HOT

Pojechał taksówką nad morze

2009-09-01
A A A Drukuj
Michał Koterski/AG Michał Koterski/AG

Michał Koterski jest dziwny... Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Udowodnił to także w miniony weekend.

 

Jak donosi "Fakt", gdy Piotr Krajewski, organizator imprezy "Playboya" zadzwonił do Michała, by go zaprosić, ten zapytał tylko, gdzie jest impreza i natychmiast zamówił taksówkę. Co ciekawe, impreza odbywała się we Władysławowie, a Koterski był wtedy w Warszawie.

 

Za taki kurs na odległość 440 km w najtańszej korporacji trzeba zapłacić około 1200 zł. A wszystko po to, by we Władysławowie spotkać znajomych z Warszawy i napić się darmowego drinka.  

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (10)

  • azazel.

    Oceniono 1 raz 1

    Koterski, spędzasz mi sen z powiek. Zastanawiam się w kółko czy ty się bawisz czy może walczysz w ten sposób o przetrwanie

  • katerina

    Oceniono 8 razy 2

    A znałam takiego, który bez uprzedzenia szefa i żony wyjechał sobie nad morze na dwa miesiące i tam w sezonie handlował lodami. Pracował w transporcie tylko dlatego, żeby mieć podkladkę do przejścia na taksówkę. Kiedyś takie były wymagania. Po samowolnym urlopie, zarobiony, poszedł jakgdyby nic do pracy, poszedł do dyspozytora i wziął wóż. Kiedy był już w trasie, sprawą zainteresował się kierownik. Wyszła chryja. Został wezwany na dywanik. Kierownik spytał go, czy on rozumie, że dobrowolnie porzucił pracę, a on nato:" Że nie wiedział, że do pracy trzeba przychodzić codziennie, nawet wtedy, gdy jest upał i że potrzebował zmienić klimat i się w morskiej wodzie ochłodzić". Oczywiście został zwolniony natychmiast. Ale był cwany, sprytny i właściwie to zwolnienie mu było na rękę. Chodziło mu jedynie o papierek, że pracował jako kierowca. Z kadrową, która się w nim podkochiwała załatwił sobie dobre świadectwo pracy i poszedł na swoje. A że ma łeb do interesów, to pieniądze do niego lgnęły jak muchy do lepu.

  • katerina

    Oceniono 7 razy -1

    No nie wiem dokładnie ile ona ma lat, ale myślę, że to wygłupy młodości. Znam ludzi, którzy pojechali do Zakopanego na jeden dzień tylko po to żeby w spokoju od żon napić się piwa, bo ich goniły i pilnowały. A teraz stateczni panowie.

  • anna

    Oceniono 5 razy 3

    Po pijaku chcial sie pokazac, a jak otrzezwial to sie w glupi lep walnal i pewnie pozalowal, kto wie.

  • szybka_szajbka

    Oceniono 19 razy 11

    Telefon do przyjaciela - 0,29 g/min
    Taksowka na spotkanie - 1200 zł
    Drink z przyjaciółmi - bezcenne
    Master Card

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX