Jeśli jeszcze tego nie słyszeliście, ominęła Was "najlepsza rzecz na świecie". Kevin Spacey śpiewa o...

Kevin Spacey i Jimmy Fallon przeszli samych siebie.

"Genialne", "lepsze od oryginału 15 razy", "najlepsza rzecz na świecie" - takie komentarze zamieszczali internauci pod najnowszym "arcydziełem" (określenie Huffington Post) Jimmy'ego Fallona i Kevina Spaceya z talk show "The Tonight Show with Jimmy Fallon".

"Jestem tym międzynarodowym lotem, na który się udajesz. Na moich kolanach jest fotel pierwszej klasy, dziewczyno. Komfortowa jazda - bo ja wiem, czego potrzebują dziewczyny od Nowego Jorku po Haiti. W moim paszporcie są stemple ze szminki". Sugestywność tego tekstu powinna wywoływać w uszach bolesne ukłucie, tymczasem nucą go pod nosem wszyscy podążający za trendami imprezowi wyjadacze. Przytoczyliśmy bowiem pierwszą zwrotkę hitu Jasona Derulo, "Talk dirty", który ostatnio bije rekordy popularności.

A co się stanie, gdy taki utwór zostanie wykonany przez zespół śpiewający a capella, wpisujący się w gatunek "barbershop", którego korzenie sięgają lat 30. XX wieku? I jeszcze na dodatek dodamy do tego charyzmatycznego Jimmy'ego Fallona oraz przeżywającego renesans popularności, za sprawą hitowego serialu "House of cards", Kevina Speceya? Ich wersja "Talk dirty" Derulo już została okrzyknięta "arcydziełem" i ma prawie 2 mln wyświetleń na YouTube'ie.

Oto próbka oryginalnej twórczości zespołu z nurtu "barbershop".

Tylko w tak szalonym i zarazem genialnym programie słynnego komika mógł zrodzić się pomysł, aby nowoczesne, a zarazem wulgarne przeboje wykonać w stylistyce "barbershop". I tak Jimmy Fallon, nowy gospodarz "The Tonight Show", najstarszego talk show na świecie (Zobacz: "Welcome to 11:30, b*tch!" To on teraz wita Amerykanów w najsłynniejszym talk show na świecie. A USA? Nawet gwiazdy go uwielbiają) co jakiś czas zaprasza zespół The Ragtime Gals, by pokazać, jak "niegrzeczne" utwory przekształcić w miłe dla ucha piosenki. Jeżeli do tego dodamy jeszcze wielkie gwiazdy, mamy murowany przepis na sukces.

Wszystko zaczęło się w maju, gdy Jimmy Fallon i The Ragtime Gals wzięli na warsztat wpadający w ucho, aczkolwiek dość obsceniczny, hit Justina Timberlake'a "Sexy back". Oczywiście towarzyszył im piosenkarz. To wykonanie ma już ponad 6 mln wyświetleń na YouTube'ie.

Wykonali także takie hity dyskotek jak "I Wanna Sex You Up" czy "Ignition (Remix)". W pełnie zgadzamy się z opinią Huffington Post:

Fallon i The Ragtime Gals sprawiają, że niegrzeczne piosenki stają się takimi, które mogłaby pokochać nawet twoja matka.

karo

Więcej o:
Komentarze (4)
Jeśli jeszcze tego nie słyszeliście, ominęła Was "najlepsza rzecz na świecie". Kevin Spacey śpiewa o...
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • 24alert

    Oceniono 51 razy -11

    ojej, zaśpiewał piosenkę

  • igosc

    Oceniono 5 razy 1

    fallon jest tak śmieszny, że można zdechnąć, ze śmiechu właściwego, zrobił z ts snl codziennie, szkoda tylko Jay`a, powinien dostać jakiś czas antenowy, Jay`a oglądałem do końca, fallona już nie - znudził mi sie

  • praczka

    Oceniono 27 razy 13

    Kocham Kevina! Rewelka :)

  • observatorka

    Oceniono 76 razy 62

    Jimmy Fallon, Conan O'Brien i ich genialne programy ... u nas tylko takie pitu pitu, jakiś Wojewódzki, Szulim .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX