Koncert Gaby Kulki - relacja

Gaba Kulka zachwyca!

 

Miałam okazję pojawić się ostatniej soboty na koncercie nietypowej artystki - Gabrieli Kulki. Wystąpiła w opolskim MOK'u.


Towarzystwo wyglądało dziwnie i, jak na koncert, dość niebezpiecznie. Ja, koleżanka i koleżanka z nogą w gipsie. Niezrażone jednak zakupiłyśmy bilety, oddałyśmy odzież  wierzchnią do szatni i poszłyśmy zobaczyć, jak wygląda scena kameralna tego ośrodka. Każda z nas była tam pierwszy raz, czego nie mogę przeżyć, opuściłam lekkomyślnie Skinny Patrini i kilka innych niezłych zespołów. Cóż.


Ale wracając do koncertu. Zważając na koleżankę z gipsem usiadłyśmy jakby na przeciwko sceny, jednak troszkę po jej lewej stronie. A po dwóch stronach sceny wisiały kotarki, które zasłaniały głośniki. I, jak się okazało, pianinko pani Gaby było lekko za tą lewą kotarką. Widziałyśmy cały zespół, tylko nie ją.

 



W gruncie rzeczy byłam zdziwiona ilością osób, które pojawiły się na koncercie. I tak byłyśmy chyba najmłodszymi uczestniczkami tego właśnie, które przyszły same. Większość publiczności stanowili ludzie dorośli. Trochę nas to zdziwiło. Pewnie ich zdziwiło, że tak młode dziewczyny słuchają takiej muzyki.


Nie pamiętam, od jakiej piosenki zaczęła. Od razu jednak zaczarowała. Jaki ona ma głos! To, co jest na płycie nie oddaje jego pełni, jest tak porywczy, różnorodny. Wspaniały. Większość koncertu to były oczywiście kompozycje z jej najnowszego albumu, "Hat, rabbit". Osobiście czekałam na "Karę Niny". Z tym wiąże się dosyć śmieszna sytuacja.


Gaba: Teraz zagramy piosenkę "Kara Niny"...

Publika: *oklaski*

W tym momencie przebijam się do koleżanki głosem 'to moja ulubiona piosenka'

Gaba: Ktoś ostatnio powiedział mi, że to jego ulubiona piosenka.


W tym momencie padłyśmy. :D


Bardzo podobało mi się to, że podchodzi do występowania na luzie, swobodnie, z wielkim uśmiechem i radością. Czasem miałam wrażenie, że wyśpiewując słowa, po prostu się śmieje. Kiedy się pomyli, nie peszy się, rozmawia ze swoim zespołem, bawi się piosenkami, to robi niesamowite wrażenie.


Zakończyła koncert piosenką "Over". Zebrała owacje w niewiarygodnej ilości, zaczęliśmy domagać się bisu. 'Jak tak wam się podobało, to chyba nie mam wyjścia'.  Zagrała '"Laleczkę". I tutaj bawiła się już na całego. Wtedy też wyryłyśmy się pod samą scenę.


Gaba jest bardzo śliczną osobą. O wiele, wiele ładniejszą w rzeczywistości. O ile się nie mylę, zakończyła utworem "Challenger".

 



Kiedy wyszłyśmy z sali, byłyśmy zauroczone. Wywarła niesamowite wrażenie i na mnie, i na moich koleżankach, które znały ją o wiele mniej ode mnie. Gabriela nie dość, że posiada niezaprzeczalny talent, jest śliczna, ma głos, o którym innym się nie śniło, i sprawia wrażenie, że robi to z czystej chęci zabawy, nie tylko swojej, ale innych, jest charyzmą na nogach. Chodzącą.


Gdy dorosnę, chcę być Gabą Kulką.

 

Jane

 

 

Więcej o: