Fryderyki 2016. Jean Michel Jarre apeluje do Glińskiego. Ten wychodzi na scenę i milczy [GALA NASZYM OKIEM]

Fryderyki 2016 to nie było polskie Grammy. Co więc można było obejrzeć w środowy wieczór w TVP2? Coś pomiędzy 2-godzinną reklamą sieci komórkowej, a mozaiką wzruszających momentów i dobrych wykonów. Trochę szkoda, że ciągle jednak nie było to w święto polskiej muzyki w takiej oprawie na jakiej zasługuje.

O 22.30 rozpoczęła się z zaplanowanym opóźnieniem gala Fryderyki 2016. Gospodarzowi wieczoru - Tomaszowi Kammelowi - na scenie Teatru Polskiego towarzyszyła jako współgospodyni twarz nieznana szerokiej publiczności - Marita Alban Juarez. Jak wypadła w roli konferansjerki? Do mistrzowskiej Grażyny Torbickiej jeszcze trochę jej brakuje, ale na duży plus należy docenić, że w przeciwieństwie do swojego partnera - nie żartowała. I bardzo dobrze, bo lepiej słuchać surowych zapowiedzi kolejnej kategorii i kolejnego występu niż narażać swój telewizor na to, że w pewnym momencie konferansjerka Kammela okraszona bolesnymi w odbiorze żartami, zmusi nas, by cisnąć czymś ciężkim w ekran.

 

Tomasz Kammel, Marita Alban JuarezAkpa

Żartom Kammela odpowiadała niemal za każdym razem dojmująca cisza. Nawet adresaci dowcipów nie bardzo potrafili się odnaleźć:

Fajnie się stoi obok Haliny, co? - zwrócił się do Grzegorza Turnaua Kammel.
... - Turnau milczał, a jego twarz wyrażała całkowitą dezorientację.
Tomek, ja dziś po drugiej stronie, nic nie mówię, trzymam Fryderyki - ratowała sytuację Halina Mlynkova, koleżanka z "The Voice of Poland", która z razem z Turnauem wręczała nagrodę.

Gdy przyszła kolej na nagrody w kategorii Album roku hip-hop, Kammel nawiązał do podziękowań Marcina Grabskiego, szefa Asfalt Records, który odbierał statuetkę w imieniu Taco Hemingwaya.

Nie chciałbym, aby polskiemu hip-hopowi była dorabiana morda prymitywizmu - mówił Grabski.
Widzieliście Taco? W jego przypadku o mordzie nie może być mowy - powiedział Kammel, ale nie dało się słyszeć ani jednego wybuchu śmiechu.

Jednak ta gala to nie były tylko suche żarciki. Już w zeszłym roku artyści na własną rękę, dziękując za nagrody, zapowiadając wykonawców czy nominowanych przemycali w swoich przemówieniach hasła takie jak "legalna muzyka" i "opłata od czystych nośników". W tym roku Fryderyki stały się wręcz manifestem środowiska twórców, walczących o swoje prawa i pieniądze. I dobrze, bo tego typu wydarzenia są uprawnione, aby takim gestom łużyć.

Patrzenie na polski rynek fonograficzny to trochę jak patrzenie na slalom specjalny. Pierwsza dziesiątka jedzie. po bardzo gładkim torze, ale każda kolejna już w coraz głębszych koleinach. Polskie prawo sprawia, że nasi wykonawcy, mimo wielkiego talentu i determinacji, jadą w głębokich koleinach. Zmiana prawa i edukacja muzyczna to szansa, aby to zmienić - mówił Kammel rozpoczynając galę.
Edukację muzyczną należy zaczynać jak najwcześniej. Podstawówka to już za późno. Aby Polska była prawdziwie nowoczesnym krajem, musimy wspierać polskich artystów - dodała Alban Juarez.

Tego typu apeli nie brakowało także w kolejnych minutach. Całe wystąpienie specjalnego gościa Fryderyków Jeana Michela Jarre'a, który wręczaj statuetkę w kategorii Utwór roku, skupiało się właśnie na problemie "czystych nośników". Muzyk i prezydent CIZAC zapowiedział zmiany, jakie mają na dniach dokonać się w polskim prawie.

Stoję tu przed państwem jako artysta, jako Europejczyk, ale też jako prezydent CIZAC (Międzynarodowa Konfederacja Związków Autorów i Kompozytorów) i chciałem w tej roli przed państwem wystąpić i powiedzieć kilka słów o przyszłości polskich artystów, bowiem za kilka dni zostaną podjęte decyzje, które będą miały bardzo ważny wpływ na przyszłość artystów i twórców. Wiemy, że dziś ich sytuacja jest - delikatnie mówiąc - delikatna. Jest prosty sposób, by to zmienić. To opłata od czystych nośników (ang. private copy). Koncepcja jest prosta: pobiera się bardzo niewielki procent od każdego komputera, tableta, smartfona, który zostanie sprzedany. W żaden sposób nie wpłynie to na cenę, którą zapłaci konsument, nie będzie musiał dokładać też do tego ani jednego centa żaden Rząd. Pieniądze te zasilą fundusz, który wesprze twórców. W każdej polskiej rodzinie jest jakiś dzieciak, który marzy by zostać fotografem, piosenkarzem, muzykiem. To ich przyszłość musimy zabezpieczyć. Polska to kraj o wspaniałej historii i o fenomenalnej kulturze, jeżeli chcemy, aby ta tożsamość nadal była silna, musimy ją wspierać dla przyszłych pokoleń. Chciałem skorzystać z tej szansy, bo na sali jest z nami Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, i powiedzieć mu: "Panie Ministrze, naprawdę na panu polegamy" - powiedział Jean Michel Jarre.

 

Piotr GlińskiAkpa

Minister Gliński, co prawda, pojawił się tego wieczoru na scenie, jednak nie odniósł się do tych słów. Szkoda, bo stanowiły podsumowanie postulatów środowiska, forsowanych już od wielu lat i wręcz prosiły się choćby o drobny komentarz. Niestety, tego zabrakło. Nie było też w telewizji praktycznie żadnych politycznych komentarzy, których można było oczekiwać. Czy w sali Teatru Polskiego widzowie usłyszeli to samo? Wiemy na pewno, że w transmisji pokazano jedynie delikatną, ale bardzo wymowną, nagrodzoną brawami konkluzję L.U.C.-a:

Życzę wszystkim raperom świetnego flow, trafnych rymów i odwagi w komentowaniu tego, co dzieje się w naszym kraju, bo się dzieje - mówił ze sceny.

Oraz popis umiejętności językowych Keva Foxa, brytyjskiego wokalisty, gitarzysty i kompozytora, który rozbawił publikę zgromadzoną w Teatrze Polskim, choć był to raczej śmiech przez łzy.

Dziękuję Polsko. Dzięki temu czuję się to mile widziany - powiedział po angielsku, po czym dodał po polsku: - Polska dla Polaków!

Podniosłe momenty gali, przemowy i gesty manifestujące solidarność całego środowiska wobec krzywdzących przepisów, przyćmił niestety sposób, w jaki postanowiono ową walkę o legalną muzykę realizować. Na końcu transmisji pojawia się napis: "audycja zawierała lokowanie produktu". Powinno się jednak komunikat uzupełnić o słowo "permanentne",  bowiem informacje o tym, że w aplikacji Tidal, w sieci Play, można słuchać muzyki legalnie usłyszeliśmy dziesiątki razy. Ba, jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości i dobrze nie usłyszał ani za pierwszym, ani za piętnastym razem, pokazano również tablet z otwartą stroną główną aplikacji. Dodajmy jeszcze, że po gali twórcy fotografowali się tabliczką reklamującą aplikację.

Ewa FarnaAkpa

I niby wszystko byłoby w porządku i można byłoby to działanie ocenić w gruncie rzeczy pozytywnie, to jednak nagromadzenie wstawek o aplikacji było tak wielkie, że w pewnym momencie miało się wątpliwości, czy Fryderyki jeszcze trwają, czy już rozpoczęła się przerwa reklamowa.

Tym większym kontrastem obok jarmarcznej reklamy były te najważniejsze momenty gali. Kiedy nie walczono z politykami, z prawem, lecz nagradzano chwilą należnej uwagi wielkie postaci polskiej muzyki: wspomnienie wyróżnionego Fryderykiem (zmarłego w styczniu) wybitnego saksofonisty Janusza Muniaka, owacja na stojąco dla tętniącej energią i zarażającej uśmiechem Kory czy wręczenie statuetki legendzie: Bernardowi Ładyszowi.

Myśląc o rozdaniu Fryderyków chciało by się oglądać coś, co jest ważne. I wiele momentów na gali takich było, nie było jednak odpowiedniej dla nich oprawy. A - tak jak wszyscy wiemy - wtedy jest trochę tak, jakby wręczać solenizantowi drogi prezent zapakowany w siatkę z Biedronki. Wiadomo - obciachowo i w ogóle, ale i tak kończy się na tłumaczeniach w rytm radosnego przyklaskiwania gawiedzi, że przecież "liczy się zawartość", no i impreza na zakończenie.

Zuzanna Iwińska

Więcej o:
Komentarze (53)
Fryderyki 2016. Jean Michel Jarre apeluje do Glińskiego. Ten wychodzi na scenę i milczy [GALA NASZYM OKIEM]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Tata_Tofika

    Oceniono 15 razy 15

    zestawienie pojęć: GLIŃSKI i KULTURA
    jest NIEPOJĘTE
    on jest równie ORYGINALNY, jak mój syn, Tofik

  • Gość: tapioka

    Oceniono 15 razy 13

    Cała ta gala na cześć polskiej kultury, została zohydzona , zasmrodzona, przez postać imć Glińskiego....Tfu..!

  • Gość: SARR

    Oceniono 13 razy 13

    Minister "tablet" Gliński?
    "Mój brat IDIOTA!"?
    Oksymoron pojęcie KULTURA?

  • forfiter_jr

    Oceniono 15 razy 11

    Jaka telewizja, taki prowadzący, a jaki rząd taka telewizja.
    Nie było Torbickiej, ale za to był przygłupi Kammel i Gliński. #dobrazmiana, nawet jeszcze lepsza, nie ma co.
    Z poważnej i jakby nie było podniosłej gali zrobiono, nafaszerowany reklamami, program wieś tańczy i śpiewa.
    Dno. Nawet już bez mułu.

  • Gość: jan

    Oceniono 7 razy 5

    Dobra zmiana,dobra telewizja,dobry minister tylko reszta jest be.
    Czyli cały PiS.

  • Gość: kot

    Oceniono 5 razy 5

    Opłata o której mówi Jarre już istnieje. Nazywa się opłata reprograficzna. Kwoty z tytułu opłat reprograficznych uiszczane są przez producentów i importerów drukarek, kserokopiarek, skanerów, faksów, magnetowidów oraz czystych nośników (kaset magnetofonowych, kaset VHS, płyt CD i DVD i papieru formatu A3 i A4) z mocy ustawy na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (tzw. OZZ) uprawnionych do inkasa opłat (np. ZPAV, ZAiKS, inne). Organizacje zbiorowego zarządzania po potrąceniu kosztów inkasa opłat przekazują część otrzymanych kwot twórcom jako rekompensatę za zwielokrotnianie ich utworów na użytek osobisty przez osoby fizyczne. Ciężar opłaty, która w efekcie zwiększa cenę urządzenia lub nośnika w zależności od jego rodzaju[3], obciąża końcowego nabywcę produktu. Maksymalna stawka opłaty wynosi 3 proc. ceny sprzedaży urządzenia lub nośnika.Artysci niech zażądają od ZAiKS , ZPAV i innych należnych im pieniędzy.

  • Gość: Gustav

    Oceniono 5 razy 3

    Gliński ...
    zamiast w Tworkach , na salonach...

    To możliwe tylko w Polsce...

  • Gość: xegar

    Oceniono 3 razy 3

    Brawo! Proponuję wprowadzić podatek od posiadania zmysłów. No bo przecież każdy kto ma oczy i uszy, może zobaczyć lub usłyszeć Utwór i byłoby niesprawiedliwe, aby jego Twórca nic z tego nie miał.

    Idźmy dalej, wprowadzając fiskalne twarde dyski! Taki dysk liczyłby ilość zapisów danych w celu wykazania odpowiedniej liczby na koniec roku i naliczenia podatku. Tak więc po półrocznej amnestii - wszystkie twarde dyski mają mieć zmieniony firmware i banderolę Ministerstwa Finansów!

    Tylko zapominacie gamonie - Gliński i reszta - że Artyści również używają nośników. I co z nimi zrobicie? Deputat na CD-Ry przydzielicie?

    - o czym informuje odchodzący na wszelki wypadek od zmysłów X.

    PS. A Jarre od dawna nie stworzył nic nowego. Wcale mu się nie dziwię, że wszedł na następny poziom ściągania kasy za to co już zrobił.

  • observanto

    Oceniono 2 razy 2

    To skandal, że na gali nie reklamowano GW, Newsewseeyka, i tokefem i Lambdy!
    To skandal, brak mi słów!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX