Jolie i Pitt i ich nowy film. Krytycy nie mają litości. Jest też "afera": Aniston "jest wściekła" na Brada

"Nudny", "aż bolało", "pretensjonalny" - te słowa w recenzjach filmu "Nad Morzem" powtarzają się najczęściej. Angelinie Jolie jednak nie chodziło o uznanie. Kolejny raz udowodniła, że w Hollywood może więcej niż "zwykła" gwiazda.

Na ten film czekali wszyscy fani (antyfani zresztą też) Brangeliny. Para fascynuje ludzi na całym świecie. Ich pierwszy, po 10 latach od pamiętnego "Pana i Pani Smith", film miał być wielkim wydarzeniem (dodatkowo Jolie film napisała i wyreżyserowała). No cóż, maszyna promocyjna ruszyła kilka tygodni temu, ale nie udało się. Recenzje są miażdżące. Ale gdyby chociaż wspomnieni fani poszli tłumnie na seanse. Klops, tu też nie wyszło.

 

Krytyka Angelinie nie zaszkodzi

Wszyscy są zgodni - film jest pięknie zrobiony, widać dbałość Jolie o każdy, nawet najmniejszy szczegół, ale problem w tym, że fabuła się nie broni. W każdej recenzji powtarza się mniej więcej to samo: film to "projekt próżności" Angeliny, obraz "Nad Morzem" nie powstałby, gdyby nie to, że Jolie i Pitt są TAKIMI gwiazdami.

Bardzo, bardzo powolna akcja. W tym trwającym ponad 2 godziny filmie jest może 20 minut, o których można powiedzieć, że coś się wtedy działo - czytamy w jednej z recenzji na portalu RottenTomatoes.com.

Tylko 28% z krytyków na recenzującym filmy portalu RottenTomatoes miało coś miłego o tym filmie do powiedzenia. Bohaterowie (para małżeńska, która przechodzi poważny kryzys) grani przez Jolie i Pitta w ogóle nie budzą w widzach emocji, są nudni i obojętni. Byłam w kinie, film widziałam i, przy całym moim podziwie do Brangeliny, z krytykami zgadzam się w 100 procentach. I jeszcze trochę liczb: film kosztował, jak na hollywoodzkie standardy niewiele, bo 10 milionów dolarów, a od premiery, czyli 13 listopada, jak na razie zarobił na całym świecie tylko niecały milion.

Angelina Jolie i Brad PittMARIO ANZUONI / REUTERS / REUTERS

Ale nie oszukujmy się, Jolie to nawet lekko nie zabolało i w żaden sposób nie wpłynie to negatywnie na jej karierę. Osiągnęła to, co chciała: ma taką pozycję, jest tak ceniona, że mogła zrobić taki właśnie osobisty film. I właśnie tak miało być: produkcja powstała, bo była ważna dla Angeliny, była zainspirowana przez jej matkę. Pokazało to, jak bardzo Jolie się w Hollywood liczy. Zarobienie pieniędzy nie było tu najważniejszym celem. A Jolie pewnie już zabiera się za kolejne projekty filmowe i charytatywne

 

Team Aniston vs Team Jolie: Reaktywacja

Nie będę tu tylko o recenzjach pisać - bo w końcu czymże byłby film bez małego "skandaliku". Wzięłam to w cudzysłów, gdyż doniesienia "In Touch" okazały się oczywiście nieprawdziwe. Ale ktoś kto, tak jak ja, pamięta emocje towarzyszące rozstaniu Aniston i Pitta oraz wiążącym się z tym pojedynkiem Team Aniston vs. Team Jolie, na pewno uśmiechnie się przy czytaniu tych ploteczek. Bo ktoś tu ewidentnie chce odkopać medialny topór wojenny i nie dać nikomu zapomnieć o tym trójkącie miłosnym. Według tabloidu, Aniston ma wielki żal do Pitta, bo uważa, że zdradził obecnej żonie intymne szczegóły ich nieudanego małżeństwa i "jest wściekła". Co więcej, grana przez Angelinę postać, miałaby trochę przypominać Jennifer.

Jen uważa, że scenariusz Angeliny w nią uderzył. To wywołało wojnę między nią a Bradem. Pitt dał Jen znać, że tu nic nie ma wspólnego z ich małżeństwem. Powiedział jej, że to była osobista historia Jolie - twierdzi "źródło" "In Touch".

Nietrudno się zdziwić, że agent Aniston od razu zdementował tę plotkę. Powiedział, że to "w 100 procentach nieprawda" i dodał, że aktorka nawet nie widziała tego filmu. Cóż, a tabloid tak się starał, żeby była afera.

Jennifer Aniston, Brad PittReuters

 

Niesamowita metamorfoza Jolie

Prawda jest taka, że pozycji Angeliny Jolie po prostu nic nie zniszczy. Niesamowite, że jeszcze 10 lat temu sprawa wyglądała inaczej. Tyle dzieli nas od roku, w którym Jennifer Aniston i Brad Pitt rozstali się, a Angelina Jolie stała się jedną z najbardziej znienawidzonych aktorek Hollywood. W ciągu tych lat aktorka zmieniła narrację. I jest jedną z najbardziej podziwianych gwiazd. Nie stało się to przypadkiem.

Teraz widzimy ją jako filantropkę solidną, poważnie myślącą obywatelkę świata, a nie jako kobietę, która rozbiła związek Aniston i Pitta - czytamy na Telegraph.co.uk.

Przypadkiem nie jest między innymi tak częsta obecność Brangeliny w mediach w ostatnich tygodniach. Co w tym dziwnego, pomyślicie, przecież gdy wychodzi jakiś nowy film, to zawsze wszędzie widać aktorów, którzy tam zagrali. Może i tak, ale tu chodzi o Angelinę Jolie. Ona dokładnie wie, co i kiedy pokazać, żeby "sprzedać" swój projekt. Tu może nie udało się, bo "Nad Morzem" wiele nie zarobiło, ale ich sukces polega na czymś innym.

Nawet jeśli filmu nie widzieliście, to wiecie, że taki powstał. Niemal codziennie pojawiały się nowe zdjęcia i nowe wywiady pary, które cały czas nam o tym filmie przypominały. To jest ich moc. Obojętnie co zrobią, piszą o tym media na całym świecie.

 

Cofnijmy się do roku 2005

Jolie już wtedy była jedną z największych gwiazd Hollywood. Już wtedy też zaczynała się zmieniać, adoptowała syna, udzielała się charytatywnie. Tylko że wtedy jeszcze cały czas żywe były jej "ekscesy". A gdy się okazało, że rozbiła małżeństwo ulubionej pary Ameryki, Jennifer Aniston i Brada Pitta, ekscesy te jeszcze chętniej przypominano. Jolie o swoich problemach i burzliwej przeszłości sama niejednokrotnie mówiła. Na przykład o chłopaku, z którym była jako nastolatka. I z którym "bawiła się" nożami. Miała depresję, kłopoty z narkotykami. I nigdy nie ukrywała, że musiała pokonać wiele problemów.

Przeszłam przez ciężkie, mroczne czasy, ale to przeżyłam. Nie umarłam młodo, więc mam wielkie szczęście. Są inni artyści i ludzie, którzy nie przeżyli pewnych rzeczy. Nie chcę się wdawać w szczegóły. Myślę, że ludzie potrafią sobie wyobrazić, że robiłam to, co najniebezpieczniejsze i najgorsze. Z wielu względów nie powinno mnie tu teraz być - mówiła w programie "60 minutes".

Dodała także:

Nadal jestem niegrzeczną dziewczyną. Nadal mam niegrzeczną stronę. Ale teraz jest ona we właściwym miejscu. Należy do Brada. Lub... do naszych przygód.

Wielkie kontrowersje wzbudzało jej drugie małżeństwo, z Billym Bobem Thorntonem (pierwszym mężem był Jonny Lee Miller). Para była znana z publicznego okazywania sobie uczuć. Całowali się namiętnie na czerwonych dywanach i nosili fiolki z krwią partnera. "Zabłysnęli" też na premierze filmu Jolie, "60 sekund". W wywiadach na czerwonym dywanie chętnie mówili o tym, że uprawiali seks w limuzynie w drodze na imprezę.

Angelina Jolie, Billy Bob ThortonReuters

 

Gruba kreska

Aż trudno uwierzyć, że to ta sama Angelina, którą widzimy dzisiaj, prawda? To, że potrafiła się tak zmienić, wyjść z problemów, tylko budzi większy dla niej podziw. Teraz jest jedną z najbardziej zaangażowanych społecznie gwiazd, razem z Bradem Pittem przeznacza duże kwoty na cele charytatywne, wypowiada się publicznie na temat ważnych politycznych i społecznych kwestii. Wypracowała sobie autorytet i szacunek, dzięki któremu nawet tak kontrowersyjnych w wielu kręgach zabiegach prewencyjnej mastektomii i usunięcia jajników, nikt nie poddawał krytyce. Wręcz przeciwnie, Jolie otworzyła ogólnoświatową dyskusję o diagnostyce i profilaktyce chorób nowotworowych.

Myślę, że ten autodestrukcyjny okres sprawia, że jej aktualne wcielenie jeszcze bardziej robi wrażenie i jest inspirujące dla wielu osób. Była hollywoodzkim "dzikim dzieckiem", brała narkotyki i nie wiedziała, czego chce. I potrafiła to wszystko zmienić, zaczęła podróżować po świecie i pracować dla Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców. A ostatecznie odcięła się od tamtego okresu, gdy adoptowała Maddoxa - czytamy na blogu Celebitchy.com.

Jej wszystkie życiowe perypetie mogły ją już wielokrotnie pogrążyć, jednak ona potrafiła wykorzystać media tak, by pracowały na jej korzyść. Nie bez przyczyny mówimy, że to jej dzieło, a nie jej agentów. Jolie od lat sama odpowiada za swój PR (do 2014 roku w mniej istotnych sprawach współpracowała z menedżerem Geyerem Kosinskim).

Jest przerażająco bystra i sprytna - mówi "NY Times" Bonnie Fuller, wydawca "US Weekly". - Te cechy nie zawiodłyby jej jednak aż tak daleko. Ona ma też niesamowity talent w kształtowaniu publicznego wizerunku, większy niż jakiekolwiek inne gwiazdy.

Niebezpodstawnie bloger Perez Hilton nadał jej miano "Mistrzyni Medialnej Manipulacji". Jolie ma intuicję i dobrze wie, jak osiągać swoje cele. A chciała stać się poważną artystką, nie tylko aktorką, ale i reżyserką - jak wiemy - udało jej się, krok po kroku precyzyjnie budowała nową Angelinę. Teraz już chyba wszyscy są w Team Jolie. I nie zaszkodzi temu jeden nieudany film.

Magdalena Terepka

Pobierz nową aplikację Plotek na telefony z Androidem

POLUB NAS

Więcej o:
Komentarze (15)
Jolie i Pitt i ich nowy film. Krytycy nie mają litości. Jest też "afera": Aniston "jest wściekła" na Brada
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Elizabeth

    Oceniono 18 razy 10

    Ja nie jestem w zadnych team Jolie , jest kiepska aktorka , wykreowana przez urode i skandale , ani kochajacy maz ani dziesiecioro dzieci nie pomoze , robi wrazenie falszywej osoby , wszystko co robi jest publiczne , adopcje,operacje wszystko jest na sprzedaz

  • HitTheRoad Jack

    Oceniono 8 razy 4

    Oczywiście Jolie ma w d.. co o niej myślimy, ale ja zdania nie zmienię: niewątpliwie atrakcyjna kobieta, kiedyś, bo teraz szkielet ubrany jak francuska babcia, niezbyt utalentowana aktorka - no nie jakieś byle co, ale do Meryl Streep jej daleko, awanturnica, narkomanka dążąca do autodestrukcji. Nie lubie jej bo jest homebreaker i tak już pozostanie

  • Gość: Marmolada

    Oceniono 8 razy 4

    Boże, ale tendencyjny artykuł.

  • Gość: e

    Oceniono 3 razy 1

    Nie wiem kto ją widzi jako filantropkę i wielką aktorkę. Dla mnie to kiepska aktorka z wybujałym ego, narkomanka i degeneratka, no ale w hollywood roi się od takich

  • Gość: Grazyna

    Oceniono 3 razy 1

    Co za idiotyczna recenzja. Trzeba nie miec rozumu, zeby napisac ze klapa filmu nie dotknela Angeline i nie zachwiala jej pozycji w Hollywood. Jolie pracowala nad rym filmem wiele miesiecy, wlozyla w ten film wiele serca, namowila swojego meza do zagrania jednej z glownych rol i co? KLAPA. To kleska dla niej i dla Pitta

  • Gość: gosc

    0

    "Wypracowała sobie autorytet i szacunek, dzięki któremu nawet tak kontrowersyjnych w wielu kręgach zabiegach prewencyjnej mastektomii i usunięcia jajników, nikt nie poddawał krytyce".
    No, nie tak calkiem nikt nie poddal krytyce, Pan Terlikowski wyrazil otwarcie swoje zdanie wobec operacji AJ. "Terlikowski krytykuje Angelinę Jolie i sugeruje, że powinna wyciąć mózg. Jego komentarz oburzył nawet posłów PiS"

  • Gość: Ala

    Oceniono 4 razy 0

    Jeśli film jest choć w części tak nudny, bez stylu i polotu jak artykuł, to faktycznie lepiej sie od niego z daleka trzymać.

  • Gość: cezar85

    Oceniono 2 razy 0

    "A married couple takes a vacation in France in the 1970s and find that their time in a sleepy seaside town, complete with a unique array of locals, strengthens their bond and reaffirms their marriage"

    gdzie jest akcja?

    przecież w opisie mieli się szczelać and shit

  • Gość: Älg

    Oceniono 3 razy -1

    Film nie jest dla przecietniakow.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX