Mateusz Gessler nowy juror "MasteChef Junior": Jestem synem Adama, ale wychował mnie ktoś inny

15.02.2016 15:22
Mateusz Gessler został jurorem "Masterchef Junior". To jednak nie jego pierwszy romans z show-biznesem. Już dwa lata temu widziano w nim polskiego Gordona Ramsaya. Wtedy miał wystąpić W "Hell' Kitchen", ale w ostatniej chwili wycofał się z kulinarnego show. W

 

Mateusz Gessler wrócił do telewizji i show-biznesu za sprawą programu "MasterChef Junior", którego jest jurorem. Wcześniej dał się poznać jako surowy krytyk w programie "Top Chef". Restaurator pojawił się w nim - co prawda - jako gość, ale zapadł widzom w pamięć. Krzyczał, przeklinał, pojawiły się nawet głosy, że był zbyt ostry dla uczestników. Jednym słowem idealny kandydat do roli "polskiego Gordona Ramsaya" w polsatowskim programie "Hell's kitchen". Gessler początkowo nawet zgodził się na udział w kulinarnym show, jednak w końcu, z powodów osobistych,  zrezygnował.

Jestem restauratorem, a nie gwiazdą telewizji. Wstaję rano, gotuję, to mój zawód i pasja. A bycie gwiazdą w Polsce... Hm, nie wiem, czy to jest dobre... - powiedział Gazecie.pl . - W Polsce jest dużo zawiści. Ludzie z zazdrości linczują innych. Mam grubą skórę, ale po co mi to? Ale ja nie chcę być gwiazdą. Ja mam tak mało czasu dla swojej rodziny. Bycie restauratorem, gwiazdą TV i dobrym ojcem w jednym to dla mnie niemożliwe. Nie mam takich aspiracji. Moim największym celem jest to, żeby człowiek wyszedł z mojej restauracji z uśmiechem. To nie frazes. To mnie naprawdę kręci. Życie mnie nauczyło, że trzeba robić to, co podpowiada serce, a nie to, co radzą inni. Dlatego zrezygnowałem - powiedział dla Gazeta.pl.

Mateusz Gessler pochodzi z rodziny znanych restauratorów. Jego ojciec Adam Gessler, jest kontrowersyjną postacią, na którą cień rzucają szczere, lecz gorzkie słowa syna.

Jestem synem Adama... Raczej korzyści z tego powodu nie mam - wyznał. - Każdy wie, jaki on jest. Wy, dziennikarze, znacie go lepiej ode mnie. Ja poznałem go dopiero w 2002 roku i nie mam pojęcia, co pan Adam wcześniej robił. Wszyscy się do niego zwracają per "panie Adamie" albo "prezesie". Ludzie tego nie wiedzą, dziwią, pytają, po co udaję. Ale prawda jest taka, że on mnie nie wychowywał. Wychowałem się we Francji z mamą, wyjechaliśmy tam w 1981 roku. Nie mam czego udawać: wychował mnie ktoś inny, wspaniały człowiek, który teraz jest moim mentorem. Do niego dzwonię, jak mam problem.

Choć z Magdą Gessler - byłą żoną jego wujka, restaurator nie jest w zażyłych stosunkach, podziwia ją i szanuje.

Czuję do niej wielki szacunek. Ona nikogo nie udaje. To jest kobieta, po której spływa cały deszcz krytyki. Kobieta z jajami, ja takie lubię. Jest świetną promotorką naszego nazwiska i doskonałą restauratorką. Restauracje, które stworzyła, odniosły spore sukcesy.

Oprócz tego, że Gessler prowadzi swoją restaurację "Warszawa Wschodnia", która otwarta jest przez całą noc, jest również szczęśliwym ojcem i mężem. Syn kucharza już idzie w jego ślady i uwielbia gotować.

Chciałbym, żeby to robił i nie będę mu zabraniał, ale to zawód wymagający wiele poświęcenia. Przez siedem dni w tygodniu, minimum 12 godzin dziennie.

Mateusz GesslerEast News

majk

Zobacz także
Komentarze (5)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    wysokie_obcasy_

    Oceniono 89 razy 63

    Mądry mężczyzna z tego syna " pana Adama". " " Pan Adam" nie mógłby się go wyprzeć, syn ma jego oczy.
    Czy mnie się tylko tak wydaje, czy to jednak prawda, że ludzie ( w tym Polacy) wychowani poza granicami Polski - są jacyś inni. Mają zupełnie inne podejście do życia, do innych ludzi, do sytuacji . I to wszystko niestety - na plus !

  • avatar

    Gość: Varsaviana

    Oceniono 5 razy -1

    Fajnie, Mateusz Gessler nie zna taty, sam wszystkiego dokonał, a skąd wziął tyle pieniędzy na tak wystawnie urządzoną restaurację? W tej rodzinie wszyscy znają się kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba- bo ściga komornik, to nie znają własnej matki i ojca...WSTYD DLA TVNu!

  • avatar

    aniellka

    Oceniono 34 razy -8

    "Warszawa Wschodnia" wyglada ładnie, ale serwis jest beznadziejny. Kucharze łażą jak mucha w smole, na każe danie trzeba czekać bardzo długo,choć przy menu degustacyjnym większość z nich jest przygotowana wcześniej i wymaga jedynie wyłożenia na talerz. Patrząc na tę snującą się ekipę chciałoby sie wskoczyć za "ladę" i dodać życia tym ślamazarom. W prawdziwej kuchni jest jak "Hell's Kitchen" praca wre i jest energia!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane