Znajoma Durczoka o zdjęciach z mieszkania z "białym proszkiem i pornografią". "Obdarto mnie z godności, pokazali moją bieliznę"

10.02.2016 18:36
Elżbieta Wycech, Kamil Durczok

Elżbieta Wycech, Kamil Durczok (Instagram.com/ewycech/Wprost)

W lutym zeszłego roku tygodnik "Wprost" opublikował zdjęcia z mieszkania wynajmowanego przez Elżbietę Wycech, znajomą Kamila Durczoka. Dziennikarz miał być częstym gościem w lokum, w którym, według informacji tygodnika, znaleziono "biały proszek" oraz gadżety erotyczne. Kobieta w "Newsweeku" przedstawia swoją wersję wydarzeń. Przyznaje też, że przez publikację musiała wyprowadzić się z Polski.

W opublikowanym przez "Wprost" tekście "Kamil Durczok. Fakty po faktach" pokazano zdjęcia z mieszkania wynajmowanego przez znajomą dziennikarza, Elżbietę Wycech. Do budynku dziennikarzy "Wprost" wpuścił właściciel mieszkania, biznesmen Zbigniew T.. Wycech miała zalegać z płaceniem czynszu. W publikacji pojawiały się informacje o znalezieniu "białego proszku" i gadżetów erotycznych. W rozmowie z "Newsweekiem" kobieta stwierdza, że apartament wynajmowała firma, w której pracowała, a ona jedynie tam "pomieszkiwała".

Pisano, że to ja wynajmowałam mieszkanie na Sobieskiego i że to ja zalegałam z czynszem. To wierutne kłamstwo. Mieszkanie było wynajmowane przez firmę, w której pracowałam. Mało tego, nie byłam nawet lokatorką. Po prostu, podobnie jak inni pracownicy, miałam prawo tam przebywać - twierdzi.

Wycech dodaje, że znalezione przez biznesmena przedmioty, które miały skompromitować ją i dziennikarza, nie były jej własnością.

Nie mam pojęcia, skąd wziął się tam biały proszek. Tamtego dnia w mieszkaniu była policja. Weszli do różnych pomieszczeń, obejrzeli je, nie zauważyli nic podejrzanego. Po drugie, badania DNA, którym poddaliśmy się razem z Kamilem, jednoznacznie wykazały, że nie było tam naszych śladów. Nie mieliśmy więc z tym nic wspólnego. Mieszkanie przez miesiąc stało puste.
Gumowe lalki i inne erotyczne gadżety były w mieszkaniu od zabawy sylwestrowej. Przynieśli je moi znajomi, dla żartu. Jedna lala siedziała w kącie, druga wisiała na suficie. Było zabawnie i to wszystko. Po imprezie, rzuciłam to wszystko w kąt i tak leżało. Na zdjęciach we „Wprost” wszystko było porozrzucane po całym mieszkaniu. Podejrzewam, że cały ten burdel zrobił Zbigniew T.

Ewa Wycech pracowała w firmie zajmującej się handlem energią. Zwolniła się tuż przed aferą z publikacją "Wprost". W "Newsweeku" twierdzi, że w konsekwencji nie mogła podjąć pracy w nowym miejscu.

Dyrektor firmy, do której przechodziłam, wezwał mnie na rozmowę. Powiedział, że nie możemy podpisać umowy do wyjaśnienia całej sprawy. Nie miałam złudzeń, co to oznacza - relacjonuje.

Znajoma Durczoka pracowała także jako aktorka kabaretowa i konferansjerka. Twierdzi, że przez publikacje tygodnika straciła zlecenia.

Byłam wrakiem człowieka, który na scenie mógłby się tylko popłakać. Straciłam stabilność finansową, musiałam prosić o pomoc rodziców. Byłam na pograniczu załamania nerwowego. Dostałam propozycję wyjazdu do Niemiec. Uznałam, że nie chcę żyć w tym bałaganie, pojechałam - wspomina.

Elżbieta Wycech pozwała Zbigniewa T. za "naruszenie miru domowego, szantaż i zniszczenie życia". W Polsce zjawia się tylko na rozprawach.

Najgorsze były zdjęcia. Na dużych kolorowych fotografiach była moja bielizna. Obok pornografia i seks zabawki. Poczułam, że odarto mnie z wszelkiej godności - stwierdza.

 

EK

Zobacz także
Komentarze (49)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    makuzy

    Oceniono 4 razy 2

    Frondą zionie na forum...

  • avatar

    Gość: sympatyklewicy

    Oceniono 4 razy 2

    Byłam wrakiem człowieka, który na scenie mógłby się tylko popłakać.
    *************************
    Szkoda babki.

  • avatar

    strach_sie_bac

    Oceniono 7 razy 1

    "Gumowe lalki i inne erotyczne gadżety były w mieszkaniu od zabawy sylwestrowej."

    Musiała być fajna zabawa, a kiedyś wystarczyło konfetti, dobra muza i towarzystwo oraz szampan, stare dobre czasy.

  • avatar

    Gość: dysydent

    0

    Polska to takie solidarnościowo-wałęsowskie piekiełko!

  • avatar

    xfish

    Oceniono 2 razy 0

    "Mieszkanie było wynajmowane przez firmę, w której pracowałam. Mało tego, nie byłam nawet lokatorką. Po prostu, podobnie jak inni pracownicy, miałam prawo tam przebywać"

    "Elżbieta Wycech pozwała Zbigniewa T. za "naruszenie miru domowego"

    To w końcu on wszedł do mieszkania wynajmowanego przez firmę czy przez tą panią? Czy może skoro każdy pracownik mógł tam przebywać to teraz każdy wytoczy proces za naruszenie miru domowego?

  • avatar

    Gość: kams3

    Oceniono 6 razy 0

    Należący do Lisa Natemat.pl króluje w tekstach opłaconych przez swoich sponsorów. Nie dziwiłbym sie gdyby Newsweek pod kierownictwem Lisa robił to samo. Durczok po tych zdjęciach z dildami, wibratorami jest medialnie osobą skompromitowaną, aby wrócić na wizję on lub opłacona przez niego agencja PR wyda fortuję by mógł wrócić do błysku fleszy. Moim zdaniem to się nie uda. Ludzie nie tolerują obłudy, spraw powiązanych z narkotykami i akcesoriami jak z filmów porno a już na pewno nie u osób które mówią nam z TV jak mamy żyć.

  • avatar
  • avatar

    pan.malowany

    Oceniono 7 razy -1

    Przeciez to byla zwyczajnie melina gdzie mozna bylo wciagnac kreche, napic sie piwa albo gorzaly a i zaruchac okazyjnie tez. Wiec Durczok korzystal z okazji.

  • avatar

    Gość: rumburak

    Oceniono 3 razy -1

    Tylko faceta mogla by sobie ogarnac fajniejszego bo zakochala sie a latwo znalesc zdjecia tej dziewczyny i marny pulap w porownaniu z tym na ktorym wznosila sie sa fejsie ale lubilem ja bo PODOBA MI SIE

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane