Skomentuj:
Komentarze (10)
-
Po prostu faceci boja sie, ze bedzie ich Aniston porownywac z Bradem. I ze zawsze wyjdzie im takie porownanie na niekorzysc. Ona tak naprawde nigdy nie pogodzila sie z odejsciem Brada i nadal go kocha. Inna jest ta milosc, ale jest. Nikt nie chce wiec byc produktem zastepczym.
-
Tak, ale nie każdy z nas jest Bradem Pittem lub Jennifer Aniston. I nie każdy z nas ma życie relacjonowane w brukowcach, non stop. To stawia wszelkie relacje z ludźmi na głowie.
-
Na tej zasadzie to każy z nas jest jakąś "resztką", bo każdy z nas ma byłe/byłych. Bez sensu rozumowanie. Jen jest rozwiedziona, wolno jej robić co chce i z kim chce. To dorosła dziewczynka i przyklejanie jej etykietek jest żałosne.
-
To normalne. Żaden facet z godnością nie będzie "donaszał" resztek po Bradzie Pitt'cie. Aniston jest fajna, bezpretensjonalna, ale od czasu rozstania z Bradem nosi w sobie syndrom ofiary, osoby przegranej, "tej zostawionej".
Kto by zresztą chciał być "Bradem nr 2", a nie sobą? -
Dokładnie yeremi, sama bym tego lepiej nie ujęła. A poza tym, skąd wiadomo, że nie zadzwonił, nie napisał... zwierzała się komuś z tego? Pewnie Plotkowi :) Zresztą, spotkać się mogli z wielu różnych powodów, może będą kręcić razem film? A tu od razu, że randka, a jak na dodatek facet się na drugi dzień umówił z Renee to pewnie porzucił Jennifer.
-
Odkąd to po jednej randce można kogoś porzucić??! Jedna randka to jak jazda próbna - sprawdza się, czy w ogóle jest sens nawiązywać bliższą znajomość. Ale bzdury z tą porzuconą Aniston! Spotkali się, nie przypasowali sobie, finito. Każdy człowiek ma na koncie dziesiątki takich akcji. To o niczym nie świadczy.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX













