Zygmunt Chajzer o stracie wnuka. Poruszające słowa. "Nigdy nie przestanie boleć"

07.02.2016 12:43
Zygmunt Chajzer

Zygmunt Chajzer (KAPIF)

Zygmunt Chajzer pół roku temu stracił w wypadku 10-letniego wnuka. O tym, jak rodzina radzi sobie z traumą, opowiedział w "Pytaniu na Śniadanie".

Zygmunt Chajzer przyznaje, że ani on, ani jego syn Filip, do tej pory nie pozbierali się po śmierci 10-letniego Maksymiliana. Chłopiec zginął w wypadku samochodowym w lipcu zeszłego roku, pozostawiając ogromną pustkę w życiu swojego ojca i dziadka.

Ja w pewnym sensie i my wszyscy do końca życia pozostaniemy inwalidami - powiedział dziennikarz w "Pytanie na śniadanie". Bo to jest tak, że jakby się straciło rękę, nogę, kawałek siebie. I musisz z tym żyć, wszystko jakoś sobie poukładać. Bardzo ważne są "podpórki", osoby, które pomogą ci w momencie, gdy ci czegoś brakuje. To się nie zmieni, tak już będzie. Ale ważne jest to, kto cię wspiera, z kim idziesz, na kim możesz polegać.

Chłopiec był oczkiem w głowie swojego dziadka. Łączyła ich bliska relacja - mieszkali razem i spędzali ze sobą mnóstwo czasu.

To nie był wnuczek na odległość, dziadek starał się być wzorem.

Zygmunt i Filip ChajzerWBF

 

Chajzer wspominał też, że po tragedii musiał być oparciem dla swojego syna.
Mam nadzieję, że z tej roli dobrze się wywiązałem. Mam nadzieję, że w całej tej sytuacji udało mi się być osobą, która stara się racjonalnie poukładać to wszystko, czego ułożyć się nie da. Ale się starałem i mam nadzieję, że w jakimś sensie się to udało.

Co pomogło w przetrwaniu trudnych chwil? Rodzina i "ukochane radio", jak mówi Chajzer. Choć sam bardzo cierpiał, musiał pozostać silny, by wspierać Filipa.

Mam nadzieję, że z tej roli dobrze się wywiązałem. Mam nadzieję, że w całej tej sytuacji udało mi się być osobą, która stara się racjonalnie poukładać to wszystko, czego ułożyć się nie da. Ale się starałem i mam nadzieję, że w jakimś sensie się to udało.

Chajzer przyznał, że mimo powolnego powrotu do codzienności, nie da się otrząsnąć z takiej tragedii.

Nigdy nie przestanie boleć. Natomiast trzeba się nauczyć z tym żyć. Trzeba dawać sobie radę w swojej pracy zawodowej, mieć frajdę z tego, znaleźć kilka przyjemności w życiu.

Filip Chajzer, wzorem ojca, również szuka pocieszenia w pracy. Wrócił do telewizji, a wiosną zobaczymy go w show "Mali Giganci". Kilka dni temu zamieścił na Facebooku zdjęcie z planu programu, które podpisał:

Bo walczyć trzeba zawsze do końca. Niech to będzie moje przesłanie drugiej edycji"Małych Gigantów". Walczyć trzeba, nie poddawać się, najwyżej się nie uda. I już.

Bo walczyć trzeba zawsze do końca. Niech to będzie moje przesłanie drugiej edycji Małych Gigantów. Walczyć trzeba, nie poddawać się, najwyżej się nie uda. I już.

Posted by Filip Chajzer on 31 styczeń 2016

 

WJ

Pobierz nową aplikację Plotek na telefony z Androidem

POLUB NAS

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (4)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: jaga

    Oceniono 2 razy 2

    na tragedie to tylko czynne zycie .praca ,praca daje chwilowe zapomnienie ale dziura w sercu nie goi sie nigdy... kiedy sie naprawde kogos kocha
    Jaga

  • Gość: sara

    Oceniono 1 raz 1

    ale ci sie zrymowało

  • Gość: ada

    0

    a jak tam synowa Weronika, Mama Maksa, dlaczego o niej się nie mówi, a jak Pani Walczak ukochana Filipa

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane