Skomentuj:
Komentarze (27)
-
Po pierwsze pan Żuławski nie potrzebuje zwracac na siebie uwagi przy pomocy panny Rosati. Po drugie w żadnym wypadku nie wykorzystuje jej nazwiska, bo jego bohaterka ma na imię Esterka.
-
Samozwaniec, zgadzam się z Tobą. Żuławski od dłuższego czasu jest starym satyrem, a Weronka raczej nikim.
Stary pisywał marne kawałki w "Twoim Stylu",ale po dziadku talentu bardzo nie odziedziczył. Filmy też nijakie. Ostatni, który widziałam - "Wierność" - jeszcze z czasów z Sophie Marceau sprawił, że prawie przysnęłam w fotelu kinowym z nudów. O "Szamance" się "ino" naczytałam i to wystarczyło. Taki inteligent inaczej.
Wart pac pałaca. -
Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a ten Pan zakańcza te sprawę w sposób ubliżający Weronice, ale w konsekwencji samemu sobie. To po co się z nią spotykał, skoro nie jest fajna? Nie może jej odpuścić, bo to Ona puściła go kantem?
-
cholero, Żuławskiemu owszem, zdarzyło się nakręcić kilka filmów, niektórych lepszych, niektórych gorszych, ale ujmę takiego zwrotu - już się skończył. A najlepiej to pokazuje on sam, wracając ciągle do sprawy z Weroniką, zamiast po prostu o niej zapomnieć.
-
Coś mi się wydaje, że koleżanka celebrytka nie do końca pojęła znaczenie promować się na kimś. To, że w ich związku Żuławski był zazwyczaj na górze, czyli na niej, nie oznacza jeszcze, że to on się promuje na niej właśnie. Czy może jej to ktoś wytłumaczyć?
-
cieszmy sie dziewczyny, ze nasi Ex nie nauczyli sie do dzisiaj pisac ;))))
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX














