Jennifer Lopez i seks-taśma? Też byliśmy zdziwieni. Blokuje ją od 6 lat. Ale teraz...

Od wielu lat niejaki Ojani Noa (ktoś jeszcze pamięta tego pana?) - który w okolicach 1997 roku był przez krótki bardzo czas mężem Jennifer Lopez - próbuje odciąć kupony od swego związku z (dziś) wielką gwiazdą. Szantażuje ją publikacją kilkunastogodzinnego nagrania z ich (po)życia podczas miesiąca miodowego, na którym to nagraniu są ponoć także treści erotyczne.

Afera taśmowa kojarzy ci się z polityką? Nuda. Najciekawsze afery związane z nagraniami to te, w które uwikłane są gwiazdki zza wielkiej wody. Była miłość, uniesienia i z tej całej namiętności zrodziło się wideo, najczęściej zarejestrowane komórką - na którym widać dużo więcej, niż gwiazda chciałaby pokazać. A potem miłość się skończyła i nagranie (nieraz po latach) grozi wypłynięciem. Z reguły tylko grozi, bo chodzi o to, by ten, kto nagranie posiada, trochę zarobił na strachu gwiazdy. A czasem nagranie wypływa. Nie bez powodu, moim zdaniem.

Na wstępie małe moralne rozważania. Jesteś gwiazdą. I to taką gwiazdą w Stanach, gdzie paparazzi nie czyhają na ciebie czasami albo gdy się z nimi specjalnie ustawisz na Placu Trzech Krzyży, ale wiszą na drzewie pod twoim oknem dniami i nocami, grzebią ci w śmieciach i generalnie bez ich wiedzy nie drgnie ci powieka. I w takich okolicznościach przyrody, zakochana i szczęśliwa postanawiasz nakręcić filmik, na którym wijesz się na golasa, robisz finezyjne fellatio swojemu chłopakowi, albo on cię tu i tam, na różne sposoby i pod różnym kątem miłośnie dosiada. Po co to robisz, skoro wiesz, że wykraść film czy zdjęcie z telefonu to nie jest bardzo skomplikowana sprawa dla hakera?

Albo jeśli - dajmy na to - partner, z którym oddajesz się takiej domowej filmowej produkcji jest nowopoznany i niekoniecznie ufasz mu na tym etapie znajomości - po co to kręcisz? Takie materiały nie znikają, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto na ich istnieniu chętnie sobie zarobi. Zwłaszcza ktoś, kto już dawno odpłynął w niebyt niepamięci, podczas gdy gwiazdka z produkcji erotycznej sprzed lat dziś już ma na koncie dużo więcej. I dużo więcej do stracenia, gdy wszyscy zobaczą ją w seks-akcji.

PHOTO: EAST NEWS/REX FEATURES  JENNIFER LOPEZ AND HUSBAND OJANI NOA  'THAT OLD FEELING' FILM PREMIERE, LOS ANGELES, AMERICA - 1997  Jennifer Lopez i Ojani Noa / EAST NEWS/Joyce Silverstein/REX FEATURES

Takim wrzodem na tyłku jest były mąż Jennifer Lopez. Ojani Noa był kelnerem, gdy poznał wschodzącą wówczas gwiazdkę i po bardzo nierozsądnie krótkiej znajomości został jej mężem - działo się to 20 lat temu. Małżeństwo nie przetrwało nawet roku, kelner się Jennifer znudził, świat o nim zapomniał. Minęło wiele lat, kelner Noa okazał się nie w ciemię bity i cierpliwy. Gdy J.Lo stała się już gwiazdą pełną gębą - upomniał się o swoje. Od 2009 roku prawnicy latynoskiej gwiazdy próbują dobrać się panu Noa do tyłka i (jak dotąd udanie) blokują publikację taśm. Pan Noa posiada bowiem nagranie z miesiąca miodowego, na którym ponoć J.Lo jest lubieżna i skąpo odziana (czyżby miał na myśli jej teledyski?!). Jako, że cała sprawa ciągnie się od 6 lat, niektóre amerykańskie portale nazywają ją nawet: "Never-Ending 'Sex Tape' Saga".

Noa oczywiście nie działa sam, jego wspólnicy, którzy liczą na szybkie wzbogacenie się na szantażu, ponoć znaleźli lukę prawną, dzięki której blokowane dotąd skutecznie przez prawników piosenkarki nagrania mogą ujrzeć światło dzienne. Twierdzą, że wszystko dzięki temu, że gdy trwał proces rozjemczy, J.Lo miała wycofać swoje żądania. Jak na razie brak w tej sprawie komentarza samej gwiazdy.

Ojani Noa i Jennifer Lopez w 1997 rokuOjani Noa i Jennifer Lopez w 1997 / PETER BROOKER / REX FEATURES / EAST NEWS

Nie ma Jennifer szczęścia do facetów. Jej były - tym razem znany nie tylko z tego, że jest jej byłym - raper P.Diddy też ma ponoć w posiadaniu nagranie z ich igraszek. Tyle że tu pojawiające się przed laty informacje na ten temat służyły raczej podgrzaniu atmosfery wokół niej lub niego. Wszak gdy pojawia się pogłoska, że oto wideo rzeczone ujrzy światło dzienne - ich nazwiska pojawiają się w każdym programie o celebrytach, w każdej rubryce poświęconej szołbiznesowi. Czy łatwiej o lepszą promocję?

PHOTO: EAST NEWS ROZDANIE NAGROD GRAMMY - JENNIFER LOPEZ I PUFF DADDY 23 Feb 2000; Los Angeles, California, USA; JENNIFER LOPEZ & PUFF DADDY @ the 42nd Annual Grammy Awards. COR / 0481 /Jennifer Lopez i P.Diddy / EastNews

I tu dochodzimy do zagadnienia zupełnie już niezwiązanego z morale. Otóż są sytuacje, w których istnienie, ba! - samo powstanie takiej taśmy jest zupełnie celowe: właśnie po to, by było głośno. Nieważne, co mówią, ważne, by mówili - czy nie jest to metoda, na której swe istnienie zbudowało wielu dzisiejszych celebrytów?

U niektórych od taśm zaczyna się fejm. Tak było w przypadku Kim Kardashian, która zasłynęła z tego, że pewien czarnoskóry przystojniak (akurat bardziej wówczas znany niż ona, dziś już w zasadzie zapomniany Ray J) zafundował jej oralne przyjemności - i nagranie z tego lubieżnego procederu trafiło do sieci. Ponoć sama mama Kim je tam umieściła. Można w to uwierzyć, bo pani ma głowę na karku, a głowa jest dobrze zakonserwowana zabiegami medycyny estetycznej - one kosztują, skądś te pieniądze trzeba było wziąć, a że córka (córki?) chętnie się prężyły (i wciąż prężą) półnago od zawsze, to czemu tego nie wykorzystać?

Kim KardashianInstagram.com/kimkardashian

Co niezwykłe - i przecież "czepiasz-się-na-pewno-nie-ma-związku" - taśmy wypływają niemal zawsze wtedy, gdy o gwieździe od jakiegoś czasu cicho. Może Noa tak naprawdę wyświadczę J.Lo przysługę? Wszak ostatnio głośno o niej głównie wówczas, gdy pojawi się na jakiejś gali w sexy kiecce.

ciało, body couture, Jennifer LopezEastNews

Gosia Tchorzewska

Pobierz nową aplikację Plotek.pl na telefony z Androidem

POLUB NAS

Więcej o:
Komentarze (5)
Jennifer Lopez i seks-taśma? Też byliśmy zdziwieni. Blokuje ją od 6 lat. Ale teraz...
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • mika17

    Oceniono 1 raz 1

    jezeli facet to opublikuje bez jej zgody to do konca zycia sie nie wyplaci i on to doskonale wie. zedna tasma nie jest warta tyle, ile J.Lo moze wydac na prawnikow, ktorzy latami beda faceta ciagac po sadach w celu generowania kosztow majacych go zrujnowac. poza tym opublikowanie czegos takiego bez jej zgody to przestepstwo. za to tez bedzie bulil.

  • Gość: Ewa

    0

    Patrząc po najnowszych teledyskach Lopez oraz jej kreacjach na czerwonych dywanach, niewiele zostało do pokazania. I nie wiem, jaką lukę prawną znalazł jej były - bez zgody wszystkich osób na nagraniu takiego filmu nie można publikować i koniec.

  • smith81

    0

    żyjemy w takich czasach, że niedługo dzieciaki będą na spokojnie mogły obejrzeć swoich rodziców w akcji na Redtube czy Pornhub....

  • browaryr

    Oceniono 2 razy 2

    najzwyklejszy pajac z tego typa.

  • muminos1975

    Oceniono 2 razy 0

    fiut z niego i tyle.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX