Aniston rzucona po jednej randce

Od czasu Brada Pitta aktorka ma pecha, który nie przestaje jej prześladować.

Jennifer Aniston może mówić o wyjątkowym pechu. W miłości ostatnio nie wychodzi jej nic. Tym razem jej duma została po raz kolejny urażona. Aktorka umówiła się na randkę z kolegą z branży, Bradleyem Cooperem.

 

Wszystko skończyło się na jednej randce. Po której Bradley nie zadzwonił do Jen, ani nic nie napisał. Takiej zniewagi aktorka nie może znieść. Dodatkowo Cooper zaczął się spotykać z Renee Zellweger, co jeszcze bardziej ją ubodło.

 

W rozmowie z "US Magazine" znajomy aktorki powiedział, że zachowanie Bradleya dobiło ją. Mówiła, że nie wie, co ma Renee, czego ona nie ma. Miała nadzieję, że to będzie coś poważniejszego, a nie tylko jedna randka.

 

Aniston dalej ma ochotę umawiać się z Cooperem i jest gotowa mu wybaczyć. Co takiego jest w Jen, że od czasu Brada nikt nie chce być z nią dłużej?

Więcej o:
Komentarze (10)
Aniston rzucona po jednej randce
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • yeremi

    Oceniono 9 razy 9

    Odkąd to po jednej randce można kogoś porzucić??! Jedna randka to jak jazda próbna - sprawdza się, czy w ogóle jest sens nawiązywać bliższą znajomość. Ale bzdury z tą porzuconą Aniston! Spotkali się, nie przypasowali sobie, finito. Każdy człowiek ma na koncie dziesiątki takich akcji. To o niczym nie świadczy.

  • lia

    Oceniono 4 razy 4

    Dokładnie yeremi, sama bym tego lepiej nie ujęła. A poza tym, skąd wiadomo, że nie zadzwonił, nie napisał... zwierzała się komuś z tego? Pewnie Plotkowi :) Zresztą, spotkać się mogli z wielu różnych powodów, może będą kręcić razem film? A tu od razu, że randka, a jak na dodatek facet się na drugi dzień umówił z Renee to pewnie porzucił Jennifer.

  • lala1

    Oceniono 21 razy 3

    pewnie wciaz oo Bradzie na randkach opowiada, wiec faceci zmywaja sie od razu, bo widza, ze nie maja przy niej czego szukac :)

  • evoonya

    Oceniono 6 razy 2

    To normalne. Żaden facet z godnością nie będzie "donaszał" resztek po Bradzie Pitt'cie. Aniston jest fajna, bezpretensjonalna, ale od czasu rozstania z Bradem nosi w sobie syndrom ofiary, osoby przegranej, "tej zostawionej".
    Kto by zresztą chciał być "Bradem nr 2", a nie sobą?

  • mojnickwymiata

    Oceniono 2 razy 2

    Ej, ten gościu grał w Kac Vegas? xD

  • cholera

    Oceniono 16 razy 2

    Claire, dziewczyno - co z Toba, dopiero Cie ktos zostawil czy co? Chcesz o tym pogadac (?) widzialam i pamietam Twoje ost. wpisy w ktorych tez nawiazywalas do nieudanych zwiazkow i facetow (...)
    Anyway ________ Widzialam wczoraj film "Management" z Aniston - calkiem fajny, oczywiscie komedia romantyczna (...), ale polecam, typowy do obejrzenia przed snem lub w ciagu dnia, luzny i raczej dla bab.

  • yeremi

    Oceniono 5 razy 1

    Na tej zasadzie to każy z nas jest jakąś "resztką", bo każdy z nas ma byłe/byłych. Bez sensu rozumowanie. Jen jest rozwiedziona, wolno jej robić co chce i z kim chce. To dorosła dziewczynka i przyklejanie jej etykietek jest żałosne.

  • evoonya

    Oceniono 2 razy 0

    Tak, ale nie każdy z nas jest Bradem Pittem lub Jennifer Aniston. I nie każdy z nas ma życie relacjonowane w brukowcach, non stop. To stawia wszelkie relacje z ludźmi na głowie.

  • claire1983

    Oceniono 20 razy 0

    współczuję jej... mam podobnie często :(

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX