. Szczerze powiedziawszy Ci, co zażywają używki, co próbują zabłysnąć ''szpecąc'' język polski to tylko odłamek, mała część, która przyćmiewa ilość innych, ambitnych nastolatków. Czy Wy również macie takie wrażenie, że dorośli odnoszą się do Was z dystansem? Szczególnie Ci, którzy jeszcze Was nie znają? Czy już każde załamanie u nastolatka musi być kojarzone przez rodziców z chęcią samobójstwa, a nie zwykłego ''gorszego dnia''? Czemu osoby starsze, z góry zakładają, że mamy ograniczone słownictwo i co drugi wyraz zawiera błąd ortograficzny? Czy My, również powinniśmy kojarzyć, oceniać przez pryzmat łuny padającej ze strony tej ''złej'', tej - pokuszę się o stwierdzenie - ''nie dającej rady'' masy ludzkiej? Gdyby młodzież nie miała na sobie tak wielkiej presji otoczenia, albo gdyby ilość problemów, kompleksów, docinek zmalała, założę się, że część z Nas nie musiałaby uciekać w najgorsze sposoby złudnej ''walki'' z chorą grą zwaną życiem. To nie tak, że Ci, którzy popadli w nałóg wybrali sobie ten styl życia, większość z nich nie widziała wyboru, nie widziała sensu w walce, nie wytrzymała psychicznie i nie ma co się śmiać z takich ludzi, z ich ''głupoty''. Czasem mam wrażenie, że to jakaś bajka ze złymi bohaterami, gdzie ten przestępca, który zabłysnął przez wiele lat, nie pamięta swoich błędów, rozterek, a wytyka je innym. Nie pamięta wół jak cielęciem był.

 

Uważacie, że osoby starsze nie uciekali ze swoimi problemami? Ależ oczywiście, że to robili. W taki czy inny sposób. Rzeczywistość się zmienia, a ludzie nie powinni skreślać możliwości nastolatka na starcie bo czasem ten, niby ''nie znający życia'' nastolatek ma więcej oleju w głowie niż nie jeden dorosły, który ''wybitnie'' stara się udowodnić każdemu swoją wyższość. Uważam ocenianie nas za bardzo krzywdzący fakt, nie rozumiem po co Nam te lekcje na temat zdemoralizowanej młodzieży powtarzane w kółko. Może porozmawiajmy o pijaczkach po studiach, stojących przy sklepie? Albo o dorosłych molestujących dzieci? O zabójcach w wieku średnim? Czemu niby wiek ma być wyznacznikiem inteligencji, dojrzałości? To jest przykre, przytłaczające, a najgorsze w tym to, że głosiciele owych ''teorii złej młodzieży'' są przekonani, że dla większości przypadków to prawda. Nie lubię takich tematów, nie lubię kwestii opiniowania czyjejś aparycji, nie lubię stereotypów. Ale droga młodzieży, czas pokazać, że potrafimy wiele osiągnąć, że nie musimy olewać szkoły, że mamy na to siłę. Nie dajmy się, bo XXI wiek nas połknie. Zostawmy po sobie ślad, ślad, w którym zawarte będą osiągnięcia, a nie upadki.

 

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

 

Kochani, może macie jakieś propozycje ciekawego dla WAS felietonu?

 

szatynka

Więcej o: